PŚ siatkarzy - Polska pokonała Japonię 3:1 i po 10 kolejkach pozostaje niepokonana

2015-09-22 12:38 aktualizacja: 2018-10-05, 12:40
Tokio, Japonia, 22.09.2015. Zawodnicy reprezentacji Polski po zdobyciu punktu - od lewej, wg wskazówek zegara: Paweł Zatorski, Mateusz Mika, Bartosz Kurek, Mateusz Bieniek, Rafał Buszek i Fabian Drzyzga w meczu trzeciej rundy Pucharu Świata siatkarzy z Japonią w Tokio, 22 bm. (dw) PAP/Jacek Kostrzewski PAP © 2015 / Jacek Kostrzewski
Tokio, Japonia, 22.09.2015. Zawodnicy reprezentacji Polski po zdobyciu punktu - od lewej, wg wskazówek zegara: Paweł Zatorski, Mateusz Mika, Bartosz Kurek, Mateusz Bieniek, Rafał Buszek i Fabian Drzyzga w meczu trzeciej rundy Pucharu Świata siatkarzy z Japonią w Tokio, 22 bm. (dw) PAP/Jacek Kostrzewski PAP © 2015 / Jacek Kostrzewski

Polscy siatkarze wygrali w Tokio z Japonią 3:1 (24:26, 27:25, 25:21, 25:19) w dziesiątym występie w Pucharze Świata. Biało-czerwoni są jedyną niepokonaną drużyną w japońskim turnieju i prowadzą w tabeli. Do rozegrania pozostał im jeden mecz - w środę z Włochami.

Polska: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Mateusz Mika, Rafał Buszek, Fabian Drzyzga, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Dawid Konarski, Marcin Możdżonek, Michał Kubiak, Grzegorz Łomacz, Karol Kłos.

Japonia: Yuki Ishikawa, Kunihiro Shimizu, Masahiro Yanagida, Akihiro Yamauchi, Takashi Dekita, Hideomi Fukatsu i Takeshi Nagano (libero) oraz Kentaro Takahashi, Yuta Abe, Yuta Yoneyama, Daisuke Yako.

Polacy po poniedziałkowym zwycięstwie nad USA mocno przybliżyli się do awansu na igrzyska w Rio de Janeiro. Mimo wszystko nie mogli pozwolić sobie na stratę koncentracji. "Właśnie po takich wygranych o nią najtrudniej" - przestrzegał mistrz świata Krzysztof Ignaczak.

Z Japonią biało-czerwoni nie mieli dotychczas wielkich kłopotów. Z 29 meczów na wielkich imprezach azjatycka drużyna potrafiła wygrać jedynie sześć.

We wtorek gospodarze pokazali jednak, że należy się z nimi liczyć. Podczas gdy biało-czerwoni przyzwyczaili kibiców, że mają trudności z wejściem mecz, to i drugi set też był bardzo zacięty.

W obu partiach końcówki decydowały o tym, która z drużyn cieszyła się ze zwycięstwa. W pierwszym trener Polaków Stephane Antiga postanowił dać odpocząć kapitanowi Michałowi Kubiakowi. Musiał go jednak ściągnąć na pomoc w drugim. Słabszy mecz rozgrywał Bartosz Kurek. Atakujący mistrzów świata w pierwszej odsłonie spotkania zdobył zaledwie trzy punkty.

Ciężar wziął na siebie zatem Mateusz Mika. Przyjmujący Lotosu Trefla Gdańsk robił co mógł, ale i tak to Japończycy się cieszyli. Nie do zatrzymania byli Kunihiro Shimizu i Yuki Ishikawa. Rywale mieli aż 73 procentową skuteczność w ataku i świetnie bronili. Wygrali 26:24.

Emocjonującą końcówkę zobaczyli kibice także w drugiej partii, kiedy na boisku był już Kubiak. Walka Punkt za punkt zaczęła się od stanu 22:22. Nietrafione decyzje Rafała Buszka, ale i błędy własne Japończyków doprowadziły do kolejnego remisu - 24:24. Później serwis rywali w siatkę i punkt z przechodzącej piłki Buszka dał Polakom zwycięstwo 26:24.

W trzecim secie wydawało się, że biało-czerwoni opanowali sytuację. Prowadzili już 14:10, kiedy zaczęły się problemy z przyjęciem i skończeniem akcji. Z kolei w obronie znowu imponowali Japończycy i szybko doprowadzili do remisu 14:14. Przerwa dla Antigi uspokoiła sytuację i Polacy wrócili na właściwe tory. Dobra zagrywka Kurka i konsekwentna gra w bloku doprowadziły do wygranej 25:21.

Dobrą passę Polacy kontynuowali w decydującym secie. Na trybunach dopingowały ich m.in. znakomite tenisistki Agnieszka Radwańska i Dunka polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki. W tej partii Japończycy ani razu nie potrafili zagrozić siatkarzom Antigi, którzy pewnie zmierzali po 10. zwycięstwo w turnieju. Ta partia okazała się najszybsza i zakończyła się wynikiem 25:18.

Najskuteczniejszym zawodnikiem w polskim zespole był Kurek - 18 punktów. Z kolei w całym meczu najczęściej punktował Yuki Ishikawa - 24.

By zapewnić sobie awans do przyszłorocznych igrzysk w Rio de Janeiro, mistrzowie świata będą musieli wygrać z Włochami dwa sety. Gdyby jednak Amerykanie przegrali we wtorek (początek o 10.10) z Rosjanami, Polacy mieliby już zapewniony udział w olimpijskim turnieju.

O dwa pierwsze miejsca premiowane przepustką do Rio de Janeiro walczy w Tokio systemem każdy z każdym 12 drużyn. To pierwsza impreza, w której można wywalczyć kwalifikację na igrzyska. (PAP)

mar/ cegl/