Były współpracownik Zełenskiego chciał kupić za 1 mld dolarów akcje producenta rakiet
Zaangażowany w głośną w Ukrainie aferę korupcyjną, zbiegły za granicę były współpracownik prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Tymur Mindicz, chciał za 1 mld dolarów nabyć połowę akcji spółki Fire Point, znanego producenta dronów i pocisków manewrujących Flamingo – doniosły ukraińskie media.
Mindicz proponował za udziały w spółce najpierw 100 mln, a potem 1 mld dolarów – napisał portal Ekonomiczna Prawda, omawiając przesłuchanie głównego konstruktora Fire Point, Denysa Sztilermana, przez tymczasową komisję śledczą parlamentu.
„Mindicz zaproponował około 100 milionów dolarów za połowę akcji spółki, ale już wtedy zrozumieliśmy, że to nie odpowiada naszej kapitalizacji” – zaznaczył Sztilerman. Następnie poinformował, że ostatnia propozycja Mindicza, złożona latem 2025 roku, wynosiła około 1 miliarda dolarów.
Sztilerman powiedział także, że Mindicz chciał wyznaczyć człowieka, który będzie reprezentował jego interesy w Fire Point.
„Ten człowiek mi nie odpowiadał. Powiedziałem, że na tym kończymy negocjacje i pozostajemy w przyjacielskich relacjach” – podkreślił Sztilerman, który nie ujawnił nazwiska tej osoby.
Pod koniec kwietnia portal Ukrainska Prawda opublikował nagrania sugerujące, że Mindicz brał udział w nieformalnych ustaleniach dotyczących kontraktów obronnych oraz interesów majątkowych osób z otoczenia Zełenskiego.
W lipcu 2025 r. ten sam portal informował, że w mieszkaniu Mindicza umieszczono podsłuchy w ramach śledztw antykorupcyjnych, prowadzonych przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) ze Specjalną Prokuraturą Antykorupcyjną (SAP).
Mindicz jest jednym z głównych podejrzanych w śledztwie, jakie prowadzi NABU w odniesieniu do procederów korupcyjnych w spółce Enerhoatom, będącej operatorem ukraińskich elektrowni atomowych. Wartość zdefraudowanych środków finansowych jest oceniana na co najmniej 100 mln dolarów.
Mindicz to współwłaściciel studia produkcyjnego Kwartał 95, które zakładał i którym kierował Zełenski. W obawie przed aresztowaniem w aferze Enerhoatomu Mindicz wyjechał do Izraela; jest prawdopodobnie obywatelem tego kraju.
Wśród podejrzanych w aferze związanej z Enerhoatomem jest także były szef kancelarii Zełenskiego, Andrij Jermak. W poniedziałek usłyszał on zarzuty ze strony SAP. Śledczy podejrzewają go o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i legalizację 460 mln hrywien (ok. 37,6 mln zł) przy budowie luksusowego osiedla pod Kijowem.
W czwartek Wyższy Sąd Antykorupcyjny Ukrainy ogłosił wobec Jermaka środek zapobiegawczy. Zostanie on aresztowany, o ile nie wpłaci kaucji w wysokości 140 mln hrywien (ponad 13 mln złotych).
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ ap/ sma/