Waldemar Żurek: analizuję dokumenty dot. pedofilii w Kłodzku, koszmar tej sprawy jest ogromny
Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował w Studiu PAP, że analizuje dokumenty dotyczące sprawy pedofilii w Kłodzku; chce przyjrzeć się m.in. temu, jaka była rola kobiety i dlaczego otrzymała dużo niższy wymiar kary niż ten, o który wnosiła prokuratura. Przyznał, że koszmar tej sprawy jest ogromny.
19 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał na 6,5 roku pozbawienia wolności 41-letnią kobietę, która nie udzieliła pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej. Kobieta odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami - była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Sprawcą był jej mąż. Wcześniej za te i inne przestępstwa, m.in. o charakterze zoofilskim, został skazany na 25 lat więzienia.
💬 Zwróciłem się do Prokuratora Krajowego o akta sprawy pedofilskiej z Kłodzka. Od wczoraj analizuje otrzymane dokumenty. To są straszne, koszmarne sprawy - mówi @w_zurek z @MS_GOV_PL
🎥cała rozmowa na https://t.co/gGhW95RytJ@PAPInformacje pic.twitter.com/Y0MCKWUVa9— Adrian Kowarzyk (@AdrianKowarzyk) April 1, 2026
Żurek potwierdził w Studiu PAP, że zwrócił się do prokuratora krajowego o przekazanie szczegółowych informacji dotyczących sprawy z Kłodzka. Jak dodał, musi przyjrzeć się tej sprawie, bo ponosi odpowiedzialność, również wizerunkową za prokuraturę. - Ja chciałem poznać, bo widziałem wypowiedź prokuratora w mediach, zapowiedź apelacji, dlaczego ta żona dostała 6,5 roku. Bo (prokuratura, PAP) wnioskowała o 18 - podkreślił.
Szef MS poinformował, że od wtorku analizuje dokumenty, które dostał.
To nie jest tak, że ja zabieram całe akta, bo one są w sądzie, ale ja mam już informacje o tym, jaki wyrok zapadł, jakie były żądania w akcie oskarżenia wobec jednej i drugiej osoby. To są straszne sprawy, naprawdę koszmarne
Podkreślił, że szanuje orzeczenia sądu, chciałby jednak przyjrzeć się sprawie. - Chciałbym wiedzieć, jaka była rola tej pani, która została skazana na 6 lat. Ktoś powie, że to też wysoki wyrok. Ale tam koszmar tej sprawy jest tak wielki. Tam powinny być najsurowsze kary - ocenił Żurek.
Dodał, że wsparcie ze strony prokuratora generalnego na pewno pomaga pracy prokuratury. - Wiemy, że czasem prokurator jest osamotniony, jest atakowany przez różne strony. Ktoś mu mówi, jesteś za surowy. Inny mówi, za łagodnie oskarżasz. Więc w tego typu sprawach ja się przyglądam działaniom prokuratorów, bo jest dla mnie ważne, żeby te instytucje państwa działały prawidłowo - wskazał.
Będziemy surowo karać tego typu przestępstwa, (...) ale wszystko w granicach prawa. Natomiast to muszą być najsurowsze kary. One muszą odstraszać. To są bestie. Naprawdę
W poniedziałek prokurator krajowy Dariusz Korneluk powiedział w TVP Info, że sprawa pedofilii w Kłodzku nie nadaje się do publicznego komentowania, a opisy zarzutów są drastyczne. Zapewnił, że na żadnym etapie nikt nie próbował ingerować w śledztwo. Poinformował też, że prokurator wniósł o sporządzenie uzasadnienia orzeczeń dotyczących obu postępowań i po ich analizie zdecyduje, czy wniesie odwołanie. Wskazał, że prokurator wnosił o wielokrotnie większy wymiar kary, niż ten, który zapadł w przypadku kobiety, czyli 6,5 roku.
W minionym tygodniu do sprawy odniósł się m.in. premier Donald Tusk. Pytany w Sejmie, czy wyciągnie konsekwencje wobec działaczy Koalicji Obywatelskiej, którzy wiedzieli o możliwości popełnienia przestępstwa przez kobietę (która była działaczką PO w Kłodzku), ale nie zareagowali, powiedział, że próba politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii jest wyjątkowym skandalem. Tusk podkreślił, że „każdy, kto podnosi rękę na dziecko, szczególnie w tak obrzydliwych zamiarach, jak wykorzystanie seksualne, (...) będzie bezwzględnie ścigany”.
Sprawie poświęcone było ubiegłotygodniowe posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przeciwdziałaniu Bezprawiu, składającego się z posłów PiS. - Musimy wiedzieć, z jak wielkim skandalem mamy do czynienia, szczególnie w Kłodzku, gdzie pierwsze skrzypce w KO gra marszałek (Monika) Wielichowska. Rodzą się bardzo poważne pytania o zmowę milczenia - komentował poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.
41-letnia kobieta była sądzona za to, że nie udzieliła pomocy małoletniej, która padła ofiarą przemocy seksualnej ze strony jej męża. Śledczy ustalili, że trwało to od 2011 do 2022 r. W tym samym czasie kobieta była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Dlatego odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami.
Wcześniej nieprawomocny wyrok 25 lat więzienia usłyszał 45-letni mąż kobiety. Odpowiadał m.in. za gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych, a także za znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura podała, że mężczyzna dopuścił się przestępstw seksualnych wobec dzieci poniżej 15. roku życia oraz zwierząt. (PAP)
Rozmawiał Adrian Kowarzyk (PAP)
kmz/ amk/ par/ kgr/