Arnaud Alain: film „Poza kadrem” mówi o znaczeniu obrazów, gdy wzrok przestaje działać
„Poza kadrem” mówi o znaczeniu obrazów, gdy wzrok przestaje działać. To również opowieść o tym, że jeśli nie mamy problemów z widzeniem, oglądamy świat, nie dekonstruując go – powiedział PAP Arnaud Alain. Jego dokument można oglądać podczas 23. festiwalu Millennium Docs Against Gravity.
- Nie czuję się komfortowo w towarzystwie ludzi. Mają dostęp do informacji na mój temat, których ja nie mogę pozyskać o nich – wyznaje przed kamerą Dimitri Jean, młody, utalentowany fotograf tracący wzrok. W przezwyciężeniu dyskomfortu pomaga ukrycie się za obiektywem. Mężczyzna spędza dnie i noce z aparatem w dłoniach, rejestrując światło i ciała. W ślad za nim podąża poznany przez wspólnych przyjaciół Arnaud Alain – uznany operator, który właśnie debiutuje jako reżyser. Choć planował, że jego pierwszym filmem będzie fabuła, spotkanie Dimitriego i siła jego sztuki spowodowały, że zmienił zdanie. Twórca przemierza z fotografem ulice Paryża i Nowego Jorku, rejestrując dawno niewidzianych kolegów bohatera i nieznajomych, którzy pojawiają się w jego życiu tylko na czas sesji fotograficznej.
Dokument „Poza kadrem” stanowi owoc kilkuletniego dialogu dwóch artystów kochających obrazy. Sytuacja życiowa Dimitriego nie była czynnikiem determinującym realizację filmu. Liczyła się przede wszystkim wspólna pasja, wymiana doświadczeń. – Chciałem nakręcić film o emocjach i wrażliwości. Gdy poznałem Dimitriego, a on pokazał mi swoje prace, byłem pod wrażeniem. Zaproponowałem, że go nagram. Bawiliśmy się tym – ja go filmowałem, a on robił zdjęcia. Później, w miarę rozwoju projektu, zacząłem słyszeć od niego: „tylko ci się wydaje, że mówisz o kreatywności, a tak naprawdę opowiadasz o mojej tragedii, o tym, co tracę”. Dla niego to nie była radosna historia. Dzielenie się nią było okupione trudem. Nie ukrywamy tego – podkreślił Alain w rozmowie z PAP.
W kilku sekwencjach fotograf upomina reżysera, że ich refleksje na temat istoty obrazów nie do końca się pokrywają. – Dzieliłem się z nim pomysłami, a on odpowiadał: „ok, ale może ja też mogę opowiedzieć ci o moich odczuciach”. Film stawał się coraz bardziej refleksyjny. W scenie nakręconej w Nowym Jorku Dimitri stwierdził, że nasz dokument mówi o znaczeniu obrazów, gdy wzrok przestaje działać. Dla mnie jest to również opowieść o tym, że jeśli nie mamy problemów z widzeniem, oglądamy świat, nie dekonstruując go. Dimitri pomógł mi to sobie uświadomić, zmienić perspektywę. On, robiąc zdjęcie, słyszy gesty i dzięki temu wie, kiedy nacisnąć spust migawki. Później odkrywa fotografię na ekranie komputera. Zwiększa kontrast, zamienia ją w czarno-białe ujęcie, ponieważ nie widzi kolorów – wspomniał twórca.
Zdarzało się, że bohater odrzucał pomysły reżysera. Nie chciał np., by Alain nagrał go idącego ze znajomymi w Paradzie Równości. To byłoby zbyt proste, oczywiste i pozytywne. – Wolał zachować mroczny obraz, by widzowie musieli zdobyć się na wysiłek. Tak jak on, tracąc wzrok, każdego dnia musi go podejmować. W ogóle mnie to nie zdziwiło. Zależało mi, by oddać złożoność jego sytuacji. Widzimy, że jest bardzo szczęśliwy, kiedy robi zdjęcia. Fotografia to jego pasja. Natomiast zdarza się, że przez kilka miesięcy nie może się tym zajmować. Dokument musiał uwzględniać również takie momenty. Koncentracja wyłącznie na wrażliwości artystycznej nie byłaby w porządku wobec widza. Dodaliśmy więc scenę, w której Dimitri mówi: „nie, musisz zrozumieć, że to jest dla mnie trudne”. Montaż polegał na szukaniu równowagi między naszą wspólną pasją, a jego codziennością – wyjaśnił Alain.
Jego film pobudza wrażliwość, skłania do refleksji, co to znaczy tracić wzrok. – Pod koniec filmu Dimitri zwraca uwagę, że osoby niewidome lub tracące wzrok muszą dopasowywać się do społeczeństwa. Tymczasem to społeczeństwo mogłoby się zmienić, dostosować choć trochę do ich potrzeb. Dzisiejszy świat jest skrojony pod ludzi, którzy mają sprawne oczy. Z każdej strony zalewa nas potok obrazów – na Instagramie, Facebooku, w telewizji, internecie. Może najwyższy czas, żebyśmy jako społeczeństwo zadali sobie pytanie, jak ułatwić życie osobom niewidomym lub niedowidzącym – powiedział reżyser.
Światowa premiera obrazu odbyła się w lutym 2026 r. podczas festiwalu w Berlinie. Obecnie Alain myśli już o kolejnym projekcie. Nie wyklucza, że powróci do pomysłu stworzenia fabuły. Może znajdzie sposób, by połączyć formę fabularną z dokumentalną. W kinie szczególnie interesuje go bowiem zacieranie granic między obiema sferami. Z bohaterem „Poza kadrem” wciąż utrzymuje przyjacielskie relacje. – Kiedy zaczynaliśmy pracę nad filmem, było o tyle łatwiej, że mieszkałem w Paryżu i mogliśmy widywać się regularnie – co miesiąc albo co tydzień. Teraz przeniosłem się do Marsylii i rzadziej bywam w stolicy. Natomiast Dimitri był ze mną na Berlinale. Uczestniczył w sesji pytań i odpowiedzi towarzyszącej projekcji. To była bardzo wzruszająca chwila – podsumował Alain.
„Poza kadrem” można oglądać podczas 23. festiwalu Millennium Docs Against Gravity, który potrwa do 17 maja w Warszawie, Wrocławiu, Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Łodzi i Bydgoszczy. Kolejne seanse odbędą się w sobotę w stołecznym Iluzjonie oraz w niedzielę w Kinotece. Szczegółowy harmonogram jest dostępny pod adresem: https://mdag.pl/.
Autorka: Daria Porycka (PAP)
dap/ wj/ kgr/