Rzeczniczka CBK PAN: statek misji Artemis II sprowadzony do domu jak po sznurku
Misja Artemis II była ryzykowna, ale wszystkie manewry przebiegły bez anomalii i statek został sprowadzony do domu jak po sznurku – powiedziała PAP rzeczniczka Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk (CBK PAN) Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Statek Orion z czwórką astronautów – Amerykanami Reidem Wisemanem, Victorem Gloverem i Christiną Koch oraz Kanadyjczykiem Jeremym Hansenem – w piątek o godz. 2.07 czasu polskiego bezpieczne wodował na Pacyfiku u wybrzeży Kalifornii. W ten sposób po 10 dniach zakończyła się misja Artemis II.
Rzeczniczka CBK PAN przyznała w rozmowie z PAP, że oglądanie na żywo powrotu astronautów Artemis II na Ziemię było ekscytujące.
Wszystkie manewry przebiegły bez anomalii i statek został sprowadzony do domu jak po sznurku. Naprawdę nie była to łatwa sprawa, mimo to wszystko przebiegło pomyślnie. Stało się tak przede wszystkim dzięki znakomitej współpracy setek ludzi
Przypomniała, że właśnie start i lądowanie są najbardziej ryzykownymi momentami każdej misji. – W przypadku startu jest to oczywiste: sadzamy ludzi na szczycie gigantycznej beczki prochu. Podczas lądowania ryzyko rozłożone jest na szereg kluczowym momentów. Wejście w atmosferę, gdy statek kosmiczny Orion osiągnął prędkość ok. 38,5 tys. km/h i nagrzał się do ekstremalnej temperatury ok. 2760 st. C, wymagało perfekcyjnie dopracowanych procedur i niezawodnego sprzętu. Tutaj nie było miejsca na błąd – stwierdziła Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.
Opisała, jak wyglądał powrót Oriona na Ziemię krok po kroku.
Najpierw statek oddzielił się od europejskiego modułu serwisowego. Po ok. 20 minutach kontrola misji straciła kontakt z załogą i był to chyba najbardziej stresujący moment. Orion wracał na Ziemię z prędkością ponad 11 km/s. Powietrze przed kapsułą zostało gwałtownie sprężone i rozgrzane. Doszło do jonizacji gazu i utworzyło się coś w rodzaju bańki plazmowej, która otoczyła statek jak ekran. Plazma pochłania fale radiowe i blokuje sygnał między załogą a kontrolą lotów. Cisza trwała sześć minut, często określanych jako „sześć minut grozy”. Gdy kapsuła znalazła się około 7 km nad Ziemią, otworzyły się spadochrony. Najpierw stabilizujące, po czym główne, aż w końcu kapsuła wylądowała w oceanie.
Rozmówczyni PAP przyznała, że jej największe obawy związane z powrotem astronautów misji Artemis II dotyczyły trwałości powłoki statku Orion. Podczas pierwszego, bezzałogowego lotu Oriona w 2022 r. osłona z materiału AVOCAT zachowała się inaczej niż przewidywano. Kilka jej elementów odpadło, pojawiły się też na niej pęknięcia. Inżynierowie NASA pracowali nad poprawkami przez kolejne lata.
Chociaż wierzę, że zrobili wszystko, co w ich mocy, by osłona działała poprawnie, to jednak wciąż pamiętam katastrofę wahadłowca Columbia z 2003 roku, kiedy to uszkodzona powłoka termiczna przepuściła gorące gazy do wnętrza i konstrukcja rozpadła się od środka. Wówczas zginęło siedmioro doświadczonych astronautów, a plan lotów załogowych został wstrzymany na wiele lat. Na szczęście tym razem wszystko zadziałało poprawnie
Misja Artemis II była pierwszą załogową wyprawą w okolice Księżyca od czasów programu Apollo. Był to też pierwszy załogowy lot rakiety NASA, SLS i statku Orion.
Ostatni raz ludzie polecieli na Księżyc w 1972 r. w ramach misji Apollo 17. Wszelkie późniejsze misje księżycowe były bezzałogowe.
W listopadzie 2022 r. przeprowadzono misję Artemis I, której celem było wejście statku kosmicznego Orion na orbitę wokół Księżyca i powrót na Ziemię. Pierwotnie planowano, że ludzie ponownie staną na Księżycu podczas Artemis III, jednak ostatnio NASA zdecydowała, że następna misja programu – w przyszłym roku – będzie polegała na testowaniu zintegrowanych systemów i zdolności operacyjnych na orbicie okołoziemskiej. Lądowanie człowieka na Księżycu ma się odbyć w 2028 r. w ramach misji Artemis IV.
Autorka: Anna Bugajska (PAP)
abu/ mmu/ kgr/