Prezes PKOl na otwarciu Domu Polskiego: to coś wyjątkowego
Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz dokonał uroczystego otwarcia Domu Polskiego w Livigno - mobilnej placówki dla kibiców i sportowców podczas igrzysk Mediolan-Cortina d'Ampezzo. - Piękny projekt, to coś wyjątkowego - powiedział.
Dom Polski po raz pierwszy pojawił się na letnich igrzyskach w Paryżu w 2024 roku, ale wówczas był stacjonarny. Ten we Włoszech przewożony jest ciężarówką. Sobotę i niedzielę spędzi w Livigno, później przeniesie się do Mediolanu, a na końcu - do Predazzo.
- Jestem z niego bardzo dumny. To dom innowacyjny. Piękny projekt, będzie nas odwiedzało wielu kibiców, stworzona zostanie strefa dla sportowców, dla mediów. To jest coś wyjątkowego - ocenił Piesiewicz.
Chętnych do odwiedzenia Casa Polonia pierwszego dnia nie brakowało. Przychodzili nie tylko Polacy, ale też osoby z innych krajów. Kanapek ze smalcem spróbowało też m.in. kilku funkcjonariuszy służb medycznych, którzy postanowili w ten sposób wykorzystać swoją przerwę.
Kibice mogli spotkać się m.in. ze srebrną i brązową medalistką olimpijską, byłą panczenistką Katarzyną Bachledą-Curuś, która chętnie opowiadała gościom o eksponatach wystawionych w Domu Polskim, m.in. o stroju, w którym startowała na igrzyskach w Turynie 20 lat temu, a także o swoich łyżwach.
Tak jak Casa Polonia będzie przemieszczać się w różne strefy igrzysk, tak też różne strefy olimpijskie odwiedzi prezes PKOl. Dotychczas był na ceremonii otwarcia, oglądał także występy polskich łyżwiarzy figurowych w rywalizacji drużynowej w Mediolanie.
To jego pierwsze zimowe igrzyska w roli prezesa PKOl, którą pełnił też podczas letnich w 2024 roku.
- Jest duża różnica między Paryżem a Mediolanem. Gdybyśmy do Mediolanu przyjechali jako turyści, ciężko byłoby się domyślić, że są igrzyska olimpijskie. Ale już jak wjeżdża się do Livigno, no to inaczej to wszystko żyje. Jest przede wszystkim dużo śniegu. No i całe miasteczko żyje igrzyskami. Myślę, że można by było lepiej zainwestować jeszcze w promocję samych igrzysk, jeżeli chodzi o Mediolan - ocenił Piesiewicz.
Obserwacje poczynione w Paryżu czy w północnych Włoszech mogą przydać się w przyszłości, bo Polska planuje kandydować do miana gospodarza igrzysk - najpierw młodzieżowych, potem już tych najważniejszych.
- Mieliśmy spotkanie z panem prezydentem Karolem Nawrockim i z panią przewodniczącą Kirsty Coventry, szefową Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Maja Włoszczowska też brała udział. Rozmawialiśmy o aplikacji Polski na 2036 rok i wiadomo, że jeżeli złożymy taką aplikację, to ten 2036 rok jest taki umowny, bo będą rozpatrywane też inne kandydatury, może 2040, 2044... Więc uważam że warto zabierać wszystkich, by pokazywać, jak jest wszystko zorganizowane w Paryżu czy w Mediolanie, żebyśmy wyciągali wnioski. (...) Liczę, że to będzie taka nauka, z której będziemy później czerpali, jeżeli dostaniemy organizację igrzysk olimpijskich - zaznaczył prezes PKOl.
Wcześniej Polska podejmie starania dotyczące organizacji młodzieżowych igrzysk.
- Będziemy teraz, 17 lutego, rozmawiali z Komitetem Wykonawczym MKOl, jeżeli chodzi o młodzieżowe igrzyska olimpijskie i mam nadzieję że dojdziemy już do konkretnych dat. Są, jak to zawsze, wszędzie, podzielone zdania i opinie, bo jedni chcą organizować zimowe igrzyska, inni chcieliby organizować letnie igrzyska. Zobaczymy, która możliwość będzie najbardziej optymalna i taka, żebyśmy faktycznie aplikowali i zdobyli - dla Polski - organizację tych igrzysk młodzieżowych - podsumował Piesiewicz.
Igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina d’Ampezzo potrwają do 22 lutego. (PAP)
mm/ pp/ ał/