W Filadelfii zakopano kapsułę czasu, która ma zostać otwarta za 250 lat
W miejscu narodzin amerykańskiej niepodległości, Independence Mall w Filadelfii, zakopano w sobotę kapsułę czasu z przedmiotami ze wszystkich 50 stanów. Kapsuła ma zostać odkopana dopiero w 2276 r.
Kapsuła czasu na 500-lecie Stanów Zjednoczonych
Ceremonia była częścią oficjalnych obchodów 250-lecia amerykańskiej niepodległości i realizacją zapisu ustawy Kongresu. Kapsułę pochowano na terenie Independence National Historical Park, tuż obok Independence Hall, czyli miejscu, gdzie Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych podpisali Deklarację Niepodległości.
W środku specjalnie wykonanego cylindra, opracowanego przez specjalistów z Narodowego Instytutu Standardów i Technologii (NIST), znalazły się przedmioty od trzech gałęzi władzy federalnej oraz wszystkich 50 stanów, pięciu terytoriów zamorskich i Dystryktu Kolumbii. Łącznie to ponad 200 listów, dokumentów i artefaktów.
Stan Utah włożył do kapsuły modlitewnik Waszyngtona, Maine - kość zagrożonego wyginięciem waleńca biskajskiego z Maine, Arizona umieściła stalową monetę, na której technologią nanograwerunku umieszczono pełne teksty Deklaracji Niepodległości i Konstytucji USA. Kalifornia dołączyła monetę z wizerunkiem Steve'a Jobsa oraz wygenerowaną przez chatbota AI prognozę tego, jak stan będzie wyglądał za 250 lat. Według algorytmu, autostrady mają zniknąć, wrócą niedźwiedzie grizzly, a Kalifornia dołączy do Oregonu, Waszyngtonu i Kolumbii Brytyjskiej, tworząc Federację Pacyfiku.
Symbolika przedmiotów
Jak podkreślił w rozmowie z PAP Reggie Brown, członek powołanej przez Kongres komisji organizacyjnej obchodów America 250, przedmioty mają pokazywać, czym jest Ameryka obecnie. Zwrócił uwagę na kieszonkowe wydanie Konstytucji USA z podpisami sędziów Sądu Najwyższego. Wymienił też rozłożony na części telefon iPhone jako przykład technologii, która za 250 lat będzie zapewne archaiczna.
- Włóż dziś iPhone'a - teraz to fajne, ale za jakiś czas ktoś powie: rany, my już w ogóle nie używamy telefonów — mówił. Komisarz wskazał również na obecność w kapsule butelki Coca-Coli i przywołał zbieżność liczb, którą uznał za symboliczną: Apple sprzedał dotychczas ok. 3 mld iPhone'ów, a Coca-Cola serwuje na świecie ok. 3 mld porcji swojego napoju dziennie.
- To jest celebracja tej doskonałości. Eksportujemy to, co najlepsze w Stanach Zjednoczonych, na cały świat — powiedział.
Odrzucono wszystko, co mogłoby zbutwieć albo rdzewieć. Nie zmieściła się m.in. jedna z propozycji Marylandu - przyprawa do owoców morza Old Bay.
Przesłanie dla przyszłych pokoleń
- Dziś nie tylko upamiętniamy naszą przeszłość, ale składamy też obietnicę wobec przyszłości — powiedziała Jennifer Condon, dyrektor wykonawcza America 250. Jak podkreśliła, do środka trafiły nie tylko przedmioty, lecz także świadectwo pokolenia, które je wybrało. - Patriotyzm nie mierzy się doskonałością, lecz gotowością do dalszego budowania doskonalszej unii — dodała.
Burmistrz Filadelfii Cherelle Parker mówiła, że w odróżnieniu od innych „pogrzebów”, ten dotyczy nadziei. - Wierzymy, że pokolenia, które przyjdą po nas, zbudują silniejszy naród niż ten, który im zostawimy — powiedziała.
Podkreśliła, że powierzenie kapsuły Filadelfii jest naturalne — to tu narodziła się amerykańska demokracja. W najbliższych miesiącach w miejscu zakopania kapsuły ma stanąć granitowa rzeźba autorstwa Johna Collinsa, inspirowana słynnym rysunkiem Benjamina Franklina „Join, or Die” (Dołącz albo zgiń) z 1754 r. przedstawiająca węża podzielonego na kawałki, symbolizujące osobne kolonie. Głowa 14-metrowego kamiennego węża spocznie dokładnie nad kapsułą.
Gwiazdą ceremonii był okazały bielik amerykański, który co chwila przerywał wystąpienia głośnymi piskami.
Tłumy mimo upału
Mimo wczesnej pory (ceremonia miała miejsce o godz. 8.30 rano czasu lokalnego) i trwających od początku dnia niemal 40-stopniowych upałów, do Independence Mall przyszedł tłum uczestników, wielu ubranych w patriotyczne stroje, przebrania z epoki kolonialnej, czy koszulki piłkarskie, nie tylko reprezentacji USA, ale i Francji, kluczowego sojusznika amerykańskich rewolucjonistów, która tego dnia rozegra w Filadelfii mecz 1/8 finału mundialu. Nie wszyscy podzielali optymizm organizatorów.
- Przyszłam tu, bo choć nie lubię obecnej administracji, to nadal kocham ten kraj. Mam nadzieję, że będzie tu jeszcze za 250 lat, że nie skończy jak Imperium Rzymskie - powiedziała PAP Jacqueline z New Jersey, która na ceremonię przyjechała ubrana od stóp do głów w barwy amerykańskiej flagi, razem z białym kakadu o imieniu Spike. - A jeśli to przeżyjemy, mam nadzieję, że za 250 lat nie będziemy jakąś Koreą Północną - dodała.
Steve z Teksasu był bardziej optymistycznie nastawiony. Jak powiedział, przyjechał do Filadelfii, bo chciał uczcić tę historyczną chwilę w miejscu narodzin Ameryki.
- Pewnie, że to przetrwamy. Mamy swoje problemy ale jesteśmy Amerykanami do cholery i nie takie przeciwności pokonywaliśmy - powiedział.
Jedność mimo politycznych sporów
Brown, komisarz America250, powołanej przez Kongres ponadpartyjnej komisji, która - jak zarzucają Demokraci - jest bezprawnie zastępowana w obchodach rocznicy przez Biały Dom przez prywatny i partyjny komitet Freedom250 - odrzucał sugestie, że kraj jest podzielony.
- Uważam, że nie ma podziału. Jesteśmy jednym narodem i istnieje wiele dróg do tego samego celu (...). Zgadzamy się w większej liczbie spraw, niż się nie zgadzamy — dodał, podkreślając, że sam fakt, iż pyta go dziennikarz z Polski, jest dowodem na to, że USA są „zjednoczone ze światem”.
Sobotnie uroczystości w Filadelfii od rana przyciągają wielkie tłumy mimo upałów, które dzień wcześniej spowodowały odwołanie planowanej wielkiej parady. Już o godz. 9 rano do zwiedzenia Independence Hall ustawiła się wielka, dwugodzinna kolejka. Podobny ogonek ustawił się do zobaczenia pękniętego Dzwonu Wolności (Liberty Bell), który wisiał niegdyś w gmachu parlamentu w Filadelfii.
Z Filadelfii Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ ep/