Szkocka wyspa ma dość turystów. Lokalny przewoźnik zawiesza część kursów, by ulżyć mieszkańcom
Ulva, niewielka wyspa leżąca u zachodniego wybrzeża Szkocji, przeżywa obecnie boom turystyczny. Wszystko za sprawą programu telewizyjnego, który wywołał bezprecedensowe zainteresowanie tym urokliwym zakątkiem. Aby ograniczyć nieco liczbę przyjezdnych i tym samym zapewnić niewielkiej grupie mieszkańców chwilę wytchnienia, lokalny operator promów postanowił w szczycie sezonu zawiesić niedzielne kursy.
Szkocka wyspa Ulva, położona w archipelagu Hebrydów Wewnętrznych, stała się nieoczekiwanym symbolem problemów związanych z gwałtownym wzrostem ruchu turystycznego. Niewielka społeczność licząca zaledwie 16 stałych mieszkańców zdecydowała się na bezprecedensowy krok: w szczycie sezonu letniego wyspa będzie praktycznie zamknięta dla turystów przez jeden dzień w tygodniu. Powodem jest ogromne zainteresowanie, jakie wzbudził emitowany przez BBC Scotland program „Banjo and Ro’s Grand Island Hotel”.
Produkcja dokumentowała prace australijskiego projektanta wnętrz Banjo Beale’a i jego męża przy renowacji historycznej rezydencji Ulva House, która ma zostać przekształcona w butikowy hotel. Emisja programu sprawiła, że o niemal nieznanej wcześniej wyspie usłyszały tysiące widzów. Według operatora lokalnego promu zainteresowanie Ulvą osiągnęło „bezprecedensowy” poziom, znacznie przekraczający wcześniejsze oczekiwania – i możliwości – mieszkańców oraz miejscowych przedsiębiorców.
Skutki nagłego wzrostu liczby odwiedzających szybko stały się boleśnie odczuwalne. Ulva dysponuje bardzo ograniczoną infrastrukturą turystyczną, a jedynym sposobem dotarcia na wyspę jest krótki rejs promem z sąsiedniej wyspy Mull. Rosnące obciążenie dotknęło zarówno obsługę przeprawy promowej, jak i tutejszą branże usługową, w tym restaurację The Boathouse, która stała się jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc na wyspie.
W rezultacie przewoźnik zdecydował, że w czerwcu, lipcu i sierpniu prom nie będzie kursował w niedziele. Ponieważ jest to jedyna regularna przeprawa dla turystów, decyzja oznacza de facto zamknięcie wyspy dla gości. Wyjątek przewidziano jedynie dla osób, które wcześniej zarezerwowały noclegi na wyspie i muszą dotrzeć na miejsce zgodnie z planem.
Przedstawiciele lokalnej społeczności podkreślają, że decyzja nie wynika z niechęci do turystów. Wręcz przeciwnie – mieszkańcy cieszą się z rosnącego zainteresowania wyspą i związanych z nim korzyści gospodarczych. Jak wyjaśniono w komunikacie operatora promu, zamknięcie ma pozwolić pracownikom i właścicielom firm „naładować baterie” i przygotować się do kolejnego tygodnia obsługi gości. Mieszkańcy szkockiej wyspy liczą, że nowe zasady pozwolą zachować równowagę między rozwojem turystyki a spokojem codziennego życia w jednym z najbardziej odludnych zakątków kraju. (PAP Life)
iwo/ag/ep/