Dwunasty wimbledoński finał Federera po zwycięstwie nad Nadalem

2019-07-12, 21:04 aktualizacja: 2019-07-13, 07:52
Roger Federer Fot. PAP/EPA/NIC BOTHMA
Roger Federer Fot. PAP/EPA/NIC BOTHMA
Rozstawiony z "dwójką" Roger Federer pokonał Hiszpana Rafaela Nadala (3.) 7:6 (7-3), 1:6, 6:3, 6:4 i po raz 12. awansował do finału wielkoszlemowego Wimbledonu. Szwajcarski tenisista, który o tytuł zagra z Serbem Novakiem Djokovicem (1.), osiem razy wygrał ten turniej.

Zarówno prawie 38-letni Federer, jak i młodszy o pięć lat Nadal byli już odsyłani w przeszłości przez niektórych na sportową emeryturę, ale wciąż są czołowymi postaciami w męskim tenisie. Pierwszy jest posiadaczem rekordowych wśród mężczyzn 20 tytułów wielkoszlemowych w singlu, a drugi z 18 plasuje się tuż za nim. W piątek stworzyli emocjonujące widowisko, za które zostali nagrodzeni na koniec przez publiczność owacją. 

Zawodnik z Majorki po tym, jak na początku czerwca po raz 12. w karierze wygrał wielkoszlemowy French Open postanowił odpocząć od rywalizacji i przed Wimbledonem nie startował w żadnym turnieju ATP na kortach trawiastych. W drodze do półfinału stracił tylko seta (a jego piątkowy rywal dwa), ale w tej fazie zmagań nie sprostał nazywanemu "królem Londynu" Helwetowi.

W pierwszym secie obaj zawodnicy dobrze pilnowali swojego podania. W ósmym gemie Federer nie wykorzystał jedynej w tej partii okazji na przełamanie. W tie-breaku już jednak dominował - od stanu 2-3 zdobył pięć punktów z rzędu. Nadal szybko zabrał się za odrabianie strat. W drugiej części następnego partii wykorzystał słabszy moment w grze rywala i szybko doprowadził do remisu w całym spotkaniu. 

Doświadczony Szwajcar odzyskał później skuteczność serwisu i imponował precyzją przy wymianach, zmuszając przeciwnika do biegania po całym korcie. W ostatniej akcji czwartego gema Hiszpan nie potrafił zakończyć wymiany, co wykorzystał starszy z tenisistów, który przejął inicjatywę i zanotował "breaka" na wagę zwycięstwa w tym secie. Później obaj jeszcze mieli szanse na przełamanie, ale nic z nich nie wyniknęło.

W partii numer cztery obaj zaś dali popis swoich umiejętności, a kibice obejrzeli sporo efektownych zagrań. Przewagę miał w niej Szwajcar, który objął prowadzenie 3:1. Hiszpan nie był w stanie odrobić start, ale zyskał uznanie, broniąc czterech piłek meczowych. W końcówce Federerowi w dużym stopniu pomógł serwis. Spotkanie zakończyło się po trzech godzinach autowym zagraniem zawodnika z Majorki.

Zwycięzca popisał się 14 asami, przy 10 po stronie przeciwnika. Hiszpan miał zaś cztery podwójne błędy. Szwajcar co prawda miał nieco więcej niewymuszonych błędów (27 do 25), ale za to zdecydowanie przeważał w liczbie uderzeń wygrywających - pod tym względem był lepszy o 19 pkt.

"Jestem wyczerpany. Końcówka tego meczu była bardzo ciężka. Nadal posłał kilka niesamowitych zagrań, walcząc o przedłużenie spotkania. Granie przeciwko +Rafie+ zawsze jest czymś wyjątkowym. Miałem dobre momenty, kiedy dobrze serwowałem. Wówczas ważne punkty szły na moje konto. Ważne było, że prowadziłem" - analizował Helwet, który wygrał swój 101. mecz w Wimbledonie i został najstarszym finalistą tego turnieju od 1974 roku.
  
W piątek po raz 40. zmierzył się z Nadalem, a zwyciężył po raz 16. W Wielkim Szlemie rywalizowali po raz 14. i dopiero czwarty raz górą był tenisista z Bazylei. Na trawiastych kortach All England Clubu spotykali się wcześniej w latach 2006-2008 w finale. Dwa pierwsze z tych meczów wygrał Szwajcar, a trzeci Hiszpan. Ten ostatni w Londynie triumfował dwukrotnie - po raz drugi w 2010 roku. 

Niedzielny pojedynek z broniącym tytułu Djokovicem będzie 31. wielkoszlemowym finałem z udziałem słynnego Helweta. Pod względem liczby zwycięstw w Londynie wśród mężczyzn już jest rekordzistą, a Martina Navratilova wyprzedza go o jedną wygraną. 

Z 32-letnim Serbem spotka się po raz 48. Tenisista z Belgradu ze zwycięstwa cieszył się 25 razy. Trzykrotnie trafili na siebie w Londynie. Siedem lat temu w półfinale lepszy był Federer, ale w finale w 2014 i 2015 roku musiał on uznać wyższość przeciwnika, który tę imprezę łącznie wygrał cztery razy.

"Novak to majestatyczny gracz, który gra bardzo solidnie. Mam nadzieję, że uda mi się go przycisnąć i pokonać. Nie bez powodu jednak jest obecnie pierwszą rakietą świata" - zastrzegł Federer. (PAP)

an/ krys/