Stan wyjątkowy w Chile. Sztorm zabił co najmniej 10 osób
W wyniku burz i ulewnych deszczy, które przetoczyły się przez Chile, zginęło co najmniej 10 osób, a 17 zostało rannych – poinformowały chilijskie władze, na które powołuje się dziennik „La Tercera”. Najbardziej ucierpiały regiony Coquimbo i Atakama w północnej części kraju.
Jak przekazała szefowa służb ratunkowych Alicia Cebrian, oprócz 10 ofiar śmiertelnych cztery osoby są uznawane za zaginione. Oprócz tego ponad 2400 mieszkańców zostało poszkodowanych, a ponad 100 tys. pozostaje odciętych od świata w następstwie powodzi spowodowanych wystąpieniem z brzegów kilku rzek.
Na terenach wiejskich w regionie Coquimbo wojsko wykorzystało ciężki sprzęt do ratowania osób uwięzionych przez powódź. Część mieszkańców trzeba było ewakuować śmigłowcami z dachów zalanych domów.
- Są całe dzielnice pokryte błotem i wodą. Ludzie stracili swoje domy i cały dobytek. Znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji – powiedział w rozmowie z AFP gubernator regionu Coquimbo, Cristobal Julia. Region ten leży około 460 kilometrów na północ od stolicy kraju, Santiago.
Wiceminister spraw wewnętrznych Chile Maximo Pavez podkreślił, że skala zniszczeń jest wyjątkowa. Jak zaznaczył, w niedzielę w ciągu zaledwie jednej godziny spadło więcej deszczu niż zwykle notuje się przez cały miesiąc.
W poniedziałek wieczorem prezydent Chile Jose Antonio Kast ogłosił stan wyjątkowy w regionie Coquimbo oraz w prowincji Huasco w regionie Atakama.
Ministerstwo energii poinformowało, że około 150 tys. odbiorców w całym kraju nadal pozostaje bez dostaw prądu.
mgp/ ap/ sma/