Incydent na granicy z Białorusią. Wiceszef MSZ: jesteśmy testowani, na ile szczelna jest nasza granica

2021-11-03 12:05 aktualizacja: 2021-11-03, 16:32
Fot. PAP/Artur Reszko
Fot. PAP/Artur Reszko
Jesteśmy testowani przez reżim białoruski na ile szczelna jest nasza granica. Reakcja naszych żołnierzy pokazała, że jesteśmy w stanie ochronić polską granicę i kontrolujemy, co się na niej dzieje - powiedział wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk komentując ostatni incydent na granicy.

Resort spraw zagranicznych poinformował w środę, że chargé d’affaires Republiki Białorusi Aleksander Czesnowski został we wtorek wezwany do MSZ na spotkanie z wiceministrem Wawrzykiem. Rozmowa dotyczyła wtargnięcia na terytorium Polski z terenu Białorusi niezidentyfikowanych, umundurowanych osób, uzbrojonych w broń długą. Incydent miał miejsce w nocy z 1 na 2 listopada.

Wawrzyk powiedział w TVP Info, że podczas rozmowy z chargé d’affaires Republiki Białorusi polska strona wyraziła stanowczy protest i przekazała, że tego rodzaju działania nie będą tolerowane. "Poinformowaliśmy, że zdajemy sobie sprawę z tego, że działania służb białoruskich w ostatnich tygodniach są coraz bardziej niepokojące, coraz bardziej eskalują problem (...). Ale też, że jesteśmy zdeterminowani do tego, żeby wszelkimi środkami, za pomocą wszystkich instrumentów bronić granicy Rzeczpospolitej i granicy Unii Europejskiej we współpracy z naszymi partnerami z Unii i NATO będziemy odpierali każdy atak na polską granicę" - przekazał Wawrzyk.

Jak relacjonował, przedstawiciel białoruskiej administracji odparł, że przekaże informację o spotkaniu w MSZ do "swojej centrali".

Eskalacja działań służb białoruskich

Wawrzyk zaznaczył, że MSZ nie jest do końca przekonany, że na terytorium Polski wtargnęli białoruscy żołnierze. "Aczkolwiek Białoruś nie należy przecież do państwa, w którym broń długa można kupić w każdym sklepie. To, że byli umundurowani, mieli broń długą to zdaje się świadczyć, że byli to funkcjonariusze państwa białoruskiego" - powiedział Wawrzyk.

"Jeżeli już dochodzi do tego rodzaju sytuacji, to jesteśmy z jednej strony myślę testowani przez reżim na ile szczelna jest nasza granica. Ta sytuacja i reakcja naszych żołnierzy pokazała, że jesteśmy w stanie ochronić polską granicę, że kontrolujemy co się na niej dzieje. Mam nadzieję, że do tego rodzaju incydentów nie będzie dochodziło, aczkolwiek (...) eskalacja działań ze stron służb białoruskich w ostatnich tygodniach nakazuje być pesymistą" - powiedział wiceszef MSZ.

Dodał, że jeżeli na granicy byłoby już ogrodzenie, to nie doszłoby do incydentu, który miał miejsce w nocy z 1 na 2 listopada.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie uważają, że to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje. Od początku roku Straż Graniczna zanotowała prawie 30 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego przylegających do granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy.

Stano powiedział, że jest to kwestia bilateralna. "Najwyraźniej naruszono terytorium suwerennego państwa. Mamy pełne zaufanie, że polskie władze poradzą sobie z tym incydentem. Gdyby się potwierdził, byłaby to kolejna prowokacja reżimu Łukaszenki przeciwko Unii europejskiej i jej państwom członkowskim” - wskazał.

KE o incydencie na granicy: mamy pełne zaufanie do polskich władz

Mamy pełne zaufanie, że polskie władze poradzą sobie z tym incydentem; jeśli się on potwierdzi, będzie to kolejna prowokacja reżimu Łukaszenki wobec Unii Europejskiej i jej państw członkowskich - powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Peter Stano, pytany o wtargnięcie na terytorium Polski z Białorusi kilku umundurowanych, uzbrojonych osób.

"UE i jej państwa członkowskie oceniają regularnie sytuację, jeśli chodzi o Białoruś w kontekście kontynuacji instrumentalizacji migrantów i innych wrogich działań przeciwko Unii Europejskiej" - dodał.

Jak poinformowały polskie władze, w nocy z 1 na 2 listopada polscy żołnierze zauważyli trzy niezidentyfikowane, umundurowane osoby uzbrojone w broń długą, które wtargnęły z terytorium Białorusi na terytorium Polski, a po próbie nawiązania kontaktu przeładowały broń i oddaliły się w kierunku Białorusi. W związku z tym zajściem do siedziby MSZ wezwany został we wtorek charge d’affaires Republiki Białorusi.(PAP)

(PAP)

Autor: Karol Kostrzewa

mmi/