W Senacie głosowanie w sprawie RPO, ale nie w sprawie IPN
Na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Senat ma wyrazić zgodę na powołanie Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie ma jednak głosowania ws. prezesa IPN, choć Sejm w piątek dokonał wyboru kandydatów na obie te funkcje. Według senatorów koalicji chodzi o to, by nie zepsuć efektu zgodnego wyboru Gregorczyk-Abram na RPO.
W miniony piątek Sejm wybrał na Rzecznika Praw Obywatelskich Sylwię Gregorczyk-Abram, a na prezesa IPN Mateusza Szpytmę. Aby mogli oni objąć swoje urzędy, potrzebna jest jeszcze zgoda Senatu. W porządku obrad rozpoczynającego się w środę dwudniowego posiedzenia Senatu jest głosowanie nad RPO, ale nie ma głosowania nad prezesem IPN.
- Na najbliższym posiedzeniu mamy kilka ważnych ustaw, o których wiem, że będą wywoływać dyskusję, jak ustawa o rzeczniku praw pacjenta czy ustawa o realizacji inwestycji w energetyce jądrowej, wysłuchamy też informacji ministra obrony narodowej o stanie realizacji programu SAFE. Przede wszystkim jednak Senat ma wyrazić zgodę na powołanie pani mecenas Gregorczyk-Abram na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, a w dyskusji nad tym punktem wielu senatorów chce wziąć udział - powiedział PAP senator Krzysztof Kwiatkowski (KO). - Stąd wstępna decyzja, bo ostateczną podejmie w środę Konwent Seniorów, żeby sprawę wyboru prezesa Instytutu Pamięci Narodowej przełożyć na kolejne posiedzenie Senatu - dodał.
Następne posiedzenie Senatu jest zaplanowane na 5-6 sierpnia br.
Podczas piątkowego głosowania w Sejmie inaczej wyglądał rozkład głosów w przypadku wyboru RPO, a inaczej przy wyborze prezesa IPN. Za Gregorczyk-Abram głosowały zgodnie wszystkie kluby koalicji rządowej. (Jej kontrkandydata, zgłoszonego przez PiS Adama Borowskiego, poparli posłowie tego ugrupowania).
Natomiast Szpytmę, który został zgłoszony przez Kolegium IPN poparły opozycyjne kluby PiS i Konfederacji, a także koalicyjne PSL.
Podobnie ma być w Senacie. O ile jednak nie ma wątpliwości, że uda się przegłosować kandydaturę Gregorczyk-Abram, o tyle Mateusz Szpytma ma bardzo małe szanse na akceptację. Popierające Szpytmę kluby PiS i Trzeciej Drogi nie mają bowiem większości: klub PiS ma 33 senatorów, a Trzecia Droga - 8.
W Senacie Koalicja Obywatelska ma największy, liczący 42 senatorów klub, a klub Lewicy ma 8 senatorów. Oba kluby dysponujące wspólnie pięćdziesięcioma głosami są zdecydowane głosować przeciwko wyborowi Szpytmy. Przeciw niemu zagłosują najprawdopodobniej, jak wynika z informacji PAP, senatorowie klubu Nowa Polska-Centrum, który ma 7 senatorów. Dwóch senatorów pozostaje niezrzeszonych.
Choć niektórzy senatorowie przyznają w rozmowie z PAP, że zwłoka w głosowaniu może służyć próbom negocjowania ze strony PSL poparcia dla Szpytmy, senatorowie KO zapewniają, że na inny wynik niż odrzucenie kandydata Kolegium IPN nie ma żadnych szans. Według nich w przełożeniu głosowania na sierpień chodzi o to, żeby nie zepsuć efektu zgodnego wyboru Gregorczyk-Abram na Rzecznika Praw Obywatelskich niezgodą w koalicji przy okazji głosowania nad Szpytmą.
Sprzeciw senatorów KO wobec niego zapowiedział już w piątek premier Donald Tusk, a w klubie senackim będzie zapewne dyscyplina. Szef rządu pytany w piątek przez dziennikarzy w Sejmie, kto jego zdaniem powinien być szefem IPN odparł: „Są ważne powody i nie muszę ich tutaj tłumaczyć, dla których Koalicja Obywatelska nie zaakceptuje tej kandydatury (Mateusza Szpytmy) w Senacie”.
Senator Sławomir Rybicki (KO), pytany przez PAP o przyczyny zdecydowanego sprzeciwu wobec kandydata na prezesa IPN odparł: - Obserwując działalność IPN w ostatnich 10 latach nie sposób zaakceptować tego, co się tam wydarzyło i nadal dzieje. Pan Mateusz Szpytma cały ten czas był wiceprezesem Instytutu i te zjawiska uosabia.
W tym kontekście wymienił m.in. pozbycie się przez IPN około 300 "świetnych, obiektywnych historyków", którzy albo sami odeszli, nie mogąc prowadzić swobodnych badań albo zostali zmuszeni do odejścia. W ocenie Rybickiego, IPN, nie rozwijał w ostatnich latach działalności naukowej i badawczej, tylko raczej działalność edukacyjną i propagandową, w ramach której "polityka historyczna była podporządkowana pewnej koncepcji politycznej, w której czynny udział bierze prezes Szpytma".
- Nie będzie mojej zgody, poprzez głosowanie za prezesem Szpytmą, by legitymizować wszystkie działania i zjawiska, które się w IPN działy i mam nadzieję, że również nie będzie zgody Senatu. To, że ktoś dobrze przysłużył się historii ruchu ludowego to jest za mało - dodał Rybicki.
Właśnie zasługami dla propagowania ruchu ludowego uzasadnia poparcie dla Szpytmy PSL. W Senacie, jak powiedział PAP senator Kazimierz Ujazdowski, senatorowie klubu Trzeciej Drogi podtrzymują to poparcie.
Sylwia Gregorczyk-Abram zastąpi na stanowisku RPO Marcina Wiącka, któremu 23 lipca kończy się pięcioletnia kadencja. Stanowisko prezesa IPN jest nieobsadzone od sierpnia ub. roku, gdy sprawujący ten urząd od 2021 roku Karol Nawrocki został zaprzysiężony na prezydenta RP. Instytutem kieruje zastępca prezesa Karol Polejowski. Mateusz Szpytma od 2016 roku jest również wiceprezesem IPN. Na stanowisko prezesa rekomendowało go, zgodnie z ustawą, Kolegium Instytutu. (PAP)
pś/ par/ know/