Koźmiński: to był mecz walki i wielkich animozji. Zachowanie kibiców dolało oliwy do ognia

2021-10-13 11:48 aktualizacja: 2021-10-13, 12:08
Fot. PAP/Leszek Szymański
Fot. PAP/Leszek Szymański
"To był mecz walki i wielkich animozji, a zachowanie kibiców tylko dolało oliwy do ognia" – tak Marek Koźmiński ocenił wtorkowe spotkanie polskich piłkarzy w Tiranie wygrane z Albanią 1:0 w eliminacjach mistrzostw świata.

Zdaniem byłego reprezentanta kraju i byłego wiceprezesa PZPN Albańczycy chcieli przeciwstawić się biało-czerwonym agresję i zmusić ich do błędu stosując wysoki pressing.

"To sprawiało, że pojawiły się kłopoty w początkowej fazie, ale generalnie przez trzy czwarte spotkania mieliśmy kontrolę nad tym, co się działo na boisku. Graliśmy dobrze taktycznie i w ofensywnie nie pozwoliliśmy rywalowi praktycznie na nic" – podkreślił.

Zwrócił uwagę, że problemy reprezentacji Polski w pierwszej fazie meczu brały się m.in. z tego, że czasami zbyt koronkowo chciała rozgrywać piłkę przy zawiązywaniu akcji ofensywnych.

"To prowokowało sytuację, że po wymianie kilku podań któryś z naszych zawodników był +wsadzany na konia+. Przytrafiło się to ze dwa razy Jakubowi Moderowi czy Tymoteuszowi Puchaczowi, a także Grzegorzowi Krychowiakowi. Jego strata na 30. metrze była najbardziej spektakularna, bo mogła zakończyć się bramką dla rywali, ale ja winiłbym go tylko w 50 procentach. Po prostu Krychowiak nigdy nie powinien takiego podania otrzymać, bo jedyne co mógł zrobić z piłką, to się jej bezpiecznie pozbyć" – tłumaczył srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Barcelonie.

Odpowiednie zmiany trenera 

Pochwalił trenera Paulo Sousę za odpowiednią reakcję w postaci zmian, a akcja rezerwowych Mateusza Klicha i Karola Świderskiego przyniosła Polakom zwycięską bramkę.

"Po raz kolejny zmiany dokonane przez Sousę okazały się trafione. Nie znaczy to, że ci którzy zostali zmienieni, czyli Jakub Moder i Adam Buksa grali słabo. Uważam, że zwłaszcza Buksa zaliczył udany występ. Mocno się napracował, wymęczył rywali i jego zmiennik miał potem łatwiej" – zauważył Koźmiński.

W kolejnym spotkaniu reprezentacji bramki nie zdobył Robert Lewandowski, który nie zebrał też zbyt wielu pochwał za swój występ.

"Jesteśmy przyzwyczajeni, że chwalimy Roberta, gdy strzela dwa, trzy gole w meczu. W Tiranie zaliczył dobry, choć nie wybitny wsytęp. Na boisku nie było zbyt wiele jakości piłkarskiej, a on ją pokazał w kilku akcjach. To był mecz walki, pełny animozji, a agresywne zachowanie miejscowych kibiców jeszcze dolało oliwy do ognia" – wskazał Koźmiński.

Po wygranej z Albanią Polska awansowała na drugie miejsce w tabeli i jeśli wygra najbliższy mecz z Andorą praktycznie zapewni sobie prawo gry w barażach, a jeśli w kolejnym spotkaniu pokona Węgrów, to bez oglądania się na wyniki innych zespołów znajdzie się w gronie drużyn rozstawionych.

"To będzie miało istotne znacznie, bo wtedy baraże gralibyśmy u siebie, a na Stadionie Narodowym nie przegraliśmy od 2013 roku. Możemy mieć to, na co zasłużyliśmy w tych eliminacjach, czyli drugie miejsce, bo Anglicy po raz kolejny byli poza naszym zasięgiem. Teraz trzeba jeszcze te sześć punktów zdobyć" – zakończył Koźmiński.(PAP)

Autor: Grzegorz Wojtowicz (PAP)

io/