Telemedycyna po limicie recept: co naprawdę się zmieniło? Futuremed podsumowuje trzy lata
Limit recept obowiązuje już od trzech lat, ale branża telemedycyny działa dalej, a najlepsze firmy wyszły z tej próby silniejsze. Futuremed pokazuje, że dzięki zdrowej strukturze i dobrej organizacji nadal można realnie pomagać pacjentom przez internet.
Pacjenci nie odwrócili się od teleporad
Wbrew obawom z 2023 roku, zaufanie do telemedycyny pozostało wysokie. Z badania Opinia24, przeprowadzonego w 2025 r. dla Radamed, wynika, że 77% Polaków uważa telemedycynę za skuteczną formę pomocy. Mniej więcej połowa badanych sięga po teleporadę w sytuacjach awaryjnych, gdy nie może dostać się do przychodni albo gdy pilnie potrzebuje recepty.
To właśnie dostępność jest sednem sprawy. Dla pacjenta z gorączką w środku nocy, dla rodzica chorego dziecka czy dla osoby pracującej w trybie zmianowym kilkanaście minut do kontaktu z lekarzem to nie wygoda, lecz realne bezpieczeństwo zdrowotne. W Futuremed pacjent może skontaktować się z lekarzem online już w 15 minut i mimo to dzięki współpracy z wieloma lekarzami firma nigdy nie miała problemu ze zmieszczeniem się w limicie.
Recepty: najbardziej kontrowersyjny temat po pandemicznym boomie
Po wybuchu pandemii COVID-19 internet zalała fala stron oferujących receptę „w pięć minut" - także na leki psychotropowe. „W czasie pandemii w internecie nastąpił wysyp stron oferujących wystawienie w pięć minut recepty na dowolny lek, także psychotrop" - alarmował w 2022 r. portal Prawo.pl. Odpowiedzią były regulacje wprowadzone rok później: limit 80 pacjentów i 300 nierefundowanych recept na lekarza w ciągu 10 godzin pracy, wsparty kontrolami RPP, UOKiK i innych urzędów. Pojawiły się wtedy głosy, że branża tego nie udźwignie.
„Z naszej perspektywy wprowadzone limity pozwoliły walczyć z patologiami. Firmy pracujące na złą reputację branży zniknęły, co jest korzystne i dla nas, i dla pacjentów - mówi Maciej Mazurek z Futuremed. - Dobrze, że limit jest. Źle byłoby, gdyby tylko regulator pilnował ilości. Branża musi sama wypracowywać standardy, aby poziom ochrony pacjenta był stały i nie zależał od tego, do której placówki trafi”.
Co dalej z branżą teleporad w Polsce?
Zdaniem Macieja Mazurka limit recept był testem dla całego rynku i większość rzetelnych podmiotów go zdała. Pytanie, które wybrzmiewa coraz mocniej, brzmi już inaczej: nie „czy telemedycyna przetrwa", lecz „jak podnieść jej jakość w skali całego rynku".
W Futuremed odpowiedź na to pytanie jest prosta: nadrzędne jest dobro pacjenta. To ono wyznacza każdą decyzję: od sposobu prowadzenia konsultacji, przez staranność dokumentacji, po procedury, które firma nieustannie udoskonala. Jakość nie jest tu efektem ubocznym wzrostu, lecz jego warunkiem; bezpieczeństwo i komfort pacjenta Futuremed stawia przed liczbą wizyt czy tempem rozwoju.
Trudno przewidzieć, jak telemedycyna będzie wyglądać za dekadę. Jedno jest jednak pewne: rynek dojrzał, a pacjent, który dziś świadomie wybiera teleporadę, będzie oczekiwał coraz wyższej jakości. Futuremed zamierza w tej zmianie wyznaczać tempo, opierając rozwój na zaufaniu pacjentów i konsekwentnej dbałości o standardy. Jak zapowiada Maciej Mazurek w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, firma ma ambicję zostać największą firmą telemedyczną w Polsce.
Artykuł dostarczony przez: Futuremed sp. z o.o. W razie dodatkowych pytań prosimy o kontakt pod adresem redakcja@futuremed.pl.