Prof. Konarski: zwycięstwo Pełczyńskiej-Nałęcz ma rangę antycznego zwycięstwa pyrrusowego
Zwycięstwo Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącego Polski 2050 ma rangę antycznego zwycięstwa pyrrusowego. Walka była długa, przy udziale wielu osób, które wcześniej odnajdywały się w jednej partii, a teraz są podzielone - powiedział PAP politolog, prof. Wawrzyniec Konarski.
Nowa przewodnicząca Polski 2050
W sobotę wieczorem biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że przewodniczącą ugrupowania została minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, którą w powtórzonej II turze wyborów poparło 350 spośród 659 głosujących członków partii. Na szefową Ministerstwa Klimatu i Środowiska Paulinę Hennig-Kloskę oddało głos 309 osób.
Komentując dla PAP wynik wyborów w Polsce 2050, rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, prof. Wawrzyniec Konarski zwrócił uwagę, że zwycięstwo Pełczyńskiej-Nałęcz „bez różnych przypuszczeń ma rangę słynnego antycznego zwycięstwa pyrrusowego”. – W istocie walka była bardzo długa i wyczerpująca, przy udziale wielu osób, które wcześniej odnajdywały się w jednej partii, a teraz są – jak rozumiem – podzielone w kwestii oceny tego wyniku. Jeśli wierzyć we wcześniejsze przypuszczenia, taki wynik pewnie zadowala Szymona Hołownię – powiedział.
Politolog negatywnie ocenił działalność założyciela Polski 2050. – Szymon Hołownia jest przykładem polityka, który coś stworzył, ale i coś zniszczył. Zostawia po sobie ubite pole, na którym, niestety, harcownicy lub harcowniczki z jego własnej partii mogą jeszcze stosunkowo mocno tę partię osłabić (...). Jeżeli udałoby się pani Pełczyńskiej-Nałęcz opanować tę sytuację, pokazać całemu środowisku politycznemu w Polsce, ale i potencjalnym wyborcom, że jeszcze warto na nich głosować, to będzie oczywiście sukces. Obecnie statystyki sondażowe pokazują dramatyczny, tragiczny krok do tyłu, zniszczenie wszystkich aktywów, które ta partia miała. Niestety, w dużym stopniu winny temu jest Szymon Hołownia, który po pierwsze nie ma umiejętności nabrania autodystansu. A po drugie prawdopodobnie utracił koncepcyjną linię pomysłów, które wcześniej były dobre – wyjaśnił.
Głęboki podział wewnątrz partii
Zdaniem prof. Konarskiego także różnica głosów oddanych na Pełczyńską-Nałęcz i Hennig-Kloskę świadczy o głębokiej fragmentacji Polski 2050. – Ta partia jest dzisiaj podzielona na dwa bloki, które są sympatykami dwóch rywalek. Pomysł Pełczyńskiej-Nałęcz zapewne miał zniwelować potencjalne wrażenie podziału wewnętrznego, ale był trudny, ponieważ – jak wiemy – w warunkach polskich nie mamy przypadków, w których triumwiraty czy duumwiraty okazywały się skuteczne. Powstanie 25 lat temu Platformy Obywatelskiej za sprawą działalności trzech słynnych tenorów, z których dwóch się z tego później wycofało, pokazywało, że jednak istnieją spore przesłanki ku temu, by partie miały jednego lidera – przypomniał.
Pytany o przyszłość koalicji rządzącej, politolog odpowiedział, że interesy tworzących ją środowisk będą się w znaczącym stopniu różnić. – PSL musi się w tej chwili - w sposób już nie taktyczny, a strategiczny - zastanowić, czy będzie w stanie wejść do Sejmu i w związku z tym, kto byłby mu przydatny. Z drugiej strony z oczywistych powodów Donaldowi Tuskowi będzie zapewne zależało, żeby w sytuacji, kiedy kryzys w Polsce 2050 nie zostanie przezwyciężony – a to będzie widoczne szybko – wessać część osób tej partii, bo są to osoby z konkretnym poparciem wyborczym – stwierdził.
Pesymistyczna prognoza dla Polski 2050
Rozmówca PAP przyznał, że patrząc na obecne notowania, nie widzi dla KO jakiegokolwiek znaczącego strategicznie partnera, z którym ta mogłaby stworzyć rząd. - W związku z tym dla Donalda Tuska dalsze działania w kierunku wzmocnienia ważnymi osobowościami, które wnoszą ze sobą konkretne poparcie, będą miały istotne znaczenie. Dlatego jestem raczej pesymistą, jeśli chodzi o Polskę 2050. Sądzę, że to będzie partia ludzi, którzy będą szukali dla siebie punktu zaczepienia – podsumował prof. Konarski.
Pierwsza próba przeprowadzenia II tury wyborów na przewodniczącą Polski 2050 odbyła się 12 stycznia. Trwające do godz. 22 głosowanie, które przeprowadzono online, unieważniono z powodu problemów technicznych. Decyzję o powtórzeniu II tury wyborów podjęła w poniedziałek, 19 stycznia, Rada Krajowa Polski 2050. By uniknąć błędów z głosowania przeprowadzonego 12 stycznia, zdecydowano się na użycie innego systemu informatycznego. Według ustaleń PAP do oddania głosu niezbędna była dwuetapowa weryfikacja. Jak powiedział PAP jeden z działaczy, wybrany program wykorzystywany jest m.in. przez niektóre spółki Skarbu Państwa.
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro jej członków – oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści – Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Hołownia, obecny lider i założyciel Polski 2050, we wrześniu ub.r. poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Poprzednio władze ugrupowania zostały wybrane na początku 2023 r. na 3 lata, w styczniu minęła więc ich kadencja i trzeba było zorganizować wybory zarówno przewodniczącego, jak i Rady Krajowej. (PAP)
dap/ mmu/ ep/