Brytyjski premier przed wizytą w Pekinie: nie musimy wybierać między USA a Chinami
Brytyjski premier Keir Starmer zapewnił, iż nie będzie zmuszony do wybierania między relacjami z Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Przed rozpoczynającą się we wtorek wizytą w Pekinie podkreślił, że może ona przynieść „znaczące możliwości” dla brytyjskich firm.
W rozmowie z agencją Bloomberga Starmer wyjaśnił, że Wielka Brytania będzie utrzymywać bliskie stosunki z USA w obszarach gospodarki, bezpieczeństwa i obronności, ale „chowanie głowy w piasek i ignorowanie Chin... nie byłoby rozsądne”.
To pierwsza wizyta szefa brytyjskiego rządu w Chinach od ośmiu lat. Odbywa się ona kilka dni po wydaniu przez rząd Starmera zgody na budowę w Londynie nowej ambasady Chin. Jej plany budzą duże kontrowersje ze względu na podnoszone obawy, iż może być ona używana do szpiegowania.
- Często jestem skłaniany do wybierania między krajami. Nie robię tego. Pamiętam, kiedy negocjowałem umowę handlową z USA i wszyscy mówili mi, że muszę wybrać między Stanami Zjednoczonymi a Europą, a ja odpowiedziałem: „Nie dokonam takiego wyboru” - oświadczył Starmer.
- Mamy bardzo bliskie stosunki z USA – oczywiście, że tego chcemy – i będziemy je utrzymywać, podobnie jak współpracę w zakresie bezpieczeństwa i obrony. Równocześnie chowanie głowy w piasek i ignorowanie Chin, które są drugą co do wielkości gospodarką świata i oferują możliwości biznesowe, nie byłoby rozsądne - przekonywał.
Zdaniem Starmera rozwijanie relacji gospodarczych z Chinami nie oznacza kompromisów w kwestii bezpieczeństwa. Premier zasugerował też, że zamierza w trakcie wizyty poruszać tematy, w których brytyjskie i chińskie punkty się różnią, jak przestrzeganie praw człowieka. (PAP)
bjn/ ap/ ppa/