O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Chwalińska zabrała głos po finale: może teraz wróci przyjemność z jedzenia

Maja Chwalińska przyznała, że odczuwała stres przed sobotnim finałem French Open i dodała też, że napięcie towarzyszło jej przed każdym spotkaniem. - Może teraz wróci przyjemność z jedzenia - powiedziała polska tenisistka, która w meczu o tytuł przegrała z Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6.

Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/YOAN VALAT
Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/YOAN VALAT

Chwalińska została pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Przez trzy tygodnie rozegrała dziesięć spotkań. Choć na tak wielkiej scenie wcześniej nie grała, to nie czuła się sparaliżowana.

- Jasne, że czułam się już trochę zmęczona, ale każdy by był. Przed meczem było trochę nerwów, ale nie jakichś szczególnych. Szczerze mówiąc stres był przed każdym meczem. Od trzech tygodni nie jadłam normalnie. W sumie to trochę się cieszę, że turniej się już skończył. Może teraz wróci przyjemność z jedzenia - powiedziała.

Chwalińska o współpracy z psychologiem

Zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała zdradziła też, że od 2025 roku doraźnie współpracuje z psycholożką, która przyjechała do Paryża i pierwszy raz towarzyszyła jej w turnieju.

Nie widujemy się na co dzień, bo ona jest z Warszawy. Głównie rozmawiamy przez telefon. To taka współpraca, w której mam dużą swobodę z korzystania z niej

Maja Chwalińska

Polka przed turniejem głównym w rankingu zajmowała 114. miejsce. Ma świadomość, że jej historia może być inspiracją dla niżej notowanych zawodniczek, ale jednocześnie podkreśliła, że różnica między byciem w pierwszej a drugiej setce bywa bardzo cienka.

Więcej

Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA
Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

Finał French Open. Porażka Chwalińskiej z Andriejewą

- Znam wiele świetnych zawodniczek spoza najlepszej setki. Czasem po prostu wiele drobnych elementów musi kliknąć. Życie czasem jest dziwne. Po prostu trzeba robić swoje i wierzyć, że to przyniesie efekt.

Chwalińska z uznaniem dla rywalki

W poprzednich meczach Chwalińskiej w oczy rzucała się znacznie większa liczba niewymuszonych błędów rywalek niż Polki. W finale przyszło jej się jednak mierzyć z tenisistką z wyższego poziomu. Andriejewa, mimo zaledwie 19 lat, od dłuższego czasu plasuje się w najlepszej dziesiątce rankingu i systematycznie “podgryza” ścisłą światową czołówkę.

- Wielkie uznanie dla Mirry. Zdecydowanie zasłużyła na zwycięstwo. Na pewno lepiej poradziła sobie z wietrznymi warunkami. Momentami czułam się po prostu bezbronna. Mimo to jestem z siebie dumna. Oczywiście dałam z siebie wszystko - przyznała Chwalińska.

Więcej

Mirra Andreeva i Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA
Mirra Andreeva i Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

Paryska przygoda Chwalińskiej: 20 dni, 10 meczów, ponad 17 godzin na korcie

Po wyrównanym początku, mecz zmienił oblicze przy prowadzeniu Chwalińskiej 3:2. Od tego momentu Rosjanka wygrała dziewięć gemów z rzędu. Zamknęła pierwszą partię, a w drugiej prowadziła 5:0.

Andriejewa została trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema, po swojej rodaczce Marii Szarapowej, triumfatorce Wimbledonu w 2004 w wieku 17 lat oraz Brytyjce Emmie Raducanu, która jako 18-latka i pierwsza kwalifikantka w historii wygrała US Open w 2021 roku.

Ogromny awans Polki w rankingu

Teraz rozpocznie się trawiasta część tenisowego sezonu. Chwalińska planuje zrobić sobie teraz przerwę. Do rywalizacji wróci albo 22 czerwca na kwalifikacje do Wimbledonu, albo tydzień później, jeśli dostanie dziką kartę do turnieju głównego.

Polka co prawda w poniedziałkowym notowaniu listy WTA będzie 21., ale listy startowe do Wimbledonu zamknięto jeszcze przed French Open. Decyzję w sprawie dzikich kart organizatorzy londyńskiego turnieju ogłoszą w trzecim tygodniu czerwca.

- Choć bardzo cieszyłam się pobytem tutaj, to urlop po French Open zaplanowałam już wcześniej i cieszę się, że teraz odpocznę. Nie spodziewam się dzikiej karty. To byłaby wiadomość stulecia. Jestem podekscytowana, bo gra na trawie to zawsze miła zmiana - powiedziała.

Nawet jeśli nie dostanie dzikiej karty i odpadnie w kwalifikacjach Wimbledonu, to jej tenisowe życie przez najbliższy rok będzie wyglądało zupełnie inaczej niż do tej pory. Wszystkie turnieje stanęły dla niej otworem i systematycznie będzie się mierzyła z najlepszymi zawodniczkami na świecie.

Twardo stąpam po ziemi. Zamierzam dalej ciężko pracować, aby grać jak najlepiej. Chcę się poprawiać każdego dnia

Maja Chwalińska

- To dziwne, ale nie mam poczucia, że grałam tu swój najlepszy tenis. Na pewno zyskałam sporo pewności siebie, bo wcześniej rzadko grałam z czołowymi tenisistkami - dodała.

Z Paryża - Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)

wkp/ af/ ppa/

Zobacz także

  • Mirra Andriejewa. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA
    Mirra Andriejewa. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

    Andriejewa zwyciężczynią French Open. Ekspert: te aspekty zdecydowały o jej triumfie

  • Mirra Andreeva i Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA
    Mirra Andreeva i Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

    Paryska przygoda Chwalińskiej: 20 dni, 10 meczów, ponad 17 godzin na korcie

  • Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA
    Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

    Finał French Open. Porażka Chwalińskiej z Andriejewą

  • Maja Chwalińska, fot. PAP/EPA/YOAN VALAT
    Maja Chwalińska, fot. PAP/EPA/YOAN VALAT

    Venus Williams o Chwalińskiej: przeszła długą drogę, to historia Kopciuszka

Serwisy ogólnodostępne PAP