Rzeczniczka PG: prokurator zwrócił się do b. szefów KNF ws. wycofania wobec nich aktu oskarżenia
Prokurator w procesie byłych szefów KNF ws. nadzoru nad SKOK Wołomin zwrócił się do siedmiorga oskarżonych o zgody na cofnięcie wobec nich aktu oskarżenia - poinformowała PAP rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak. Dodała, że decyzja była „konsekwencją wydania polecenia przez PG”.
- W czwartek podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie pełniący funkcję oskarżyciela prokurator zwrócił się do oskarżonych o pisemne oświadczenia w przedmiocie wyrażenia zgody na cofnięcie aktu oskarżenia w zakresie przedstawionych im zarzutów - powiedziała PAP prok. Adamiak. Dodała, że prokurator na czwartkowej rozprawie uzyskał do protokołu zgody dwóch oskarżonych, zaś pozostałych pięciu ma zająć stanowiska pisemnie w ciągu siedmiu dni.
Jak zaznaczyła Adamiak, „zachowanie prokuratora było konsekwencją wydania polecenia przez Prokuratora Generalnego, który korzystając ze swojego ustawowego uprawnienia, polecił, aby prokurator oskarżający podczas rozprawy zwrócił się o takie pisemne oświadczenia, ponieważ taka zgoda jest niezbędna do podjęcia kolejnych działań przez prokuratora - mianowicie do cofnięcia aktu oskarżenia w zakresie dotyczącym tych osób”.
- To jest wstępny etap przed możliwością złożenia przez prokuratora oświadczenia o cofnięciu aktu oskarżenia w części dotyczącej tych osób - sprecyzowała prok. Adamiak.
Rzeczniczka PG zaznaczyła jednak, że w sprawie występują również oskarżyciele posiłkowi, a także są osoby mające status pokrzywdzonych. - Złożenie przez prokuratora oświadczenia o cofnięciu aktu oskarżenia nie pozbawia tych osób prawa uczestnictwa w tym postępowaniu, bo osoby będące oskarżycielami posiłkowymi pełnią dalej te rolę, zaś pokrzywdzeni w tym postępowaniu, którzy z takiej pozycji procesowej nie korzystali, będą mieli 14 dni, aby zdecydować, czy chcą przystąpić do tego postępowania w charakterze oskarżyciela posiłkowego - wyjaśniła.
- W żadnej mierze cofnięcie aktu oskarżenia nie pozbawia pokrzywdzonych tego, aby dochodzić swych praw w tym postępowaniu - podkreśliła prok. Adamiak.
W toczącym się od września 2023 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie procesie oskarżeni są m.in. byli szefowie i pracownicy Komisji Nadzoru Finansowego, którym zarzucono niedopełnienie obowiązków służbowych w sprawie nadzoru nad SKOK Wołomin.
Na ławie oskarżonych łącznie zasiada 11 osób, w tym właśnie 7 osób z ówczesnego kierownictwa KNF. Poza przewodniczącym KNF w latach 2011-2016 Andrzejem Jakubiakiem, jest to m.in. Wojciech Kwaśniak - jego ówczesny zastępca.
- To ważny sygnał refleksji, która nastąpiła w prokuraturze po analizach i weryfikacji informacji zebranych także już w ramach dotychczasowego przewodu sądowego - skomentował PAP w czwartek decyzję prokuratora Kwaśniak.
Postępowanie wobec byłego kierownictwa KNF odbiło się szerokim echem przed kilkoma laty, w czasach rządów PiS. Jak wtedy informowała prokuratura, oskarżeni urzędnicy, nadzorując SKOK Wołomin w latach 2013-2014, mieli dopuścić się zaniedbań, które pozwoliły na kontynuowanie przestępczej działalności w tej kasie.
- Dbałem o to, aby zachowana była najwyższa staranność i profesjonalizm w działaniach wobec SKOK Wołomin. Jestem przekonany, że podczas tego procesu ja i moi współpracownicy zostaniemy oczyszczeni ze stawianych zarzutów – mówił na początku procesu Jakubiak.
Na początku tego roku warszawski sąd w tym procesie rozpoczął przesłuchania - w charakterze świadków - osób związanych z zarządem Kasy Krajowej SKOK w czasach funkcjonowania SKOK Wołomin. W połowie lutego świadkiem był współtwórca społecznych kas oszczędnościowo-kredytowych i wieloletni szef Krajowej Kasy, senator PiS Grzegorz Bierecki.
W związku z tą sprawą - jeszcze na etapie śledztwa w grudniu 2018 r. - CBA zatrzymało kilkoro urzędników KNF, w tym Kwaśniaka. Zostali oni wówczas przewiezieni do Szczecina. W 2019 r. szczeciński sąd uznał jednak, że zatrzymanie to było bezzasadne i uchylił wszystkie środki zapobiegawcze stosowane wobec zatrzymanych. Sąd Apelacyjny w Warszawie zasądził później od Skarbu Państwa na rzecz Kwaśniaka 20 tys. zł jako zadośćuczynienie za niesłuszne zatrzymanie.
Temu postępowaniu poświęcono blisko 30 stron w opublikowanej w końcu kwietnia ub.r. drugiej części raportu z audytu spraw z lat 2016-2023, czyli z czasów rządów PiS. Sprawa ta otwierała rozdział zatytułowany: „Postępowania dotyczące inicjowania postępowań karnych dla osiągnięcia celów politycznych”. „Co do funkcjonującej w przestrzeni medialnej koncepcji o możliwości cofnięcia aktu oskarżenia, wskazać należy, iż decyzja taka – na obecnym etapie – wymagałaby zgody oskarżonych” - napisano w raporcie.
Wprawdzie w tym raporcie zauważono, że – z uwagi na ówczesny etap postępowania i przepisy prawa – wycofanie „skargi publicznej nie znajduje procesowego ani merytorycznego uzasadnienia”, to jednocześnie sformułowano rekomendację dotyczącą zmiany prokuratora występującego w sprawie. Miesiąc później – pod koniec maja ub.r. – poinformowano, że funkcje oskarżycielskie w tym procesie przejął prokurator z Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Wcześniej oskarżający szczeciński prokurator został wyłączony ze sprawy.
Kwaśniak w 2014 r. padł ofiarą napaści, a dotkliwe pobicie wiceszefa KNF to jeden z najgłośniejszych wątków afery związanej ze SKOK Wołomin. W marcu ub.r. Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok skazujący w sprawie tej napaści, skazując prawomocnie zasiadającego w radzie nadzorczej wołomińskiego SKOK Piotra Polaszczyka – któremu prokuratura zarzuciła nakłanianie do pobicia wiceszefa KNF – na 8 lat więzienia. Obrona sformułowała kasację, którą Sąd Najwyższy oddalił na początku marca br. jako „oczywiście bezzasadną”.
Z kolei w końcu grudnia ub.r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga wymierzył (nieprawomocnie) Polaszczykowi 14 lat więzienia w procesie dotyczącym „wyprania” około 350 mln zł. Obrona zapowiedziała już apelację.
Natomiast od początku grudnia ub.r. przed tym samym sądem okręgowym toczy się główny proces w sprawie afery SKOK Wołomin. Na ławie oskarżonych w tym głównym procesie zasiada ponad 60 osób, sam akt oskarżenia liczy 29 tomów, ponad 5,5 tys. stron.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/ ugw/