Kim Jong Czol, prawa ręka przywódcy Korei Płn., zesłany do obozu

2019-05-31 07:45 aktualizacja: 2019-05-31, 10:55
Kim Hyok-chol (C-P). Fot. PAP/EPA
Kim Hyok-chol (C-P). Fot. PAP/EPA
Kim Jong Czol, prawa ręka przywódcy Korei Płn Kim Dzong Una i osoba odpowiedzialna za przygotowania do drugiego szczytu Kim Dzong Una z prezydentem USA Donaldem Trumpem, został zesłany do obozu pracy - podał w piątek południowokoreański dziennik "Dzoson Ilbo".

Przed zakończonym fiaskiem lutowym szczytem z udziałem Kima i Trumpa w Hanoi Kim Jong Czol był po stronie północnokoreańskiej odpowiednikiem sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo. Od czasu szczytu nie pokazywał się publicznie. 

Jak przekazał "Dzoson Ilbo", Kim Jong Czol został zesłany do obozu pracy i reedukacji przy granicy z Chinami. W kwietniu południowokoreański deputowany powiedział agencji Reutera, że Kim Jong Czol został usunięty z kluczowego stanowiska w rządzącej krajem Partii Pracy Korei. 

Południowokoreański dziennik podał również, powołując się na informacje z anonimowego źródła, że w marcu na lotnisku Mirim na obrzeżach Pjongjangu stracony został Kim Hjok Czol - były ambasador Korei Płn. w Hiszpanii, negocjator ds. atomowych oraz specjalny przedstawiciel Korei Północnej ds. kontaktów z USA, który kierował przygotowaniami strony północnokoreańskiej do szczytu w Hanoi. 

Według "Dzoson Ilbo" Kim Hjok Czol, uznawany za wschodzącą gwiazdę w północnokoreańskim MSZ, został rozstrzelany na Mirim wraz z czterema urzędnikami MSZ Korei Płn. Wszyscy zostali oskarżeni o szpiegowanie na rzecz Stanów Zjednoczonych. Kim Hjok Czol miał "źle relacjonować negocjacje bez właściwego zrozumienia intencji USA", czym miał dopuścić się zdrady Kim Dzong Una. Czterej urzędnicy odpowiadali za kontakty z Wietnamem. 

Do obozu dla więźniów politycznych trafili też Kim Song Hje - który kierował przygotowaniami do spotkania szczytu w Hanoi w zespole Kim Jong Czola - oraz Sin Hje Jong, tłumaczka Kim Dzong Una na spotkaniu w Hanoi. Miała ona popełnić znaczące pomyłki przy tłumaczeniu, w tym pominąć bliżej nieokreśloną "propozycję", jaką "w ostatniej chwili" miał złożyć stronie amerykańskiej Kim Dzong Un, gdy Trump postanowił wyjść z rozmów - podał "Dzoson Ilbo".  

W Hanoi strony nie doszły do porozumienia w sprawie denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego ani ewentualnego złagodzenia międzynarodowych sankcji nałożonych na Pjongjang za jego zbrojenia. Według gazety Kim Hjok Czol został obarczony odpowiedzialnością za fiasko szczytu.

Reuters pisze, że doniesienia południowokoreańskiej gazety zdaje się potwierdzać dziennik z Korei Płn. "Rodong Sinmun", który napisał o osobach o "nastawieniu antypartyjnym i antyrewolucyjnym, których nie ominął surowy osąd rewolucji". Według agencji w gazecie tej tego typu określenia pojawiły się po raz pierwszy od 2013 roku, gdy Kim Dzong Un wydał nakaz egzekucji swojego wuja Dzang Song Thaka. (PAP)

akl/ zm/ mal/