Rajd Dakar – dzień przerwy to jedyna chwila oddechu [NASZE WIDEO]
Po tygodniu rywalizacji na bezdrożach Arabii Saudyjskiej uczestnicy Rajdu Dakar mają w sobotę w Rijadzie jedyny dzień przerwy. Wszyscy wyczekiwali go z utęsknieniem, a wolny czas poświęcają na regenerację siebie i pojazdów.
Rajd Dakar to najbardziej wyczerpująca motosportowa impreza na świecie. Jego uczestnicy przez ponad dwa tygodnie ścigają się po kamienistych i piaszczystych pustyniach, codziennie pokonując kilkusetkilometrowe etapy. Dla wielu, zwłaszcza tych mniej doświadczonych, to wysiłek na granicy wytrzymałości.
Ich dzień zaczyna się wcześnie rano, na ogół przed wschodem słońca. W przenikliwym zimnie pokonują kilkadziesiąt lub więcej kilometrów na start odcinka specjalnego, co jest dokuczliwe zwłaszcza dla motocyklistów, bo samochody na ogół mają klimatyzację lub nawiew ciepłego powietrza.
Później przez kilka godzin w pełnym słońcu zmagają się z ciężką trasą i po kolejnej „dojazdówce” docierają na biwak. Jeśli nie mieli po drodze „przygód”, to oddają pojazd w ręce mechaników i mają czas na odpoczynek. Gorzej, gdy spotkała ich awaria lub mieli wypadek. Wtedy wracają w nocy i po chwili muszą być gotowi do dalszej jazdy.
Prawdziwymi bohaterami są motocykliści rywalizujący w kategorii Original by Motul. Przez cały rajd przemieszczają się beż żadnej asysty serwisowej, organizatorzy przewożą im tylko skrzynkę narzędziową, rzeczy osobiste i namiot.
Na szczególne uznanie zasługuje blisko 80-letni Francuz Jean-Pierre Strugo, który w Dakarze startuje po raz… 32., a debiutował w 1985 roku. W 1997 roku jadąc Mitsubishi Pajero wygrał etap, wyprzedzając kierowców zespołów fabrycznych, a w końcowej klasyfikacji był siódmy, co jest jego najlepszym wynikiem. Jak przyznaje, pochodzi z trochę innej dakarowej epoki, a wspólnie ze swoim pilotem byli ostatnimi, którzy ścigali się w dżinsach, koszulkach i trampkach.
Wszyscy po tygodniu rywalizacji odczuwają zmęczenie. Wyrażające na początku rajdu szczęście i entuzjazm twarze z każdym dniem coraz bardziej szarzeją. Rozmowy są krótsze i cichsze. Dzień przerwy ma pomóc odzyskać wigor i energię potrzebne na drugą połowę rajdu.
Zawodnicy wolny czas poświęcają głównie na sen. Niektórzy nadrabiają zaległości w mediach społecznościowych. Za to chwili wytchnienia nie mają mechanicy, dla których jest to najbardziej pracowity dzień na Dakarze. Nawet jeśli sprzęt do tej pory nie zawodził, to i tak pojazdy są rozbierane do ostatniej śrubki, a wiele części wymienianych na nowe.
Uczestnicy Dakaru przyznają, że dzień wolny jest im bardzo potrzebny. Marek Goczał spędza go na odpoczynku i poprawianiu auta, jego syn Eryk nadrabia zaległości w spaniu, zamierza także skorzystać z basenu.
Motocyklista Konrad Dąbrowski przyznał, że na półmetku rajdu czuje się „trochę sponiewierany”, chociaż fizycznie jest dobrze przygotowany.
- Generalnie jest nieźle. Jednak wolna sobota mi się przyda. Na pewno mój nadgarstek spędzi dużo czasu w wodzie z lodem – powiedział Dąbrowski, który do tej pory odczuwa skutki wywrotki na drugim etapie.
Sobota szybko się skończy i w niedzielę uczestników Dakaru czeka kolejne wyzwanie - siódmy etap z Rijadu do Wadi ad-Dawasir. Pokonają 876 kilometrów, z czego 462 to odcinek specjalny.
Rajd zakończy się 17 stycznia w Janbu, skąd dwa tygodnie wcześniej wystartował. Jego łączny dystans to blisko osiem tysięcy kilometrów.
Z Rijadu – Kryspin Dworak (PAP)
krys/ sab/ grg/