Pierwsze trzy samoloty F-35 dotrą dziś do bazy w Łasku. Szef MON podał szczegóły
Dziś ok. godz. 18 pierwsze trzy samoloty F-35 dotrą do Polski, do naszej bazy lotniczej w Łasku - przekazał w piątek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Uroczyste powitanie maszyn ma odbyć się 12 czerwca.
O szczegółach przylotu nowych samolotów wielozadaniowych Kosiniak-Kamysz poinformował w piątek rano. - Już za kilka godzin, ok. godz. 18 pierwsze samoloty F-35 dotrą do Polski, do naszej bazy w Łasku. (...) F-35 wraz z uzbrojeniem zakupionym w ostatnich miesiącach zmieniają oblicze sił zbrojnych. Nie tylko sił powietrznych - powiedział.
Kosiniak-Kamysz stwierdził, że są to pierwsze samoloty F-35 na wschodniej flance NATO. - To pokazuje jak ważne są relacje polsko-amerykańskie, jak ważne są relacje transatlantyckie, jak ważne są inwestycje - podkreślił szef MON.
Zapowiedział też, że oficjalne, uroczyste powitanie nowych samolotów w Siłach Zbrojnych RP zaplanowane jest na 12 czerwca.
Szef MON: nasz cel to zwiększanie stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce
Obecnym celem rządu jest zwiększanie stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, by wzmocnić bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO - podkreślił w piątek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Powiedział też, że proces planistyczny rozmieszczenia sił USA w Europie zajmie ok. 2-4 tygodni.
Według informacji przekazanych przez dowództwo sił amerykańskich, sił połączonych w Europie, ten proces planistyczny (rozmieszczenia sił USA w Europie - przyp. PAP) pewnie zajmie około od dwóch do czterech tygodni
Według Kosiniaka-Kamysza, zastępca przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA gen. Christopher Mahoney podczas rozmowy z nim wskazywał, że „polscy żołnierze są najlepsi, że współpraca przynosi obopólne efekty”.
My mamy wielki portfel zakupowy w Stanach Zjednoczonych. Oprócz F-35, przypomnę wielki zakup 96 śmigłowców Apache, z których pierwsze 8 sztuk jest w Polsce, za około 10 mld dolarów. Suma wszystkich zakupów, które dokonujemy to jest 63 mld
Szef resortu obrony wskazał też, że w Poznaniu stacjonuje wysunięte dowództwo V Korpusu Armii Amerykańskiej, a w Bolesławcu - wysunięte Dowództwo Dywizji Sił Lądowych USA. Wspomniał też o natowskiej Batalionowej Grupie Bojowej czy bazach w Powidzu, Łasku i Orzyszu. - Jaki jest teraz nasz cel? Żeby zwiększać stałą obecność, nie tylko rotacyjną, ale stałą obecność i zwiększać zdolności do operowania wojsk amerykańskich i współdziałania razem z wojskami polskimi na rzecz bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO - poinformował.
Szef MON: po decyzji USA możemy zyskać dodatkowe zdolności operacyjne
Interpretujemy decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski; robią to również ci, którzy ją wdrażają - przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że na decyzji amerykańskiej możemy zyskać nie tylko liczbę żołnierzy, ale również zdolności operacyjne.
Kosiniak-Kamysz był pytany na piątkowym briefingu w Sejmie, czy jest to element stałej obecności wojsk amerykańskich czy rotacji.
Interpretujemy decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa i robią to również ci którzy ją wdrażają - czyli najpierw trzeba by zacząć od strony amerykańskiej, a ona przedstawi określone plany
Podkreślił, że Polska na tej decyzji „na pewno nic nie traci z tego co miała do tej pory”. Wyraził też „głębokie przekonanie”, że możemy na tym zyskać liczebnie lub stałą obecności wojsk amerykańskich.
Proces planistyczny będzie przebiegał w dowództwie Wojsk Amerykańskich w Europie. Więc mamy moment, w którym na pewno idziemy do przodu
Według niego na decyzji amerykańskiej zyskamy „nie tylko liczbę żołnierzy, ale również zdolności operacyjne”.
Szef MON: decyzja Trumpa to efekt naszej ofensywy i dobrych relacji prezydenta Nawrockiego
Nie byłoby decyzji ws. 5 tys. amerykańskich żołnierzy, gdyby nie nasza ofensywa i gdyby nie dobre relacje prezydenta Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem - ocenił wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że teraz potrzeba czasu na to, by wojsko amerykańskie wdrożyło decyzję w życie.
Nie byłoby tej decyzji, gdyby nie nasza ofensywa, nie byłoby tej decyzji, gdyby nie dobre relacje prezydenta Nawrockiego, nie byłoby tej decyzji, gdyby nie oburzenie kongresmenów i senatorów amerykańskich
Przypomniał o swojej rozmowie z szefem Pentagonu Petem Hegsethem, o wizycie wiceszefów MON Pawła Zalewskiego i Cezarego Tomczyka w Stanach Zjednoczonych, a także o rozmowie szefa Sztabu Generalnego WP gen. Wiesława Kukuły z gen. Alexusem Grynkewichem, dowódcą sił amerykańskich i NATO w Europie.
To wszystko buduje bezpieczeństwo Polski. Każdy ma swoje zadania, (...) każdy ma rolę do odegrania: i ośrodek prezydencki, i premier
Kosiniak-Kamysz wskazał, że teraz należy poczekać na przełożenie decyzji Donalda Trumpa na proces planistyczny. - Dowódcy amerykańscy, armia amerykańska, Pentagon potrzebuje czasu, żeby rozlokować na nowo siły w Europie. Polska na tym rozlokowaniu zyskuje - zapewnił.
Szef MON zaznaczył, że decyzje o tym, gdzie są rozmieszczone amerykańskie siły i jakie to będą siły, nie należą do Polski.(PAP)
mml/ ero/ andr/ pab/kmz/rbkugw/sdd/ kgr/