Niemcy uzgodniły z USA zakup pocisków Tomahawk
Na szczycie NATO w Ankarze Niemcy uzgodniły ze Stanami Zjednoczonymi zakup amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk i rozmieszczenie ich na niemieckim terytorium - ogłosił w czwartek kanclerz RFN Friedrich Merz.
- W ten sposób zamykamy krytyczną lukę w naszej obronie, jednocześnie pracując nad rozwojem własnych europejskich systemów i rozmieszczeniem ich w Europie — powiedział Merz w Bundestagu.
Kanclerz oświadczył, że do kluczowego spotkania z delegacją USA, finalizującego porozumienie, doszło w kuluarach szczytu NATO w Ankarze.
USA pod rządami prezydenta Donalda Trumpa wycofały się z uzgodnionego w 2024 roku rozmieszczenia Tomahawków w Niemczech. Rząd w Berlinie od tego czasu starał się w USA o zakup tych pocisków manewrujących. Minister obrony RFN Boris Pistorius poruszał kwestię ewentualnego kontraktu w trakcie swojej wizyty w Waszyngtonie w czerwcu.
W zamyśle Niemiec Tomahawki mają służyć jako rozwiązanie tymczasowe do momentu opracowania i produkcji konkurencyjnego pocisku tego typu w Europie.
Kilku europejskich sojuszników w NATO zamierza w ramach wspólnej inicjatywy opracować własny pocisk manewrujący o zasięgu ponad 2 tys. km. W 2025 roku niemieckie ministerstwo obrony informowało, że rozpoczęto pracę nad tym projektem. Resort tłumaczył swoje działania m.in. tym, że Rosja rozmieściła w obwodzie królewieckim zdolne do przenoszenia głowic jądrowych rakiety Iskander.
Przed szczytem NATO w Ankarze w Niemczech dominowały obawy, że do zawarcia kontraktu ostatecznie może nie dojść. Relacje między Merzem a Trumpem pogorszyły się po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem. Prezydent USA miał za złe kanclerzowi, że publicznie skrytykował sposób prowadzenia wojny.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ ap/ est/