Prawnik Donalda Trumpa przekazał policji materiały mające obciążać syna Joe Bidena

2020-10-22 07:27 aktualizacja: 2020-10-22, 11:25
Przygotowania do debaty prezydenckiej między Donaldem Trumpem a Joe Bidenem 22 października. Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Przygotowania do debaty prezydenckiej między Donaldem Trumpem a Joe Bidenem 22 października. Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS
Rudy Giuliani, prawnik prezydenta USA Donalda Trumpa, przekazał policji w Delaware kopię twardego dysku, który jego zdaniem należał do Huntera Bidena i zawiera materiały obciążające syna byłego wiceprezydenta USA i rywala Trumpa w listopadowych wyborach Joe Bidena.

Poinformowały o tym w środę władze stanowe.

Według resortu sprawiedliwości stanu Delaware kopia twardego dysku trafiła do policji w hrabstwie New Castle, która z kolei przekazała ją Federalnemu Biuru Śledczemu (FBI). Jak twierdzi telewizja NBC rzecznik biura FBI w Delaware odmówił komentarza w sprawie dostarczonych materiałów z komputera.

Dziennik „New York Post” opublikował w minionym tygodniu serię artykułów poświęconych synowi kandydata Demokratów na prezydenta USA. Powołując się na uzyskane od Giulianiego e-maile gazeta pisała, że Hunter Biden prowadził lukratywne interesy z największą prywatną chińską firmą energetyczną. Miał też przyznać, że jeden z kontraktów byłby interesujący dla jego rodziny.

W innym tekście „NYP” zwrócił uwagę, że przed kilku laty Hunter Biden przedstawił swemu ojcu, ówczesnemu wiceprezydentowi USA, szefa ukraińskiej firmy energetycznej Burisma. Miało to miejsce, jak podkreślił dziennik, niecały rok przed tym, jak Joe Biden „zmusił ukraińskich urzędników państwowych do zwolnienia prokuratora, który prowadził dochodzenie w sprawie tej firmy”.

Kampania wyborcza Bidena zaprzeczyła tym informacjom. „Żadne spotkanie, o którym wspomina +New York Post+, nigdy nie miało miejsca” - oświadczono.

Giuliani, były burmistrz Nowego Jorku, zarzucał też czołowym mediom w USA, że nie poświęcają dostatecznej uwagi sprawie Huntera Bidena. „Czy ukrywają to dlatego, aby do was, Amerykanów, nie dotarły te informacje?” – tweetował Giuliani.

W poniedziałek stacja NBC News wysłała list do Giulianiego i jego prawnika Roberta Costello z prośbą o kopię twardego dysku, aby móc ocenić zawartość i autentyczność znajdujących się tam e-maili i innych zapisów. Telewizja jak dotąd nie otrzymała odpowiedzi.

Jak przypomina dziennik „USA Today”, John Paul Mac Isaac z warsztatu komputerowego w Delaware mówił niedawno, że w kwietniu 2019 roku mężczyzna, który przedstawił się jako Hunter Biden, przyniósł tam uszkodzonego laptopa MacBook Pro. Mac Isaac dodał jednak, że słaby wzrok uniemożliwia mu zidentyfikowanie mężczyzny.

Temat podjęty przez „New York Post”, który ustalił, że właściciel komputera nigdy się po jego odbiór nie zgłosił, wzbudził w amerykańskich mediach wiele kontrowersji. W niedzielnym wydaniu „New York Times” napisał, że reporter „New York Post”, który był współautorem artykułu o laptopie Bidena, „odmówił umieszczenia swojego nazwiska pod tekstem, ponieważ miał obawy co do jego wiarygodności”.

Według "USA Today” senatorzy z Partii Republikańskiej opublikowali w zeszłym miesiącu raport oparty na dochodzeniu w sprawie działalności Huntera Bidena. „Chociaż stwierdzili, że biznes Huntera Bidena utrudniał pracę urzędnikom Departamentu Stanu, to nie znaleziono żadnych dowodów na niewłaściwe postępowanie Joe Bidena” – podkreśla gazeta.

Stacja radiowa byłego doradcy Trumpa Steve'a Bannona przeprowadziła we wtorek rozmowę z Giulianim. Mówił, że ma informacje o działalności przestępczej związanej z Hunterem Bidenem.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)