„Odyseja” już w kinach. Czy nowy film Christophera Nolana przebije sukces „Oppenheimera”?
Budżet rzędu 250 mln dol., ponad 90 dni zdjęciowych, gwiazdorska obsada i dwa tysiące statystów – Christopher Nolan przyznaje, że „Odyseja” to jeden z najtrudniejszych filmów, jakie zrealizował. Czy jego nowe dzieło przebije sukces „Oppenheimera” – pokażą kolejne miesiące. W piątek obraz trafił do kin.
– Tylu ludzi wyniosło mnie na te szczyty, na tę scenę – mówił reżyser w marcu 2024 r., gdy fabuła o „ojcu bomby atomowej”, fizyku Robercie Oppenheimerze, zgarnęła siedem Oscarów, m.in. w kategoriach najlepszy film i reżyseria. – Podróż z kinem trwa dopiero sto lat. Ale wiele dla mnie znaczy, że mogę być istotną częścią tej podróży – zapewnił. Nolan w ciągu zaledwie dwóch dekad przemierzył dystans dzielący kino krótkometrażowe od tytułu najbardziej kasowego brytyjskiego twórcy od czasów Hitchcocka. Udowodnił, że produkcje wysokobudżetowe, przeznaczone dla szerokiej publiczności, mogą posiadać walor kina autorskiego.
„Odyseja” jako największe wyzwanie
Mając poczucie niemal nieograniczonej wolności artystycznej, reżyser może stawiać przed sobą coraz większe wyzwania. Adaptacja eposu Homera o podróży Odyseusza do domu, zrealizowana w technologii IMAX, to jedno z najbardziej wymagających zadań, jakich się podjął. – Wybierając projekt, muszę mieć poczucie, że jest on konsekwencją mojej dotychczasowej pracy. W tym wypadku czułem to bardziej niż kiedykolwiek. Odnalazłem w „Odysei” wszystkie moje dotychczasowe filmy – historię powrotu do domu z „Incepcji” i „Interstellar”, podróż bohatera „Mrocznego rycerza”, opowieść wojenną z „Dunkierki”. Wiele z tego, co zrobiłem, poniekąd wywodzi się z tej historii. To mi dało przekonanie, że wiem, jak chcę ją przekazać – wspomniał Nolan na łamach The Hindu.
W innym wywiadzie określił Homera mianem „Marvela swojej epoki”, a jego utwór jako „niesamowitą historię przygodową”, którą warto przybliżyć współczesnym widzom. – Ludzie zwykli postrzegać starożytny świat w dziwny sposób. Istnieje wiele uprzedzeń kulturowych. Tymczasem jeśli zagłębimy się w ten poemat, odkryjemy coś naprawdę przystępnego, przyziemnego, ugruntowanego. Dlatego kreując filmowy świat, mówiłem aktorom, że chcę skupić się właśnie na tym. Zależało mi, by odrzucić niektóre założenia i sprawić, że film będzie świeżym doświadczeniem dla odbiorców – wyjaśnił, cytowany przez The Hollywood Reporter.
Przed premierą nie brakowało kontrowersji związanych z poszczególnymi decyzjami twórców filmu, takimi jak historycznie nieprecyzyjne zbroje czy obsadzenie Lupity Nyong’o w roli Heleny. Jednak Nolan przywykł do tego, że jego wybory wzbudzają emocje. – Każdy, kto podjąłby się adaptacji „Odysei”, mierzyłby się z nadziejami i marzeniami ludzi z całego świata o epickich filmach. To wiąże się z ogromną odpowiedzialnością (...). Tworząc „Mrocznego rycerza”, nauczyłem się, że widzowie oczekują, że ich ukochana opowieść, grupa bohaterów doczeka się szczerej interpretacji. Chcą mieć pewność, że reżyser włożył w to całe serce – powiedział agencji Associated Press.
Entuzjastyczne recenzje krytyków
Jak pokazują pierwsze recenzje, krytycy nie mają wątpliwości co do jego pracy. „Oszałamiające osiągnięcie”, „bezbłędna realizacja”, „prawdziwa uczta filmowa”, „triumfalna, spektakularna epopeja” – to tylko niektóre z określeń, jakie pojawiają się pod adresem „Odysei”. Nawet ci, którzy wskazują na kilka słabszych momentów, zgodnie twierdzą, że „ostatni akt nagradza całą podróż”.
„Wspaniała i porywająca adaptacja eposu Homera, w której wyraźnie wyczuwa się charakterystyczny styl Christophera Nolana. Naprawdę trudno sobie wyobrazić, by jakikolwiek inny reżyser na świecie był w stanie przenieść ten materiał źródłowy na ekran z takim rozmachem i sercem” – pisze Peri Nemiroff z serwisu Collider. „Nieskazitelna realizacja filmu, tak epicka, jak można by się spodziewać. Matt Damon daje z siebie wszystko w tej najsilniejszej roli w całej swojej karierze. Robert Pattinson jest znakomity jako Antinous, a Eumaeus w wykonaniu Johna Leguizamo jest po prostu fantastyczny” – zachwyca się dziennikarz filmowy Simon Thompson.
Na aktorstwo zwraca uwagę również dziennikarz Clayton Davis. „Matt Damon wnosi do filmu determinację, a Tom Holland – wrażliwość i serce. To kolejny hit Nolana, który jego zagorzali fani będą analizować jeszcze przez dziesiątki lat” – uważa. Robertem Pattinsonem zachwyca się z kolei Erik Davis z portalu Fandango. „Jest tak przebiegły, manipulacyjny i ogląda się go z niekończącą się przyjemnością. Pattinson w pełni wczuwa się w nikczemność swojej postaci, co skutkuje jedną z moich ulubionych ról w jego dorobku” – ocenia.
„Oszałamiający. Ziemisty, upiorny, pełny głębi, przepełniony zarówno humorem, jak i wielkością. To czyste kino i powrót do niezwykle wciągających filmów akcji, dla których właśnie wymyślono kino” – podsumowuje redaktor działu filmowego „Los Angeles Times” Joshua Rothkopf.
Teraz efekty pracy Nolana i jego ekipy mogą ocenić również polscy widzowie – film trafił w piątek do kin. W obsadzie – obok Matta Damona, Anne Hathaway i Lupity Noyng’o – znaleźli się Tom Holland, Zendaya, Charlize Theron i Robert Pattinson. Za zdjęcia odpowiada Hoyte van Hoytema, a za muzykę – Ludwig Göransson. Dystrybutorem obrazu jest United International Pictures. (PAP)
dap/ kal/ wj/ ep/