39. urodziny Messiego. Gdyby nie babcia Celia, świat mógłby nigdy o nim nie usłyszeć
Gdy Lionel Messi strzela gola, często unosi obie dłonie ku niebu i patrzy w górę. To nie jest zwykłe podziękowanie sile wyższej – to dedykacja dla jego ukochanej babci, Celii. To ona była najważniejszą postacią na początku jego piłkarskiej drogi. Z okazji 39. urodzin Messiego, warto przypomnieć kim była ta wyjątkowa kobieta.
Był rok 1992. Celia, babcia Lionela ze strony matki, zabrała 5-letniego wnuka, by zobaczył, jak jego starszy brat Matías gra w barwach klubu Grandola w rodzinnym mieście Messiego, argentyńskim Rosario. W drużynie sześciolatków brakowało jednego zawodnika do składu. Celia dostrzegła w tym szansę dla swojego drobnego (w dzieciństwie zdiagnozowano u niego niedobór hormonu wzrostu), ale niezwykle utalentowanego wnuka i zaczęła kłócić się z trenerem, Salvadorem Aparicio, by ten wpuścił go na boisko.
„Aparicio nie chciał się zgodzić, bo Leo był za młody na tę kategorię wiekową. Babcia jednak nalegała. W końcu go wpuścili, a wszyscy natychmiast złapali się za głowy: »Co za piłkarz!«. Tak to się zaczęło«” - wspomina w rozmowie z Associated Press Ezequiel Assales, ówczesny kolega Messiego z Grandoli.
Babcia Celia była największą fanką Messiego. To ona kupiła mu jego pierwsze buty piłkarskie i kłóciła się z każdym, kto uważał, że Leo jest zbyt wątły, by grać w piłkę. Jednak nie dożyła momentu, w którym jej wnuk stał się globalną supergwiazdą. Zmarła w 1998 roku, gdy Leo miał zaledwie 11 lat.
„Bardzo cierpiałem z powodu straty mojej babci. Byłem z nią bardzo związany, spędzaliśmy razem całe dnie. Bardzo chciałbym, żeby mogła zobaczyć mnie dzisiaj, żeby zobaczyła, kim się stałem i mogła cieszyć się tym, czym teraz żyję. Bardzo mi jej brakuje” – przyznał Messi w rozmowie z argentyńskim dziennikiem „La Capital de Rosario”.
„Zawsze noszę ją w pamięci. Wszystko, co osiągam, dedykuję jej, ponieważ to ona zapoczątkowała to wszystko w Grandoli. Wiem, że skądkolwiek teraz patrzy, cieszy się ze mną i z mojej rodziny. Ona była tą, która pchała mnie do przodu, kiedy nikt inny we mnie nie wierzył ze względu na mój wzrost” – mówił w programie „En Primera Persona” na platformie Star+.
Z kolei w wywiadzie dla argentyńskiego kanału sportowego TyC Sports, Messi opisał, co oznacza jego charakterystyczny gest po zdobyciu gola - uniesione palce wskazujące i wzrok skierowany w niebo: „Dedykuję moje gole mojej babci. To ona zabrała mnie na piłkę nożną, a teraz nie ma jej już z nami... Ale nadal pomaga nam i mojej rodzinie”.
Dziś Messi prowadzi reprezentację Argentyny do kolejnego mistrzostwa świata. Jego zespół rozegrał do tej pory dwa spotkania i zdobył komplet punktów, pokonując Algierię i Austrię. Messi ma na swoim końcie już 5 bramek. Dzięki trafieniu w meczu z Austrią, z 18 golami, stał się samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców wszech czasów mundiali. (PAP Life)
ag/ep/