Debata PAP Biznes: nastawienie do Wall Street bez zbytniego optymizmu; na GPW atrakcyjny segment MiŚ

2018-12-17, 14:22 aktualizacja: 2018-12-17, 15:17
Fot. PAP/Stach Leszczyński
Fot. PAP/Stach Leszczyński
Uczestnicy debaty PAP Biznes „Strategie rynkowe TFI 2018” nie są nadmiernie optymistycznie nastawieni do ekspozycji na akcje amerykańskie, a na polskim rynku okazji inwestycyjnych doszukują się w segmencie małych i średnich spółek. Jako zagrożenie wskazują rosnącą rolę inwestowania poprzez ETF-y oraz postępującą algorytmizację handlu na rynkach finansowych.

W dwudziestej debacie z cyklu "Strategie rynkowe TFI - perspektywy, wyzwania, zagrożenia", organizowanej przez PAP Biznes, udział wzięli przedstawiciele: PKO TFI, TFI PZU, Skarbiec TFI, Eques Investment TFI oraz Pekao TFI. Partnerem merytorycznym debaty były Analizy Online.

Jarosław Leśniczak, zarządzający TFI PZU uważa, że mimo niezłych perspektyw i dobrej kondycji amerykańskiej gospodarki, obecny moment nie jest dobrym na kupowanie amerykańskich akcji.

"Na Wall Street w poprzednich latach wyceny rosły i znalazły się na absurdalnie wysokich poziomach, mieliśmy w tym roku dwie fale wyprzedaży, więc tu sytuacja się nieco znormalizowała, poziom wejścia na rynek się poprawił. Przy ewentualnym spowolnieniu gospodarczym amerykańskie spółki mogą cały czas generować zyski, perspektywy nie są złe. Akcje amerykańskie mają szanse na dodatnią stopę zwrotu, ale może okazać się ona niewystraczająca w kontekście ogromnej zmienności, jaka prawdopodobnie nas w nadchodzącym roku czeka" - powiedział Leśniczak. 

"W związku z pewną normalizacją wycen na Wall Street, w przyszłym roku poziomy wejścia na rynek mogą być jeszcze lepsze" - dodał. 

Andrzej Domański z Eques Investment TFI zwraca uwagę, że poziom wycen większości amerykańskich spółek - mimo iż spada - wciąż powoduje, że akcje amerykańskie są relatywnie mało atrakcyjną klasą aktywów.

"Na Wall Street mieliśmy bardzo wysokie wskaźniki cena/zysk, co powodowało nasz sceptycyzm do amerykańskich akcji. Teraz ten wskaźnik spadł, ale nadal pozostaje wysoki, nie jesteśmy więc przesadnie optymistycznie nastawieni do Wall Street" - powiedział członek zarządu Eques Investment TFI.

Jego zdaniem, ciekawą alternatywą mogą okazać się przedstawiciele sektora motoryzacyjnego w Niemczech.

"Są ciekawe sektory w Europie, jak chociażby branża motoryzacyjna w Niemczech, która według nas jest nadmiernie przeceniona. Niemieckie spółki motoryzacyjne są na poziomach względnie atrakcyjnych" - dodał.

Karol Chrystowski z PKO TFI jest negatywnie nastawiony do amerykańskiej giełdy, wskazując że dotychczasowa hossa na Wall Street napędzana była głównie przez sektor technologiczny.

"Jeżeli mówimy o hossie w Stanach to warunkują ją wyłącznie wzrosty Nasdaq, reszta znajduje się co najwyżej w trendzie bocznym. Podobnie wygląda sytuacja ze wzrostami zysków w spółkach, wszystko ciągną najważniejsze spółki z Nasdaq. Przeceny z tego roku to - moim zdaniem - preludium do głębszej bessy w przyszłym roku. Te 10 lat to była hossa Nasdaq" - powiedział zarządzający funduszami PKO TFI.
 
Grzegorz Zatryb, zarządzający funduszem i główny strateg w Skarbiec TFI, uważa, że inwestycja w amerykańskie akcje, przy wciąż dobrej koniunkturze w amerykańskiej gospodarce jest dobrym pomysłem.

"Większość przecen na amerykańskim rynku akcyjnym była podyktowana pogorszeniem nastojów i zbyt pesymistyczną ocena tego, co będzie się działo w globalnej gospodarce. Jednak dzięki temu pojawiły się szanse na wejście po atrakcyjnych cenach. Inwestycja w akcje może w 2019 roku okazać się bardzo dobrym pomysłem. Nadal uważamy, że rynek amerykański jest względnie interesujący" - powiedział Zatryb.

NA GPW W 2019 ROKU DO GŁOSU DOJDĄ MAŁE I ŚREDNIE SPÓŁKI 

Uczestnicy debaty PAP Biznes widzą więcej okazji do ciekawych inwestycji na GPW w obszarze małych i średnich spółek, niż wśród największych spółek z warszawskiego parkietu. Ich zdaniem, przyszły rok może przynieść miejsce do poprawy marż małych i średnich spółek, natomiast program PPK będzie katalizatorem do wzrostu popytu na polskiej GPW.
 
"Umiarkowanie pozytywnie, mWIG40 jest preferowanym sektorem vs. WIG20, ale także wysoko oceniliśmy małe spółki, niekoniecznie w horyzoncie pół roku, czy 12 miesięcy, ale dyskonto, które pojawiło się w segmencie małych i średnich spółek wobec wieloletnich wycen wydaje nam się przesadzone. Zgadzamy się, iż wielokrotnie w przeszłości te spółki były wyceniane za wysoko i powoli już w segmencie średnich i małych dostrzegamy aberrację, jeżeli chodzi o wyceny" - powiedział Andrzej Domański, członek zarządu i zarządzający funduszami Eques Investment TFI.
 
"Potężna fala umorzeń, która przeszła przez polskie TFI, zarówno jeżeli chodzi o produkty czysto akcyjne, jak i fundusze absolutnej stopy zwrotu, sprowadziło - naszym zdaniem - wyceny na poziom atrakcyjny. Nie oczekujemy w przyszłym roku załamania koniunktury w Polsce, z całą pewnością widzimy miejsce do poprawy marż, w szczególności wśród średnich i małych spółek, więc wydaje nam się, że w dłuższym horyzoncie jest to preferowana przez nas klasa aktywów" - dodał.
 
Zdaniem Grzegorza Zatryba, ciekawych inwestycji również należy szukać w obszarze małych i średnich spółek, natomiast dostrzega on wysokie ryzyko w spółkach WIG20.
 
"Z uwagi na sporą przecenę oraz szanse na poprawę płynności uważam, że średnie i małe spółki to obszar, gdzie można znaleźć jakieś ciekawe inwestycje. Jeżeli chodzi o duże spółki WIG20 to wiadomo jaka jest struktura. Teraz możemy oglądać na żywo jak politycy debatują nad finansami spółek energetycznych. Tu widzimy wysokie ryzyko" - powiedział zarządzający funduszem i główny strateg w Skarbiec TFI.
 
Neutralne stanowisko wobec polskiego rynku akcji prezentuje Jarosław Leśniczak. Zarządzający ocenia, że PPK będzie w połowie przyszłego roku katalizatorem do wzrostu popytu na warszawskiej giełdzie.
 
"Jeżeli chodzi o polski rynek to byłbym neutralny. Wydaje mi się, że będą lepsze momenty jeżeli chodzi o kupno. Nie widzę w krótkim terminie impulsu, żeby być optymistycznym, nie ma też powodów do większej katastrofy. Więcej optymizmu miałbym do małych spółek, tylko nie do całego indeksu. Jest tak dużo pesymizmu odnośnie małych polskich spółek: słabe wyniki, odpływy z wielu funduszy. Program PPK może okazać się pierwszym katalizatorem popytu na warszawskiej giełdzie. Nie zalecałbym kupowania całego indeksu małych spółek, ponieważ są to bardzo różne spółki, są dobrze zarządzane i mocno przecenione, a są spółki, które będą walczyć o przetrwanie" - powiedział zarządzający TFI PZU. 
 
Zdaniem Karola Chrystowskiego z PKO TFI, warszawski parkiet może w najbliższych kwartałach przyszłego roku dokończyć bessę, a w całym roku -według niego - nie widać szans na dodatnie stopy zwrotu.
 
"Małe i średnie spółki nie powinny spadać więcej niż WIG20. Bardziej zastanowiłbym się i skupił na jakich poziomach się znajdziemy, a nie na podejściu holistycznym, czasowym. W całości roku nie widzę szans na pozytywne stopy zwrotu, ale jeżeli ktoś umie sobie racjonalnie rozłożyć te decyzje w ciągu roku, to może wcale nie wyjść źle" - powiedział Karol Chrystowski, zarządzający funduszami PKO TFI.

FUNDUSZE PASYWNE I ALGORYTMIZACJA HANDLU RYZYKIEM DLA RYNKÓW 

Paneliści odnieśli się również do kwestii funduszy pasywnych i algorytmizacji handlu na rynkach finansowych, jako istotnego zagrożenia dla funkcjonowania rynków finansowych.

"Problem z funduszami ETF jest taki, że mamy w ich przypadku do czynienia z pasywną ekspozycją bez przeprowadzenia dogłębnej analizy. To powoduje podejście holistyczne do całego rynku, bez odpowiedniej selekcji spółek" - powiedział Radosław Cholewiński, zarządzający portfelem w Pekao TFI.

"Nie mamy odpowiednich narzędzi, aby pasywne inwestowanie było odpowiednio dopracowane. Ten aparat, którym dysponujemy teraz nie jest wystarczający, przez co inwestowanie pasywne nie jest do końca efektywne" - dodał.

Karol Chrystowski z PKO TFI uważa, że inwestowanie pasywne może pogłębić skalę ewentualnych spadków na giełdach.

"ETF-izacja i algorytmizacja rynków finansowych stanowi kolejne ryzyko – pasywne inwestowanie ma duży udział. Automatyzacja jest ryzykiem bo nie przeprowadza dogłębnej analizy i może powodować ze pewne cykle finansowe mogą być - w jedną bądź drugą stronę - dużo głębsze" - powiedział zarządzający PKO TFI.

Jarosław Leśniczak z TFI PZU również odniósł się do wzrostu roli handlu algorytmicznego na rynkach finansowych.

"Algorytmy to zagrożenie, ilość inwestorów pasywnych i algorytmicznych rośnie, oni nie różnicują spółek, kupują zgodnie z udziałem w danym indeksie" - powiedział zarządzający TFI PZU.

Również w opinii Andrzeja Domańskiego, członka zarządu i zarządzającego funduszami Eques Investment TFI, inwestowanie poprzez fundusze pasywne ogranicza możliwość efektywnego inwestowania.

"Handel algorytmiczny i ETF-y to potężne ryzyko dla rynków. Inwestowanie pasywne nie różnicuje spółek, a tylko dogłębna analiza może umożliwić wyłapanie nadmiernie przecenionych spółek. Pasywne inwestowanie uniemożliwia wyłapywanie okazji inwestycyjnych" - podsumował Domański. (PAP Biznes)

hb/ mat/ asa/