Prezes NIK: potrzebne jest doprecyzowanie uprawnień Izby [WYWIAD]
Doprecyzowanie uprawnień NIK m.in. w sprawie kontroli spółek Skarbu Państwa i skrócenie samego procesu kontroli - to zdaniem prezesa NIK Mariusza Haładyja kwestie wymagające zmiany w przepisach. Nowelizacja jest potrzebna, zaczęliśmy analizę ustawy - podkreślił w wywiadzie dla PAP.
Prezes NIK był gościem Studia PAP podczas 18. Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym tego wydarzenia.
PAP: Kilkadziesiąt kontroli NIK zaplanowanych jest na ten rok; która z nich jest dla pana najważniejsza?
Mariusz Haładyj, prezes Najwyższej Izby Kontroli: Nie ma jednej takiej. Ponieważ trwa Europejski Kongres Gospodarczy, wymieniłbym kontrolę dotyczącą polityki energetycznej w kontekście planowania miksu energetycznego - czy w ramach transformacji mamy zapewnione źródła energii na wiele lat do przodu, także w kontekście mocy dyspozycyjnych, czy nie znajdziemy się w trudnej sytuacji za 10-15 lat.
Motywem przewodnim naszych kontroli na ten rok jest natomiast bezpieczeństwo, rozumiane nie tylko stricte militarnie, jak budowanie zdolności obronnych, ale też bezpieczeństwo na przykład systemów gromadzących dane osobowe w szpitalach czy w szkołach wyższych, bo dzisiaj takie dane to duża wartość, choćby wywiadowcza. Chcemy też sprawdzić, jak zadziała system ochrony zdrowia lub system pomocy społecznej w sytuacjach kryzysowych czy zagrożenia wojennego.
PAP: Spodziewałam się, że wspomni pan o Narodowym Banku Polskim, bo to zapowiedź tej kontroli zelektryzowała media. Co będziecie sprawdzać?
M.H.: To kontrola, która była zaplanowana jeszcze w ubiegłym roku. Będziemy sprawdzali m.in. rzetelność sprawozdawczości.
PAP: Skojarzenie z propozycją wsparcia projektu SAFE 0 proc. nasuwa się samo. Kwestii strat i zysków na rezerwach złota też się przyjrzycie?
M.H.: Taki los naszych kontroli - jest to tak szeroki wachlarz, że zawsze istnieje możliwość, że bieżące wydarzenia pokryją się z którymś z tematów kontroli wcześniej zaplanowanych. Będziemy patrzyli na kształtowanie wyniku, czy rzetelnie oddaje on wynik operacji przeprowadzonych w banku. To jest istotą tej kontroli i nie jest ona pokłosiem dyskusji, która się ostatnio przetoczyła.
- Widziałbym funkcję NIK jako identyfikującej i pomagającej likwidować bariery, które ograniczają rozwój przedsiębiorczości – wskazuje dalej Prezes NIK Mariusz Haładyj podczas debaty #EKG poświęconej procesom deregulacji. pic.twitter.com/fhz48thE6b
— Najwyższa Izba Kontroli (NIK) (@NIKgovPL) April 22, 2026
PAP: Za panem już ponad pół roku szefowania Izbie. Jakby pan podsumował bilans otwarcia?
M.H.: To jest pół roku, w którym w dużej części skupiliśmy się na pracy „do wewnątrz”, bo oprócz dalszego rozwijania tak zwanych audytów śledczych, tych, gdzie identyfikujemy potencjalne nieprawidłowości, mocno chcemy rozwinąć audyt ewaluacyjny państwa. Chcemy nie tylko sprawdzać, czy państwo i poszczególne jego instytucje działają zgodnie z przepisami, ale przede wszystkim, czy realizują zadania oczekiwane przez obywateli. Takie kontrole będą stanowiły wartość dodaną dla samych kontrolowanych, władzy wykonawczej czy ustawodawczej. Pod tym kątem zmienialiśmy nawet statut Izby.
PAP: Czy po objęciu Izby i audycie wewnętrznym złożył pan zawiadomienie do prokuratury? Na przykład w sprawie licznych podróży zagranicznych Mariana Banasia?
M.H.: Nie, nie kierowaliśmy zawiadomienia do prokuratury związanego z wyjazdami poprzedniego prezesa. NIK prowadzi dosyć aktywną działalność międzynarodową, więc każdy wyjazd da się od strony celowościowej pewnie uzasadnić. To jest zapewne bardziej kwestia rozłożenia akcentów, ponieważ ja wolę koncentrować się na pracy tutaj. W ciągu minionego półrocza byłem za granicą dwa razy.
PAP: W grudniu wymienił pan wiceprezesów, miotła sięgała dużo niżej?
M.H.: Nie. W szesnastu delegaturach dyrektorami są te same osoby, które były, kiedy przyszedłem. Ale mocno zmieniła się struktura w centrali, ponieważ z czternastu departamentów zostało osiem. Połączyliśmy departamenty merytoryczne, żeby nie powielać pewnej silosowości administracji rządowej, tylko patrzeć większymi agregatami na rezultaty polityk państwa. Jeżeli spojrzymy na sytuację chociażby pacjenta, to oddziałują na nią nie tylko działania ministra zdrowia, ale też ministra edukacji, nauki, czy spraw wewnętrznych. Nie chcemy odpowiadać na wyzwania, które czekają państwo, poprzez kontrolę poszczególnych instytucji, tylko z punktu widzenia rezultatów, a rezultat często jest zależny od kilku ministrów. Dlatego połączyliśmy część departamentów i siłą rzeczy zmniejszyła się liczba dyrektorów.
PAP: Mówi pan o działaniu państwa widzianego oczami obywatela, o obszarach, a nie silosach. Widzi pan rolę NIK w procesie deregulacji?
M.H.: Widzę. Pewnie pierwsze skojarzenie jest takie, że są to dwie różne dziedziny i rola NIK jest tutaj nieoczywista. Ktoś mógłby pomyśleć, że będziemy badać, czy zmiany deregulacyjne nie spowodowały jakichś ujemnych skutków. To pewnie też, ale ja chcę spojrzeć na ten proces też od strony barier, które ewentualnie stwarza państwo w rozwoju konkurencyjności, rozwoju gospodarczym. Czy nie jest tak, że część regulacji, część obowiązków, które wykonuje obywatel, przedsiębiorca, nie jest adekwatna w stosunku do efektów. Przykład chociażby procesu inwestycyjnego. Chcielibyśmy się przyjrzeć jako Najwyższa Izba Kontroli, dlaczego tak długo trwa proces przygotowania inwestycji, że między rozpoczęciem procedury a wbiciem przysłowiowej łopaty mija czasami 10-11 lat.
PAP: To systemowa sprawa. A szykuje się jakaś ciekawa kontrola doraźna?
M.H.: Doraźne kontrole raz po raz zaczynamy. Często są one wynikiem skarg, które do nas wpływają. Powoli będziemy np. kończyli kontrolę dotyczącą zezwoleń wydawanych kierowcom, którzy przewożą niebezpieczne materiały między innymi przez terytorium Polski. Dziwnym trafem do jednego ośrodka przyjeżdżają nawet kierowcy z Litwy, żeby tam te uprawnienia nabyć. Chcemy więc zobaczyć, czy nie ma pewnej inflacji wydawania tych zezwoleń, bo przyznanie ich osobom nieuprawnionym zagraża bezpieczeństwu obywateli.
PAP: Co do zasady będzie pan występował z wnioskami do Trybunału Konstytucyjnego, jeżeli zajdzie taka potrzeba?
M.H.: Nie zastanawiałem się nad tym. Mogę powiedzieć, że w poprzedniej pracy, czyli w Prokuratorii Generalnej, też mieliśmy możliwość występowania do Trybunału, ale z niej nie skorzystaliśmy. Tutaj też nie widzę w tej chwili spraw wymagających takich wniosków.
PAP: A potrzebna jest nowelizacja uprawnień Izby? Jakie zmiany pana zdaniem należałoby wprowadzić?
M.H.: Doprecyzowałbym kwestie uprawnień NIK w stosunku do niektórych podmiotów. Żeby nie dochodziło do wielomiesięcznych, czasem nawet wieloletnich sporów, czy NIK może skontrolować daną jednostkę, czy nie. Takie spory występują czasami na przykład w stosunku do spółek, więc chciałbym jednoznacznie to przesądzić.
Chciałbym też spojrzeć na proces kontroli, czy nie można go trochę skrócić. Od momentu pomysłu i wszczęcia kontroli do momentu, kiedy wychodzimy z informacji pokontrolną, niejednokrotnie na tyle zmieniają się okoliczności zewnętrzne, że ta informacja ma już właściwie walor historyczny. Zaczęliśmy analizę ustawy, chcemy przeprowadzić szeroką wewnętrzną konsultację co do tych zmian i chcemy współpracować z sejmową Komisją Kontroli Państwowej, żeby tę nowelizację przygotować. Uważam, że jest potrzebna, natomiast co do zakresu, pewnie jeszcze będziemy rozmawiać.
Rozmawiała Anna Banasik (PAP)
aba/ agz/ know/