Podsumowanie pierwszego etapu SAFE. Szef MON: zbrodnią i zdradą byłoby nieskorzystanie z programu
MON i wojskowi dowódcy podsumowali pierwszy etap unijnego mechanizmu SAFE. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że zbrodnią i zdradą byłoby nieskorzystanie z programu, generałowie zaś mówili, że zakupy doprowadzą do skokowego wzrostu zdolności operacyjnych wojska.
Wraz z końcem maja zakończyła się pierwsza część podpisywania kontraktów na sprzęt wojskowy w ramach unijnego programu SAFE; do polskich zakładów trafi ok. 120 mld zł na wozy bojowe, artylerię czy sprzęt informatyczny. Następnym etapem będą zakupy dokonywane wspólnie z zagranicznymi partnerami.
Pierwszy etap SAFE zakończony
W poniedziałek kierownictwo MON zorganizowało konferencję podsumowującą pierwszy etap unijnego programu SAFE, który przewiduje 43,5 mld euro w postaci europejskich pożyczek, przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego. W konferencji uczestniczyło kierownictwo resortu oraz najważniejsi oficerowie Wojska Polskiego.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że budowa potencjału militarnego państwa dzięki funduszom z SAFE jest inwestycją w bezpieczeństwo kolejnych pokoleń Polaków. W ten sposób odniósł się do zarzutów opozycji, która wytyka resortowi obrony zadłużanie kolejnych pokoleń.
- My to robimy po to, żeby nasze dzieci i wnuki nie musiały płacić swoją krwią za bezpieczeństwo Polski (...). Jak dzisiaj zainwestujemy w to bezpieczeństwo, to nasze dzieci, wnuki i kolejne pokolenia będą po prostu bezpieczne, bo nikt Polski nie zaatakuje - mówił szef MON.
Jego zdaniem, „zbrodnią” i „zdradą Polski, zdradą kolejnych pokoleń” byłoby niewykorzystanie pieniędzy z mechanizmu. - Nigdy sobie nie dajcie wmówić, że to działanie było niepotrzebne, że było na wyrost, że są inne potrzeby - mówił minister obrony. Dodał, że SAFE to program „ambitnej Polski, program tak naprawdę aspiracyjny”.
Przyznał, że nigdy nie będzie już wolny od emocji w związku z uczestnictwem Polski w SAFE, bo jest to - jak stwierdził - „część jego życia”, która wiąże się z budowaniem bezpieczeństwa Polski.
Przypomniał, że w ciągu trzech dni – do 28 do 30 maja – w ramach SAFE zawarto 62 umowy na 120 miliardów złotych z polskim przemysłem zbrojeniowym. - Jesteśmy gotowi. Polski przemysł zbrojeniowy, zarówno państwowy jak i prywatny, zadeklarował w podpisywanych umowach: wszystko zostanie wykonane do roku 2030. Dlaczego to musi być rok 2030? Ponieważ nie mamy czasu do stracenia - podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Zapewnił także, że jako szef MON gwarantuje, spożytkowanie ewentualnych pieniędzy przekazanych przez Narodowy Bank Polski państwu na bezpieczeństwo Polski. Dodał, że zgodnie z deklaracjami szefa NBP Adama Glapińskiego, które padły odnośnie tzw. polskiego SAFE 0 proc., obowiązkiem prezesa banku jest natychmiastowe przekazanie wykazanego zysku NBP do budżetu państwa.
Drugi etap SAFE. „Ekspansja sprzętu na inne rynki”
Zadeklarował też, że w drugim etapie unijnego SAFE-u rząd rusza z „ekspansją polskiego sprzętu na inne rynki”. Powiedział, że polskie przeciwlotnicze zestawy rakietowe Piorun „będą kupowane przez większość armii europejskiej”, a zautomatyzowane pojazdy minowania narzutowego Baobab „będą kupowane przez naszych bałtyckich sąsiadów”.
Wszystkie zdolności związane z obrazowaniem kosmicznym, z obrazowaniem monochromatycznym będą kupowane, moim zdaniem, przez większość państw europejskich, większość państw NATO
Szef MON o decyzji Zełenskiego ws. UPA
Kosiniak-Kamysz odniósł się też do kontrowersyjnej decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nadał imię „Bohaterów UPA”. Jak mówił, „to jest dla żołnierzy Wojska Polskiego bolesna decyzja, która utrudnia możliwość budowania dobrej i stabilnej przyszłości”.
- My pomimo tego bólu, pomimo tych wszystkich emocji, wiemy, gdzie leży też racja stanu Polski i bezpieczeństwo Polski – leży na granicy frontu ukraińsko-rosyjskiego – przekonywał. - Dziś za to, żebyśmy mieli czas na ten program SAFE, na modernizację polskiej armii, od czterech lat giną ukraińscy żołnierze i o tym nie wolno też zapomnieć - dodał.
Kiedy Polska otrzyma resztę środków?
Pełnomocniczka rządu ds. SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pytana przez dziennikarzy o to, kiedy Polska otrzyma resztę europejskich środków (do tej pory na konto Banku Gospodarstwa Krajowego wpłynęła 15-proc. zaliczka w wysokości ok. 6,5 mld euro), wyjaśniła, że strona polska dwa razy do roku będzie składać do Komisji Europejskiej odpowiednie dokumenty. W tym roku termin przypadnie na październik, a w przyszłym będą to kwiecień i październik. Zdaniem Sobkowiak-Czarneckiej największa część środków z unijnego programu trafi do Polski jesienią tego roku.
Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła zaś podkreślił, że kluczowe znaczenie ma tempo realizacji programu, w ramach którego zamówienia dla wojska mają być zrealizowane do 2030 roku.
Gen Kukuła podkreślił, że wojsko ma za zadanie uzupełnić luki, które powstały w ciągu niemal 30 lat ograniczeń środków wydawanych na wojsko oraz z powodu wielkich donacji dla Ukrainy. Jak zaznaczył, z drugiej strony wojsko musi zmierzyć się z wyzwaniem pozyskiwania nowych zdolności. - Wyzwaniem dla programowania rozwoju Sił Zbrojnych pozostają olbrzymie, ale wciąż ograniczone z punktu widzenia wspomnianych luk, środki, jakie przeznaczamy na wyposażenie i zapasy amunicji - dodał.
Gen. Kukuła stwierdził, że SAFE pozwoli na przyspieszenie realizacji tych zadań, zwłaszcza przez wojska lądowe i Wojska Obrony Terytorialnej. Zwrócił też uwagę na przyspieszenie zakupu potrzebnych wojsku tankowców powietrznych (MRTT) oraz lekkich śmigłowców szkoleniowych.
Pierwszy etap SAFE: celem jest pokój oparty na sile
Dowódca Operacyjny gen. Maciej Klisz z kolei podkreślił, że z jego punktu widzenia SAFE to inwestycja w bezpieczeństwo państwa, zwiększająca zdolności operacyjne wojska i możliwości odstraszania. Dodał, że to także inwestycja w wiarygodność Polski, w tym wobec sojuszników, i jej zdolności na arenie międzynarodowej, - Celem jest pokój oparty na sile. W mojej ocenie SAFE jest elementem tej logiki - mówił
Zastępca Dowódcy Generalnego RSZ gen. Sławomir Owczarek przedstawił część planów dotyczących rozdysponowania zamówionego sprzętu. Wskazał np., że zamówione armatohaubice Krab trafią do jednostek 11. Dywizji (woj. lubuskie) i 12. Dywizji (woj. zachodniopomorskie), a wozy bojowe piechoty Borsuk - do brygady 16. Dywizji w woj. warmińsko-mazurskim.
Wtórował mu dowódca WOT gen. Krzysztof Stańczyk, według którego ważnym beneficjentem programu SAFE będą żołnierze WOT. Chodzi m.in. o zakup sprzętu osobistego, takiego jak kamizelki kuloodporne i karabiny, a także zakupy związane z Tarczą Wschód, za które - jak dodał - będą odpowiadać wyspecjalizowane jednostki terytorialsów.
Dowódca Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni gen. Karol Molenda podkreślił zaś, że 12 umów z SAFE ma kluczowe znaczenie dla cyberbezpieczeństwa - w tym rozwoju technologii sztucznej inteligencji, kryptografii czy autonomicznej i bezpiecznej łączności dla wojska.
Gen. Artur Kuptel, szef Agencji Uzbrojenia, podkreślił, że polski przemysł poprzez podpisanie kilkadziesięciu umów finansowanych z SAFE zobowiązał się do realizacji dużych zobowiązań na rzecz wojska Polskiego do 2030. Dodał, że podpisanie krajowych kontraktów nie oznacza końca pracy Agencji, która teraz zajmie się m.in. zamówieniami dokonywanymi wspólnie z innymi krajami.
Zgodnie z unijnym rozporządzeniem w sprawie mechanizmu SAFE umowy zawierane przez jedno państwo muszą zostać podpisane do 30 maja, by mogły zostać objęte finansowaniem z programu – to tzw. zakupy w formule single procurement. Reszta zakupów dokonywanych po tym terminie musi być realizowana w charakterze common procurement, czyli co najmniej przez dwa państwa biorące udział w programie.(PAP)
from/