"DGP": Francuski przymus, polskie zachęty

2021-07-14 08:16 aktualizacja: 2021-07-14, 08:18
Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Członkowie Rady Medycznej przy premierze uważają, że należy rozważyć przymus szczepień dla medyków. Pojawił się też pomysł zobowiązania lekarzy, by dzwonili do niezaszczepionych - pisze w środę "Dziennik Gazeta Prawna".

Gazeta przypomina, że wkrótce we Francji przyjęcie preparatu przeciw COVID-19 będzie warunkiem wejścia do kina, teatru, centrum handlowego, restauracji, a także dalekobieżnego pociągu czy samolotu. Francja zapowiedziała też wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla pracowników służby zdrowia. Na podobny krok zdecydowały się też Grecja i Włochy. Choć Rada Medyczna przy premierze uważa, że również w Polsce medycy powinni być obowiązkowo szczepieni, rząd boi się, że wprowadzenie jakichkolwiek nakazów mogłoby być przeciwskuteczne i że na razie trzeba pozostać przy zachętach - podkreśla dziennik.

Według "DGP", w grę wchodzi m.in. zobowiązanie lekarzy rodzinnych, by dzwonili do niezaszczepionych pacjentów. Zapadła już decyzja, że otrzymają dodatkowe wynagrodzenie, jeśli namówią swoich podopiecznych. Rozważany jest także pomysł, żeby był to obowiązek, wprowadzony decyzją administracyjną: za brak telefonu miałby grozić mandat.

"Rząd rozważa różne pomysły, których celem jest większe zaangażowanie POZ w akcję szczepień. W grę wchodzi motywacja finansowa, ale myślimy także o innych rozwiązaniach" – powiedział gazecie pełnomocnik rządu do spraw narodowego programu szczepień Michał Dworczyk.

Zdaniem konstytucjonalisty z UW prof. Ryszarda Piotrowskiego, decyzja prezydenta Francji to zagrożenie dla praw obywateli, godzące jednocześnie w swobodę działalności gospodarczej. "Gdyby coś podobnego miało być wprowadzone w Polsce, na pewno pojawiłyby się zastrzeżenia natury konstytucyjnej, przede wszystkim takie, czy wprowadzenie obowiązkowych szczepień jest konieczne i czy jest proporcjonalne. Czy dobro, które poświęcamy, w tym wypadku wolność, jest rzeczywiście mniejsze niż dobro, które być może niezbyt skutecznie w ten sposób chronimy, czyli zdrowie publiczne" – wskazał prawnik.(PAP)