Sekretarz generalny PZPN o tegorocznym mudialu: wspaniałe stadiony, kibice i... niewyobrażalny biznes
Sekretarz generalny PZPN Łukasz Wachowski, który wrócił z mundialu w Ameryce Północnej, jest pod wrażeniem stadionów i kibiców. Ale nie tylko... - Można narzekać na ten cały koncept komercyjny, lecz na końcu to jest niewyobrażalny biznes. A zarobione pieniądze wracają do piłki - dodał.
Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) tradycyjnie zaprasza na mistrzostwa świata przedstawicieli wszystkich krajowych związków. Wachowski wrócił w czwartek z Ameryki Północnej, gdzie przebywał z prezesem PZPN Cezarym Kuleszą. Polscy działacze obejrzeli m.in. dwa mecze turnieju i wzięli udział w szczycie FIFA w Miami.
- Byliśmy na meczu otwarcia w Mexico City z udziałem gospodarzy i RPA, obejrzeliśmy też spotkanie Urugwaju z Arabią Saudyjską w Miami. Co na mnie zrobiło największe wrażenie? Wielkość tamtejszych stadionów. Zwłaszcza ten w Meksyku, zwany dawniej Azteca, obecnie Mexico City Stadium. Usadowiony chyba na wcześniejszym stadionie, też się wchodzi z dołu, jakby z poziomu płyty. I od razu widok tych wysokich, strzelistych trybun robi olbrzymie wrażenie. W ogóle Meksyk to piękny kraj, czuć tam klimat mistrzostw - powiedział PAP Wachowski.
- Jeżeli natomiast chodzi o mecz Urugwaju z Arabią Saudyjską, to byłem pod wrażeniem kibiców. To wspaniałe, że tylu urugwajskich fanów podróżuje za swoją reprezentacją. Nawet jeśli część z nich mieszka w USA. Na pewno pod względem tego klimatu kibicowskiego impreza również robi duże wrażenie - dodał.
Nie brakuje krytycznych opinii, że mundial staje się coraz bardziej skomercjalizowany, nastawiony głównie na zysk.
- Ten koncept biznesowy, komercyjny... Można się na to skarżyć, narzekać. Np. te przerwy na nawodnienie. Ale na końcu to jest niewyobrażalny biznes. Ja to widzę w słupkach, przy corocznie publikowanym sprawozdaniu FIFA. Obecny budżet jest chyba o 100 procent większy niż ten z 2021 roku, gdy zaczynałem pracę jako sekretarz generalny PZPN. Można mówić, że to jest podejście ukierunkowane tylko na biznes, ale przecież te pieniądze wracają. Do drużyn i federacji. I są też wydawane na różne imprezy, które organizuje FIFA. Np. teraz mistrzostwa świata U-15, których koszty będą gigantyczne, a FIFA to wszystko pokryje. Te środki wrócą więc do piłki. To normalne, tak powinno się działać - stwierdził sekretarz generalny PZPN.
Spory wpływ na mundial mają sprawy polityczne, zwłaszcza w kontekście konfliktu amerykańsko-irańskiego. Czy podczas rozmów z działaczami poruszano ten temat?
- Pomiędzy federacjami raczej nie prowadzi się takich rozmów politycznych. Pamiętajmy, że takie podejście tak naprawdę determinują decyzje Rady FIFA oraz miejscowe przepisy, w przypadku tych amerykańskich dotyczące m.in. wiz. O tym nie rozmawialiśmy. Wydaje mi się, że to należy zostawić - co do zasady - organizatorom i wewnętrznie Stanom Zjednoczonych, bo przecież na ich terenie odbywa się turniej. Z punktu widzenia federacji uczestniczących w mundialu, ale też pozostałych, jak Polska, wydaje się, że to nie jest absolutnie nasza sprawa - zaznaczył Wachowski.
Reprezentacja Polski przegrała finałowy baraż o mundial w marcu ze Szwecją 2:3. Co działacz PZPN czuje, gdy widzi ekipę „Trzech Koron” w turnieju? W swoim drugim meczu przegrała aż 1:5 z Holandią, która też była rywalem biało-czerwonych, ale w grupie eliminacyjnej.
- Wynik był taki, że akurat wtedy nic nie kłuło mnie w środku. Mówiąc nieco żartobliwie, pomyślałem - dobrze, że to nie my. Oczywiście przywykłem w jakiś sposób do tego, że byliśmy na wielkich imprezach przez ostatnie dziesięć lat. Boli człowieka serce. To na pewno jest smutne i przykre. Chciałoby się przeżywać te emocje, uczestniczyć w tak pięknej imprezie. Z drugiej strony, widocznie nie był nam ten turniej pisany. Przegraliśmy w uczciwej, sportowej walce - przypomniał.
- Trzeba myśleć o tym, co dalej. Próbować dostać się na Euro 2028. Najpierw jednak Liga Narodów. Tutaj też nie będzie łatwo. Dziennikarze mówią o awansie do dywizji A, ale też trzeba uważać, bo z dywizji B można łatwo spaść do C. Oczywiście jesteśmy dobrej myśli, należy robić swoje i walczyć o awans na mistrzostwa Europy, bo to jest w naszym zasięgu. Na Euro wchodzą 24 drużyny, a na mundial - tylko 16 - dodał. I zapewnił, że wierzy w pozostanie w kadrze Roberta Lewandowskiego.
Dalsze plany PZPN
Wachowski niedawno poinformował, że PZPN czyni starania o organizację Kongresu FIFA w Polsce w 2029 roku, na 110-lecie polskiej federacji. Jak dodał, rozmawiał o tym w USA z szefem światowego futbolu Giannim Infantino. Teraz w rozmowie z dziennikarzami rozwinął ten temat.
- Kiedyś był w Warszawie Kongres UEFA, ale na poziomie światowym Polska jeszcze takiego wydarzenia nie organizowała. Nie mieliśmy okazji gościć wszystkich federacji. Zgłosiliśmy oficjalnie swój akces. Pamiętajmy, że tryb wyboru jest dość skomplikowany. Podobnie jak przy organizacji dużych turniejów mistrzowskich FIFA wprowadza pewną rotacyjność, żeby to były różne regiony świata. I oczywiście jest to w jakiś sposób powiązane z dużymi wydarzeniami piłkarskimi, np. w 2022 roku Kongres FIFA był w Katarze, który organizował mundial, a w tym roku w Kanadzie (pod koniec kwietnia w Vancouver - PAP), ponieważ ten kraj jest współgospodarzem MŚ 2026 – podkreślił sekretarz generalny PZPN.
- Szanse? Uważam, że są duże. Wiem, że np. Holendrzy też mocno walczą, ale oni chyba o 2028 rok. Kwestie formalne i organizacyjne na pewno spełnimy bardzo dobrze. Zadecyduje pewnie to, o czym mówiłem, czyli kalendarz dużych imprez i długofalowy plan FIFA na te kongresy. Decyzja nie została jeszcze podjęta. Przyszłoroczny Kongres FIFA odbędzie się w Maroku (Rabat - PAP), a Kongres UEFA w Astanie. Natomiast na 2028 i 2029 rok jeszcze nie ma decyzji. Nasza kandydatura jest mocno rozpatrywana - dodał.
Wachowski przyznał również, że mimo kolejnych niepowodzeń PZPN cały czas stara się o organizację mistrzostw Europy kobiet - tym razem w 2033 roku. Nie udało się wywalczyć prawa organizacji Euro 2025 (gospodarzem była Szwajcaria) i 2029 (Niemcy).
- Prawdopodobnie w ciągu dwóch-trzech lat UEFA, po zebraniu ofert, ogłosi listę kandydatów - dodał.
Jesienią reprezentacja Polski rozegra sześć meczów Dywizji B Ligi Narodów, w tym trzy u siebie. Rywalami będą Bośnia i Hercegowina, Rumunia oraz Szwecja.
- Dyskusje jeszcze trwają, ale na dziś wygląda to tak, że dwa mecze - w łączonym okienku wrześniowo-październikowym - odbędą się w Warszawie, natomiast listopadowe spotkanie ze Szwecją we Wrocławiu. W stolicy rozpocznie się prawdopodobnie wówczas remont na Stadionie Narodowym. Tam chodzi chyba o instalację dachową, zapewne co jakiś czas takie przeglądy muszą się odbyć - zapowiedział.
W poniedziałek PZPN poinformował o przedłużeniu na kolejne cztery lata umowy z partnerem oficjalnym - FAKRO. Praktycznie wszystkie kontrakty PZPN zawiera w cyklu czteroletnim, „mundialowym”. Jak przyznał Wachowski, blisko jest porozumienia z firmą Tarczyński.
- Jeżeli chodzi o InPost i Orlen, rozmawiamy z jednym partnerem i drugim. Pewnie to też kwestia kilku tygodni. To największe umowy z punktu widzenia PZPN. Pod względem objętości, ilości świadczeń i wartości tych umów, więc wymagają kompleksowego podejścia. Będziemy na bieżąco informować - dodał.
Duże zainteresowanie wzbudza kwestia sprzętu dla reprezentacji narodowych w PZPN. Obecnie drużyny ubiera Nike, lecz umowa ze sponsorem technicznym wkrótce się kończy. A chętnych do podpisania nowej, według medialnych informacji, nie brakuje.
- Aktualna umowa z firmą Nike nie przewiduje takiej możliwości, żebyśmy mogli to ogłosić wcześniej. Do wygaśnięcia tej umowy, czyli do końca grudnia tego roku, nic nie ogłaszamy. Oczywiście nie przesądzam, czy to będzie przedłużenie umowy z obecnym sponsorem. Rozmowy trwają. Na pewno dokonamy wyboru z korzyścią dla federacji i polskiej piłki. Pamiętamy o potrzebach kibiców, którzy oczekują ciekawego designu, dobrej ceny za koszulkę, dostępności produktu. Na te kwestie też mocno zwracamy uwagę przy wyborze partnera na najbliższe, prawdopodobnie, osiem-dziesięć lat - zapewnił Wachowski.
Maciej Białek (PAP)
bia/ af/ grg/