Prezydent Litwy ws. rozmów z Kremlem: nie mają sensu. Podał warunek
Dopóki Rosja nie okaże woli zakończenia wojny przeciwko Ukrainie, rozmowy z reżimem na Kremlu nie mają sensu – oświadczył w czwartek prezydent Litwy Gitanas Nauseda na wspólnej konferencji prasowej z przebywającym w Wilnie prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem.
Fiński przywódca wyraził opinię, że europejscy liderzy mogą być zmuszeni do utrzymywania kontaktów z Rosją, jeśli miałoby to pomóc w zakończeniu wojny.
- Nie widzę obecnie możliwości takich kontaktów czy rozmów z Władimirem Putinem, ponieważ mogłyby się one rozpocząć dopiero wtedy, gdy Rosja jasno pokaże, że chce zakończyć wojnę – powiedział Nauseda. Jego zdaniem, tylko „przerwanie działań wojennych i dążenie do zawieszenia broni” może posłużyć do rozpoczęcia rozmów z Moskwą.
Nauseda ocenił, że czas działa na niekorzyść Rosji, a Ukraina przejmuje inicjatywę w wojnie, zadając rosyjskiej armii duże straty. Według niego miesięczne straty Rosji wynoszą od 30 do 35 tys. zabitych i rannych żołnierzy.
- Nawet dla tak dużego państwa jak Rosja są to bardzo odczuwalne straty, które znacząco ograniczają jej możliwości prowadzenia agresywnej polityki w przyszłości – stwierdził.
Zmiany w rosyjskim społeczeństwie
Prezydent Litwy zaznaczył także, że zmienia się nastawienie rosyjskiego społeczeństwa do wojny. Jak mówił, Rosjanie coraz częściej dostrzegają skutki tego konfliktu zbrojnego we własnym kraju.
- Wojna przestała być hollywoodzkim filmem oglądanym w telewizji. Wojna przyszła na rosyjskie podwórko i jest to zasługa Ukrainy, która pokazała rosyjskim obywatelom, że konflikt dotarł również do nich – powiedział Nauseda.
Możliwość rozmów z Moskwą sygnalizował w tym tygodniu prezydent Stubb. W czwartek w Wilnie podkreślił, że europejscy przywódcy mogą być zmuszeni do utrzymywania kontaktów z Rosją, jeśli miałoby to pomóc w zakończeniu wojny.
- Nie chodzi o legitymizowanie wojny czy reżimu (Putina), ale czasami trzeba podjąć trudne rozmowy, aby zakończyć konflikt – powiedział fiński prezydent.
Stubb zaznaczył jednak, że ewentualne rozmowy mogłyby rozpocząć się dopiero wtedy, gdy Ukraina będzie mogła występować „z pozycji siły”.
Odnosząc się do zagrożeń dla państw bałtyckich, Nauseda ocenił, że Rosja nie jest obecnie zdolna do prowadzenia wojny na dwóch frontach. Nie wykluczył jednak prowokacji, dlatego – jak podkreślił – Litwa wzmacnia obronę powietrzną, organizuje wspólne ćwiczenia z Polską i zabiega o większą obecność w regionie sojuszników z NATO.
Z kolei Stubb wyraził przekonanie, że Rosja w najbliższym czasie nie zdecyduje się na testowanie artykułu 5 NATO, choć nadal może prowadzić działania poniżej progu otwartego konfliktu, takie jak sabotaż, uszkadzanie infrastruktury czy naruszanie przestrzeni powietrznej.
Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)
aki/ ap/