"Tumry": Powstanie Warszawskie zastało mnie chorego w łóżku; natychmiast ozdrowiałem

2020-08-01 13:11 aktualizacja: 2020-08-01, 19:58
Podporucznik Józef Polak ps. "Tumry". Fot. PAP/Radek Pietruszka
Podporucznik Józef Polak ps. "Tumry". Fot. PAP/Radek Pietruszka
W dniu wybuchu Powstania Warszawskiego leżałem w łóżku chory na zatoki. Jak dowiedziałem się, że o godz. 17 się zacznie, natychmiast wyzdrowiałem – powiedział PAP podporucznik Józef Polak ps. "Tumry".

Pan Józef urodził się w 1923 r. Od dwunastego roku życia szkolił się w założonej przez Józefa Piłsudskiego formacji "Orląt". Kiedy wybuchło Powstanie, był dowódcą oddziału na Pradze. Miał 21 lat.

"Tamtego dnia naprawdę cierpiałem z powodu moich zatok. Można powiedzieć, że Powstanie zastało mnie w łóżku. Przyszedł do mnie jeden z chłopców i powiedział: +Panie Chorąży, powstanie wybuchnie o piątej+, a ja natychmiast wyskoczyłem z łóżka, nagle ozdrowiały, pobiegłem do moich żołnierzy. Pierwszego dnia zrobiliśmy atak na czołgi niemieckie wracające z bitwy pod Radzyminem. Mieliśmy potem różne zadania, łącznie z wywiadem, by dowiedzieć się jak wygląda sprawa od frontu. Byliśmy jedynym oddziałem na Pradze, który został z bronią. Mieliśmy zacinający się ckm (ciężki karabin maszynowy - PAP) i parę karabinów. Byliśmy młodzi i silni, nie było dla mnie nic ciężkiego. Pomogliśmy zdobyć Pragę" – opowiadał.

Jednak jego jednostka w końcu straciła broń – wpadła w zasadzkę w młynie, a sześciu żołnierzy zostało rozstrzelanych przez niemieckie oddziały, które zabrały ze sobą karabiny. "Przetrwaliśmy Powstanie jako jedyny element wojskowy na Pradze. Po jego upadku nasz oddział został rozparcelowany, a oficerów wzięli na oddzielną grupę. Moi żołnierze powiedzieli, że beze mnie nigdzie nie pójdą, co mogło im ocalić życie – ponieważ pozostałych wywożono na Syberię. Wiem jak NKWD traktowało żołnierzy Armii Krajowej. Ja sam zostałem złapany przez partyzantów w Łomży, zasłonili mi oczy i wzięli do kapitana. Ten zaś po tym, jak dowiedział się, że jestem powstańcem, postanowił mnie wypuścić, ale poprosił, by nic nie mówić o tym, co mnie spotkało. Z reguły takie historie inaczej się kończyły" – zaznaczył.

Pan Józef wyznał, że stara się w dalszym ciągu utrzymywać dobrą kondycję oraz że ćwiczy trzy razy dziennie. Apelował też o ponowne powołanie do istnienia organizacji Orląt. "Orlęta założone przez wielkiego polskiego patriotę udowadniały, że ludzie w wieku nawet 12 lat mogą być bohaterami. Chciałbym, żeby osoby rządzące tym krajem przychyliły się do moich próśb. W dalszym ciągu walczę o prawdę. Gdzie mogę to piszę – ciągle prowadzę dzienniki" – powiedział.

Powstanie Warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki w stolicy przystąpiło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej wyniosły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono z miasta, które po powstaniu zostało niemal całkowicie spalone i zburzone. (PAP)

Autorzy: Alicja Skiba, Bartłomiej Figaj