Kaczyński: mam wielu przyjaciół spoza świata polityki; bardzo lubię bywać u Julii Przyłębskiej

2019-05-13, 13:07 aktualizacja: 2019-05-13, 14:27
Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Mam wielu przyjaciół spoza świata polityki; moim wielkim "odkryciem towarzyskim" jest prezes TK Julia Przyłębska, bardzo lubię u niej bywać - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w TVP2. Przyznał, że nie lubi wcześnie wstawać. "Jestem taką sową i to taką wielką, puchatą" - podkreślił.

Prezes PiS opowiadał w poniedziałek widzom Telewizji Polskiej wyjątkowo nie o polityce, ale o swoim życiu prywatnym. Prowadzący program "Pytanie na śniadanie" pytali go m.in., czy prawdziwa jest opinia, że nie lubi wcześnie wstawać. Prezes potwierdził, zaznaczając, że na nogach jest czasem do 3 rano. "Można powiedzieć, że jestem taką sową i to taką wielką, puchatą" - żartował.

Zapewnił jednocześnie, że nie jest pracoholikiem. Przyznał, że kiedyś był "człowiekiem na granicy pracoholizmu". Ale, dodał, "lata lecą i wydajność już nie ta". "Półtora etatu wyrabiam, a kiedyś były nawet dwa" - powiedział Kaczyński.

Na pytanie jaki ma wypracowany sposób na relaks przy tak intensywnej pracy lider PiS podkreślił, że bardzo lubi czytać i to jest coś dla niego relaksującego.

"Poza tym są stosunki towarzyskie. Mam wielu przyjaciół w polityce, z którymi lubię rozmawiać. Ale mam bardzo wielu przyjaciół, którzy polityką się nie zajmują. Państwa Baboszów (...), Anna Bielecka i jej mąż Piotr Walkowiak. To jest takie moje odkrycie towarzyskie ostatnich lat. Ale naprawdę przemiła osoba: Julia Przyłębska. Ona jest prezesem Trybunału Konstytucyjnego, ale to są całkiem prywatne znajomości, bardzo lubię u niej bywać, zresztą tam bardzo wiele osób bywa, bo ona jest bardzo towarzyska" - mówił prezes PiS.

Prowadzący pytali Kaczyńskiego, czy lubi grillować, bo - jak zaznaczyli "ostatnio został przyłapany na pieczeniu kiełbasek". "Lubię, jeśli jest możliwość. Lubię sobie pogrilować, ale najbardziej lubię zjeść" - odparł prezes PiS.

Zapytany o ulubione potrawy przekonywał, że pod tym względem jest "takim Polakiem z krwi i kości". "Bardzo lubię bigos, bardzo lubię placki kartoflane, bardzo lubię pierogi ruskie; lubię schabowego, szczególnie z kapustą, lubię rzeczy z grilla, a szczególnie kiełbasę" - opowiadał.

"Muszę się przyznać, że jadałem w życiu bardzo subtelne potrawy w bardzo dobrych restauracjach, szczególnie francuskich. To dawne czasy, nie będę tłumaczył dlaczego mogłem. Powiem uczciwie - nie zostałem jakoś zaszokowany ich nadzwyczajną jakością" - dodał. Jak mówił, bardzo lubi naleśniki, "same naleśniki, bez żadnego wkładu".

Na pytanie czy sam nie gotuje odpowiedział: "To nie jest tak, żebym nie potrafił gotować. Były takie lata w moim życiu, gdy gotowałem obiady, ale nie jest to coś, co specjalnie lubię. Ponieważ jestem sam, wobec tego różne rzeczy sobie sam przygotowuje, ale akurat nie obiady, obiady sobie kupuję".

Kaczyński był też pytany dlaczego woli koty od psów. "Bardzo lubię psy, mają one bardzo wiele zalet. Tylko mam taką życiową sytuację i taki sposób życia, że nie mógłbym mieć psa. Psa trzeba wyprowadzać" - odpowiedział. Jak dodał "koty są bardzo sympatycznymi zwierzętami".

"Mam dobrą kocicę i złego kota. Ten zły kot jest takim kotem mruczusiem" - opowiadał. "Jest między nimi pewna konkurencja, chodzi nie tyle o jedzenie, tego mają w bród, ale chodzi o to, gdzie kto śpi" - wyjaśnił. "Są najlepsze miejsca i są te gorsze. Najlepsze są w moim pokoju i na moim tapczanie. Tam jest miejsce i dla kocicy, i dla kocura. Jak kocur się położy, jeżeli ja jestem, czeka jak się odwrócę, podbiega i wyrzuca kocicę" - opowiadał.

Dopytywany, jak koty znoszą jego nieobecność, przyznał, że źle. "Obrażają się, jeśli mnie dłużej nie ma" - mówił Kaczyński. Dodał, że kocica ma na imię Fiona, a imię to nadała jeszcze jego mama, natomiast kot nazywa się Czaruś. Znalazł go ochroniarz Kaczyńskiego pod domem. "To był taki mały kociaczek, z którego wyrósł duży czarny kocur" - opowiadał prezes PiS.

Kaczyński dopytywany przyznał też, że bardzo często myśli o mamie, która, jak mówił, odeszła przedwcześnie. Jadwiga Kaczyńska zmarła w 2013 roku w wieku 86 lat. "Dzisiaj bardzo wiele pań, także koleżanek mojej mamy przekroczyła 90-tkę i żyją dalej. Strasznie żałuję, że moja mama odeszła wcześniej" - podkreślił. "To była bardzo, bardzo ważna osoba w moim życiu" dodał. (PAP)

pś/ par/