WHO: Pierwsze oznaki przełomu w walce z ebolą w DRK mimo trudnej sytuacji
Szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus poinformował w środę po powrocie z Demokratycznej Republiki Konga (DRK), że po miesiącach walki z ebolą pojawiły się pierwsze oznaki przełomu. Liczba podejrzewanych przypadków gwałtownie spadła, choć batalia się nie zakończyła.
Jak podał serwis UN News, kluczem do sukcesu nie są wyłącznie rozwiązania medyczne, ale zaufanie i współpraca.
Region wciąż mierzy się z wyzwaniami dotyczącymi diagnostyki, szczepionek i monitorowania zakażeń.
– Epidemia miała ogromną przewagę na starcie i wciąż jesteśmy w tyle, ale pod przywództwem rządu DRK nadrabiamy zaległości – ocenił szef WHO.
Od początku kryzysu w DRK potwierdzono 344 zakażenia i 60 zgonów. Liczba podejrzewanych przypadków spadła jednak w ciągu tygodnia z ponad tysiąca do 116, co wynika z nadrabiania zaległości w badaniach przez służby medyczne.
Ognisko choroby znajduje się w prowincji Ituri, a infekcje wykryto też w Kiwu Północnym i Południowym. Walka z wirusem toczy się w warunkach przemocy ze strony grup zbrojnych oraz współwystępowania malarii.
W stolicy prowincji Ituri, Bunii, działają trzy centra leczenia dysponujące 80 łóżkami, a kolejne jednostki uruchomiono w pięciu innych miastach. W sąsiedniej Ugandzie odnotowano jeden zgon i 15 zakażeń, a w Niemczech leczony jest zakażony obywatel USA.
WHO utrzymuje ryzyko epidemii jako bardzo wysokie w skali kraju i wysokie w regionie. Do tej pory wyzdrowiało sześć osób w DRK i dwie w Ugandzie. Skuteczna terapia jest możliwa pod warunkiem szybkiego zgłoszenia się po pomoc.
Głównym problemem pozostaje śledzenie kontaktów – obecnie monitoruje się 45 proc. z nich, a próg ten musi przekroczyć 90 proc., „aby wyprzedzić epidemię”.
WHO apeluje o nienakładanie restrykcji w podróżach, bo niszczy to łańcuchy dostaw. Poważną barierą jest też brak zaufania.
– Nieufność społeczności lokalnych to poważna przeszkoda – podkreślił Tedros, wskazując, że część liderów neguje istnienie eboli.
Choć trwają badania nad trzema preparatami, nie ma jeszcze zatwierdzonych szczepionek ani leków na szczep Bundibugyo.
Szef WHO podsumował na łamach UN News, że choć szczepionki i terapie byłyby wielką pomocą, to klucz do zakończenia epidemii nie ma charakteru biomedycznego, lecz tkwi w przywództwie, odpowiedzialności, partnerstwie i zaufaniu.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/wr/ kgr/