Były prezydent Szwajcarii: pamięć zbiorowa w kantonie Valais naznaczona jest katastrofą
Pamięć zbiorowa kantonu Valais, w którym doszło do śmiertelnego w skutkach pożaru, naznaczona jest nieszczęściami i klęskami żywiołowymi - przypomniał w rozmowie z „Tagesanzeiger” były prezydent Szwajcarii Pascal Couchepin. Rozwój turystyki uczynił z gór główne źródło dochodów regionu - dodała gazeta.
Śmiertelne katastrofy są motywem przewodnim historii kantonu Valais – podkreślił „Tagesanzeiger”, przypominając serię tragedii, które w ostatnich dekadach pochłonęły dziesiątki ofiar.
W 1965 roku, podczas budowy zapory Mattmark w dolinie Saastal, ponad 2 mln metrów sześc. lodu z lodowca Allalin osunęło się w dół doliny, zasypując obozowisko robotników. Zginęło 88 osób.
Pięć lat później, podczas jednej z najbardziej śnieżnych zim stulecia, na wioskę Reckingen zeszła potężna lawina, która zniszczyła cztery budynki mieszkalne i koszary oficerskie. Śmierć poniosło 30 osób.
W 2000 r. po wielodniowych, intensywnych opadach deszczu na miejscowość Gondo gwałtownie osunęła się masa błota i kamieni, zabijając 13 osób.
W 2012 r. belgijski autokar wracający z obozu narciarskiego w Val d’Anniviers uderzył czołowo w betonową ścianę zatoczki awaryjnej w tunelu koło miasta Sierre. Zginęło 28 osób, w tym 22 dzieci.
W 2025 r. nad alpejską wioską Blatten w dolinie Loetschental doszło do osuwiska wywołanego zawaleniem się lodowca Birch, które zasypało około 90 proc. zabudowy wsi i sąsiednich osad.
Według pochodzącego z Valais Couchepina pamięć zbiorowa regionu jest głęboko naznaczona nieszczęściami i klęskami żywiołowymi. Jak podkreślił, w przeszłości w katolickim Valais tragedie tłumaczono religijnym fatalizmem. „Mówiono: »tak chciał Bóg«. Dziś polegamy na środkach technicznych, ale one również nie zapewniają całkowitego bezpieczeństwa” – powiedział.
Szwajcarski historyk i twórca filmowy Wilfried Meichtry zwrócił uwagę, że „strach przed nieszczęściami był w kantonie Valais wszechobecny aż do początku XX wieku”. „Proboszczowie prowadzili wiernych w procesjach modlitewnych do jęzorów lodowców” – dodał.
„Tagesanzeiger” zauważył, że dopiero rozwój turystyki zmienił stosunek mieszkańców do gór, które z nieprzyjaznego obszaru stały się głównym źródłem dochodów. „Ludzie nauczyli się żyć z klęskami żywiołowymi” – powiedział Meichtry. „Jednak tragedia w Crans-Montanie jest innym rodzajem katastrofy. Jej przeżycie będzie bardzo trudne i bolesne nawet dla regionu tak doświadczonego przez żywioły jak Valais” - dodał.
W pożarze, który wybuchł w sylwestrową noc w kurorcie narciarskim Crans-Montana, według najnowszych danych policji zginęło ponad 40 osób, a 115 zostało rannych, wiele z nich ciężko. Przyczyna pożaru pozostaje nieznana, choć władze wykluczyły atak terrorystyczny. To jedna z najtragiczniejszych katastrof w historii kraju.
Władze kantonu Valais ogłosiły w czwartek stan wyjątkowy, by ułatwić pracę służbom ratunkowym. W Crans-Montanie panują szok i żałoba.
ipa/ akl/ sma/