Dwa razy czwarte miejsce Żurka na igrzyskach. Były trener panczenisty: to nie porażka
Trener Wiesław Kmiecik ocenił, że dwa czwarte miejsca panczenisty Damiana Żurka w olimpijskiej rywalizacji w Mediolanie nie są porażką. Podkreślił, że medal na 500 m był w zasięgu Polaka, ale w sobotnim biegu przeszkodził mu na finiszu rywalizujący z nim w parze Holender.
Należący do grona faworytów olimpijskiej rywalizacji Żurek sobotni wyścig na sprinterskim dystansie ukończył na czwartym miejscu. 26-letni łyżwiarz do podium stracił 0,09 s. W środę był również czwarty na 1000 m, wtedy od brązu dzieliło go 0,07 s.
Jak przyznał w rozmowie z PAP trener Kmiecik, który w przeszłości prowadził m.in. mistrza olimpijskiego Zbigniewa Bródkę, medal Żurka na 5000 m był w zasięgu, a o jego braku zdecydowały detale.
Damian świetnie otworzył ten bieg i 100 metrów w jego wykonaniu było bardzo dobre. A to przecież nie jest jego najmocniejszą stroną. Trzeba natomiast przeanalizować, co zdarzyło się później, bo słynie z tego, że rundę zawszę ma na wysokim poziomie. Tu jednak aż tak dobrze nie było. Na gorąco wydaje się, że na wirażu jechał zbyt daleko od linii, a do tego Holender przeszkodził mu w finiszu. Był bardzo blisko i Damian to czuł, a to wszystko kosztuje ułamki sekundy
Jak mówił, to był bardzo szybki wyścig, o czym świadczy rekord olimpijski zwycięzcy Amerykanina Jordana Stolza.
– Stolz i Holender Jenning de Boo pojechali rewelacyjnie, ale klasę pokazał też trzeci Kanadyjczyk Laurent Dubreuil, który wcześniej w swoim przejeździe też poprawił rekord olimpijski. Mówiło się, że lód w Mediolanie nie jest zbyt szybki, ale jednak w tym wyścigu okazało się inaczej – zauważył.
Były klubowy trener Żurka w Pilicy Tomaszów Mazowiecki podkreślił, że czwartego miejsca – szczególnie w tak wymiernej dyscyplinie, jak łyżwiarstwo szybkie – nie należy traktować jak porażki.
Oczywiście, zawsze szkoda, kiedy medal jest w zasięgu, dlatego tak się przyjęło mówić, że czwarte jest dla sportowca najgorsze. Ale ja tak nie uważam. Te czwarte miejsca pokazują, że Damian ma wielki potencjał, a Polska znów liczy się w łyżwiarstwie szybkim. Każde miejsce w dziesiątce na igrzyskach olimpijskich świadczy o tym, że trenuje się prawidłowo, że dyscyplina się rozwija i w tej chwili jesteśmy sportem numer jeden w zimowych dyscyplinach
Zaznaczył, że wiek Żurka predysponuje go do myślenia o medalu w kolejnych igrzyskach. Jak mówił, sprinter będzie miał wówczas 30 lat, czyli tyle, ile Bródka, gdy zostawał mistrzem olimpijskim w Soczi (2014).
Damian jest świetny pod każdym względem. To prawdziwy talent, który trafił najpierw pod opiekę mojej żony Joli, a następnie moją. Znakomicie się rozwinął. Nie sądzę, żeby w najbliższych latach stracił swoją szybkość, a wręcz przeciwnie – będzie szedł dalej do przodu i jeszcze da nam dużo radości
Złoty medal na 500 m zdobył Stolz, który czasem 33,77 pobił rekord olimpijski. O 0,11 s wolniejszy był de Boo, a brąz wywalczył Dubreuil - 34,26 s. (PAP)
bap/ pp/ sma/