Turystyka szczepionkowa. Przodują Zjednoczone Emiraty Arabskie i Serbia

2021-02-24 07:13 aktualizacja: 2021-02-24, 11:58
Kobieta spaceruje po podaniu szczepionki Pfizer-BioNTech COVID-19 w Zabeel Health Centre w Dubaju Fot. PAP/ EPA / ALI HAIDER
Kobieta spaceruje po podaniu szczepionki Pfizer-BioNTech COVID-19 w Zabeel Health Centre w Dubaju Fot. PAP/ EPA / ALI HAIDER
"Zaszczep się przeciwko koronawirusowi na wakacjach" - tym i podobnymi hasłami organizatorzy promują urlopy z wliczoną ceną szczepienia przeciwko koronawirusowi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA), Serbii, a wkrótce również może i na Kubie.

W Unii Europejskiej trudno przewidzieć, kiedy szczepienia będą dostępne dla młodszej części populacji, więc część touroperatorów odkryła w turystyce szczepionkowej nowy model biznesowy.

Brytyjski klub Knightsbridge Circle, w którym członkostwo kosztuje 25 tys. funtów (130 tys. złotych) na rok, już w styczniu wywołał kontrowersje oferując swoim członkom zaszczepienie się podczas 21-dniowej wycieczki do Dubaju. Pomimo wysokiej ceny w ciągu niespełna dwóch tygodniu 2 tys. osób zgłosiło chęć przystąpienia do elitarnej organizacji.

Również w Hiszpanii pojawiły się doniesienia, że zamożni turyści wyjeżdżają na kilka tygodni do ZEA, w trakcie których przyjmują obie dawki szczepionki produkowanej przez chińską państwową grupę farmaceutyczną Sinopharm. Oficjalnie jest to niemożliwe, ponieważ szczepienie w Emiratach jest dostępne po okazaniu lokalnego dokumentu tożsamości i następuję najczęściej po umówieniu się za pomocą rządowej aplikacji mobilnej.

Jednak na grupach dyskusyjnych na Facebooku zagraniczni mieszkańcy ZEA dzielą się swoimi doświadczeniami w szczepieniu np. członków rodziny, którzy przyjechali do nich w odwiedziny. Według nich najłatwiej - choć nadal nieoficjalnie - jest dostać zastrzyk w jednej z prywatnych klinik w którymś z mniejszych emiratów, takim jak Adżman, znajdujący się zaledwie godzinę drogi samochodem od Dubaju.

Z Berlina Berenika Lemańczyk i z Dubaju Joanna Baczała (PAP)

liv/