Agnieszka Radwańska awansowała do półfinału turnieju WTA w Tokio

2015-09-25 15:59 aktualizacja: 2018-10-05, 15:09
Rozstawiona z numerem siódmym Agnieszka Radwańska pokonała Czeszkę Karolinę Pliskovą (4.) 7:5, 6:2 w ćwierćfinale turnieju WTA Tour na twardych kortach w Tokio (pula nagród 1 mln dol.). Polska tenisistka czwarty raz znalazła się w najlepszej "czwórce" tej imprezy.

Obie zawodniczki początkowo pewnie wygrywały swoje gemy serwisowe. Przy stanie 2:1 będąca 13. rakietą świata Radwańska przełamała sklasyfikowaną o dwie pozycje wyżej w rankingu WTA Pliskovą. Czeszka kilka minut później obroniła dwa "break pointy", ale po chwili Polka objęła prowadzenie 5:2 i wydawało się, że szybciej rozstrzygnie na swoją korzyść pierwszego seta.

Wówczas jednak za odrabianie strat skutecznie zabrała się jej mająca atut w postaci potężnego serwisu przeciwniczka, która zapisała na swoim koncie trzy kolejne gemy. Przy stanie 5:4 i serwisie Pliskovej krakowianka nie wykorzystała trzech piłek setowych. Ryzykowne zagrania Czeszki przynosiły oczekiwany przez nią efekt. Później jednak nieco przygasła i zaczęła rozdawać prezenty. W ostatniej akcji tego seta posłała piłkę w siatkę, a złość wyładowała na rakiecie, którą rzuciła o kort.

 

Kolejna odsłona miała bardziej jednostronny przebieg. Grająca z zabandażowaną łydką Radwańska prezentowała spokój, a dość często mylącej się Czeszce wygrywanie gemów przy własnym podaniu przychodziło z większym trudem. Pierwsze w tym secie przełamanie zaliczyła - tak jak w inauguracyjnej odsłonie - przy stanie 2:1. Tym nie zmarnowała powiększonej po chwili przewagi i pewnie wygrała tego seta oraz cały mecz.

Mecz trwał godzinę i 29 minut. Mierząca 1,86 m Pliskova zanotowała osiem asów. Niższa o 11 cm podopieczna Tomasza Wiktorowskiego także znacząco pomagała sobie serwisem, choć bezpośrednio dzięki niemu zdobyła tylko trzy punkty. Dobrą postawę w tym elemencie u Czeszki zepsuła zbyt duża liczba prostych pomyłek. Zanotowała łącznie 40 niewymuszonych błędów, przy dziewięciu po stronie Polki.

"Grałyśmy ze sobą już w tym roku niedawno, na trawie i wiedziałam, czego się spodziewać. Widziałam też wcześniejsze mecze Karoliny tutaj. Uderza mocno piłkę, świetnie serwuje, ale byłam na to przygotowana. Dziś dobrze returnowałam, choć ręce mam obolałe po odbieraniu serwisów, których prędkość przekraczała 190 km/godz. Przyzwyczaiłam się też do tego, że jestem jedną z mniejszych zawodniczek, więc przywykłam do rywalizacji z dziewczynami, które uderzają piłkę dość mocno" - podsumowała zadowolona Radwańska.

Z Czeszką wcześniej zmierzyła się trzykrotnie i ani razu nie straciła seta.

Jej kolejną rywalką będzie Dominika Cibulkova, która wygrała w ćwierćfinale z rozstawioną z "dwójką" Serbką Aną Ivanovic 7:6 (7-5), 6:3. Z 48. na światowej liście Słowaczką Polka zmierzyła się dotychczas - według zestawienia na stronie WTA - ośmiokrotnie i pięć razy była lepsza (jednym z tych spotkań była 1/8 finału w Tokio dwa lata temu). Triumfowała także w ich konfrontacji w lidze czeskiej. To jednak niżej notowana z nich rozstrzygnęła na swoją korzyść dwa ostatnie pojedynki.

W poprzednich rundach Polka wyeliminowała Amerykankę Coco Vandeweghe i Ukrainkę Jelinę Switolinę.

"Oczywiście będę próbowała wygrać. Wszystkie jesteśmy tu po to, by triumfować. Cieszę się z awansu do półfinału, ponieważ w Tokio zawsze jest bardzo mocna obsada" - dodała 26-letnia krakowianka.

Radwańska dobrze czuje się w Tokio. We wszystkich sześciu poprzednich startach w tej imprezie zawsze docierała co najmniej do ćwierćfinału. Triumfowała w 2011 roku, a rok później grała w finale. Na czołowej "czwórce" zakończyła udział sześć lat temu.

W innym z piątkowych pojedynków doszło do konfrontacji dwóch tenisistek polskiego pochodzenia. Najwyżej rozstawiona Dunka Caroline Wozniacki po dwóch godzinach i 13 minutach walki pokonała Niemkę Angelique Kerber (5.) 6:2, 2:6, 6:3. W półfinale zmierzy się ona ze Szwajcarką Belindą Bencic (8.), która okazała się lepsza od Hiszpanki Garbine Muguruzy (3.) 7:6 (7-1), 6:1.

Piątkowe zwycięstwo Radwańskiej jest tym cenniejsze, że wciąż walczy ona o awans do turnieju WTA Finals w Singapurze. Zajmuje obecnie 11. miejsce w rankingu uwzględniającym wyłącznie tegoroczne wyniki, a w kończącej sezon imprezie wystartuje najlepsza "ósemka". W tym zestawieniu Polkę wyprzedzają m.in. właśnie Pliskova, Muguruza oraz inna Hiszpanka Carla Suarez Navarro, która także zakończyła już występ w Tokio.

W grze podwójnej w parze z Gabrielą Dabrowski wystąpiła Alicja Rosolska. Polsko-kanadyjski duet przegrał jednak mecz otwarcia z Ukrainką Kateryną Bondarenko i Cha-Jung Chang z Tajwanu.

Wyniki ćwierćfinałów gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 7) - Karolina Pliskova (Czechy, 4) 7:5, 6:2

Dominika Cibulkova (Słowacja) - Ana Ivanovic (Serbia, 2) 7:6 (7-5), 6:3

Caroline Wozniacki (Dania, 1) - Angelique Kerber (Niemcy, 5) 6:2, 2:6, 6:3

Belinda Bencic (Szwajcaria, 8) - Garbine Muguruza (Hiszpania, 3) 7:6 (7-1), 6:1

(PAP)

an/ krys/