"Opinia publiczna musi dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja szpitala na Narodowym"

2020-11-22 12:41 aktualizacja: 2020-11-22, 19:23
Tymczasowy szpital zakaźny na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański
Tymczasowy szpital zakaźny na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański
W poniedziałek zgłosimy wniosek o nadzwyczajne posiedzenie komisji zdrowia w sprawie sytuacji w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym, uruchomimy też szereg kontroli poselskich - zapowiedział w niedzielę szef klubu Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk.

Dziennikarz "Polityki" Paweł Reszka w sobotę na Facebooku przedstawił rozmowę z doktorem M., który leczy pacjentów z COVID 19 na stołecznym Stadionie PGE Narodowy. Jak relacjonuje dziennikarz, spotkanie z jego rozmówcą odbyło się "w pięciogwiazdkowym Regent Warsaw Hotel (dawniej Hyatt Warszawa) – jednym z droższych w Warszawie".

"Tam właśnie zakwaterowano personel szpitala tymczasowego. Na Narodowym – są nowoczesne respiratory, najdroższy sprzęt medyczny, ale prawie nie ma pacjentów. Niektórzy lekarze dyżurują w pustych sektorach. Zarobki personelu są wysokie, koszty funkcjonowania ogromne: - Chciałem panu o tym opowiedzieć, bo mi wstyd, że w tym uczestniczę" - takimi słowami rozpoczyna relację rozmowy w mediach społecznościowych.

KO chce uruchomić szereg kontroli poselskich

W niedzielę w TVN24 Tomczyk odnosząc się do tych doniesień stwierdził, że "zamiast narodowego szpitala, mamy tak naprawdę narodowy wstyd". "W poniedziałek z samego rana zgłosimy wniosek o nadzwyczajne posiedzenie komisji zdrowia, dlatego, że opinia publiczna musi dowiedzieć się jak wygląda sytuacja w tym szpitalu narodowym na Stadionie Narodowym. Uruchomimy też szereg kontroli poselskich" - powiedział Tomczyk.

"Jeżeli zestawić to, co dzieje się w reszcie kraju, czyli brak lekarzy i personelu z tym, co dzieje się na Stadionie Narodowym, to już złapanie się za głowę nie wystarczy (...). Dzisiaj jest tam 26 pacjentów" - powiedział szef klubu KO. Dodał, że np. w szpitalu, w jego rodzinnym Sieradzu, często jest tak, że dwie pielęgniarki muszą zajmować się 20-30 pacjentami.

Do zarzutów przedstawionych w rozmowie lekarza z dziennikarzem "Polityki" odniósł się w sobotę szef szpitala tymczasowego na PGE Narodowym dr Artur Zaczyński. Zapewnił, że lekarze pracujący w Szpitalu Narodowym mają co robić. "Każdy lekarz ma wydany zakres obowiązków zarówno po strefie skażonej jak i czystej. Są wyznaczone zadania w trakcie dyżuru. Jeżeli ktoś chciałby zaangażować się jeszcze mocniej w walkę z pandemią bardziej niż w szpitalu tymczasowym, ma możliwość i prawo udzielać pomocy na Wołoskiej 137" - stwierdził.

Równocześnie kierownik szpitala potwierdził, że starano się zapewnić lekarzom pracującym na Narodowym "jak najlepsze warunki bytowe – również korzystając z oferty PHH, który udostępnił naszym lekarzom swoje pokoje, jak to miało miejsce od początku pandemii".

Równocześnie Zaczyński przedstawił jak wygląda infrastruktura szpitala, cel zorganizowania na nim oddziału Intensywnej Terapii. Wyliczył też kryteria przyjmowania pacjentów do Szpitala Narodowego oraz opisał ich stan. Zapewnił też, że "w chwili obecnej na terenie województwa mazowieckiego nie występuje brak łóżek w szpitalach standardowych". "Każdy pacjent wymagający intensywnej opieki ma taką opiekę zagwarantowaną" - podkreślił.

Zaznaczył, że w kwestii kadry oraz liczby łóżek szpital jest "zorganizowany tak, że są w nim przygotowane łóżka gotowe do przyjmowania pacjentów, natomiast wielkość obsady personelu jest dopasowywana do aktualnych potrzeb wynikających z liczby przebywających w szpitalu pacjentów".

"W tej chwili kadry są przygotowane do obsługi 56 łóżek. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, w ciągu doby możemy tę liczbę zwiększyć do 112, itd. Liczby te prognozujemy na podstawie bieżących informacji na temat potrzeb w tym zakresie. To najbardziej efektywny sposób zarządzania kadrą" - przyznał. (PAP)

Autor: Karol Kostrzewa