Profesor Zajkowska o nowych obostrzeniach: spodziewałam się takiej decyzji rządu

2021-03-25 13:37 aktualizacja: 2021-03-25, 18:40
Prof. dr hab. Joanna Zajkowska w Centrum Pasowym PAP Fot. PAP/Rafał Guz
Prof. dr hab. Joanna Zajkowska w Centrum Pasowym PAP Fot. PAP/Rafał Guz
Mam nadzieję, że maj i czerwiec będą już względnie normalne – powiedziała PAP ekspertka od chorób zakaźnych prof. Joanna Zajkowska z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Przyznała, że niestety zaostrzenie restrykcji epidemicznych wprowadzone przez rząd wydaje się konieczne.

"Spodziewałam się takiej decyzji rządu. Niestety ten tydzień znów przyniósł wzrosty zakażeń. Na pogorszenie się wskaźników epidemicznych w Polsce w ostatnich tygodniach wpłynęło kilka kwestii, m.in. duża mobilność - także pomiędzy województwami o różnej sytuacji epidemicznej, wariant brytyjski, zakażenia w miejscach pracy, a także zmęczenie wszystkich. Ludzie mają już tego  dość. Trudno się też temu dziwić" - oceniła ekspertka od chorób zakaźnych.

Prof. Zajkowska jest zdania, że wariant brytyjski koronawirusa uśpił czujność społeczną. Zgodziła się ze stwierdzeniem, że gdy popatrzy się dziś na ruch na polskich ulicach, to można odnieść wrażenie, iż nie ma stanu epidemii.

"Niestety, wiele osób, które mogły, poszło już na pracę zdalną. Nie spodziewam się, że zdecydowanie większy odsetek będzie mógł to zrobić. Dlatego rząd szuka możliwości ograniczenia gromadzenia się ludzi, którzy nie znają swojego statusu epidemicznego. Pewnie o tych obostrzeniach można dyskutować. Pewnie nie wszystkie są idealne i zadziałają tak, jak chcemy. Żaden kraj jednak nie znalazł do tej pory idealnego modelu, który można by naśladować" - powiedziała PAP. Dodała, że dzieci nie są głównym źródłem transmisji wirusa, ale rząd chce ograniczyć mobilność osób odwożących je i odbierających z przedszkoli i żłobków.

W jej ocenie, bardzo ważny jest apel rządu o to, aby nie gromadzić się w okresie świąt w dużej liczbie w kościołach, a także apel o to, aby się nie przemieszczać, gdy nie ma takiego uzasadnienia.

"Cieszę się, że nie jest to twardy zakaz przemieszczania. Rodziny są często w bardzo różnej sytuacji. Są takie, w których osoby już chorowały, bądź są zaszczepione. Tu do wszystkich nie można przyłożyć jednej miary. Apelować o rozsądek jednak należy" - dodała prof. Zajkowska.

Pytana o to, kiedy będzie lepiej - przyznała, że potrzeba na to minimum 2-3 tygodni

"Głęboko wierzę, że coraz więcej osób będzie zaszczepionych. Do tego dojdzie lepsza, wiosenna pogoda, a także inne spędzanie czasu, głównie na powietrzu. Bo nie jest tak, że my mamy teraz unikać spacerów i słońca. Te tylko pomogą" - podkreśliła.

Zdaniem ekspertki, jeżeli zachowamy się odpowiedzialnie w okresie świąt, to w maju i czerwcu będzie względnie normalnie.

"Niestety jest coś takiego, jak drugie ramię epidemii, tzw. zstępujące. Te wskaźniki nie będą spadały +na już+, a potrwa to tygodnie. Na szczęście wiele wskazuje na to, że jest to ostatnia fala zakażeń koronawirusem SARS-COV-2, z którą się mierzymy. Niestety, jak popatrzymy na województwo śląskie, to tam w drugiej fali było bardzo dużo zakażeń. Wydawało się, że odporność populacyjna jest więc wyższa, a znów notowane są tam rekordy. To pokazuje, jak ważne dla nas wszystkich, dla całego społeczeństwa są szczepienia" - podkreśliła. (PAP)

autor: Tomasz Więcławski

liv/

TEMATY: