Ekspert: pacjent po zawale to chory najwyższego ryzyka
Pacjenci po zawale serca automatycznie trafiają do grupy najwyższego ryzyka kolejnego incydentu. Choć nowoczesna medycyna ratuje im życie w tzw. złotej godzinie, to prawdziwym wyzwaniem okazuje się zmiana nawyków – powiedziała PAP prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.
Każdego roku w Polsce rejestruje się około 70 tys. przypadków zawału serca, a schorzenia kardiologiczne od lat są pierwszą przyczyną zgonów – wyprzedzają nawet nowotwory. Zawał serca to martwica mięśnia sercowego, spowodowana najczęściej zamknięciem tętnicy wieńcowej, co za tym idzie zahamowaniem dopływu krwi, która zaopatruje ten mięsień w tlen.
- Najczęstszą przyczyną zmniejszenia przepływu krwi, zamknięcia tętnicy wieńcowej jest miażdżyca tętnic wieńcowych. Pęknięcie blaszki miażdżycowej uaktywnia procesy krzepnięcia, co prowadzi do powstania zakrzepu, który całkowicie blokuje przepływ krwi. W rezultacie część mięśnia sercowego zostaje odcięta od tlenu i substancji odżywczych – powiedziała kardiolog, prof. Janina Stępińska.
Sprecyzowała, że objętość pompowanej do serca krwi zależna jest od zapotrzebowania na tlen w warunkach spoczynku albo aktywności fizycznej. Gdy w wyniku zawału serca dochodzi do martwicy, czyli fragment mięśnia zostaje trwale wyłączony z użytku, możliwość pracy w czasie wysiłku jest znacznie mniejsza. Ograniczenie tolerancji wysiłku nazywamy niewydolnością serca. Kurczliwość serca ocenia się wykonując badanie echokardiograficzne.
Jak wyjaśniła prof. Stępińska, stan serca po zawale zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest kondycja serca przed incydentem, a ta zależy od prewencji pierwotnej, czyli unikania czynników ryzyka i przestrzegania zachowań prozdrowotnych przez osoby zdrowe.
Czynniki ryzyka zawału serca
- Najważniejsze czynniki ryzyka zawału serca to podwyższony poziom cholesterolu, zwłaszcza tzw. złego, czyli LDL-u, nadciśnienie tętnicze, palenie tytoniu, zła dieta, brak aktywności fizycznej, nadwaga, ale też obciążenia genetyczne, na które nie mamy wpływu – powiedziała prof. Stępińska.
Podkreśliła, że nawet jeśli pacjent przed zawałem żyje w poczuciu zdrowia, nie jest to jednoznaczne z tym, że kontroluje ciśnienie tętnicze czy wykonuje badania pozwalające rozpoznać choroby współistniejące, jak cukrzyca czy nadciśnienie – a to od nich często zależą skutki zawału serca.
- Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na stan serca po zawale jest czas, który mija od początku bólu zawałowego do przywrócenia przepływu krwi przez zamkniętą tętnice wieńcową. Im ten czas jest krótszy, tym stan serca jest lepszy. Dlatego tak ważny jest szybki kontakt z personelem medycznym – powiedziała lekarka.
Wyjaśniła, że skutki zawału serca zależą również od lokalizacji zmian w tętnicach wieńcowych. Im większy obszar mięśnia sercowego zaopatrywało naczynie, którego zamknięcie spowodowało zawał serca, tym rozleglejszy jest zawał, a tym samym tym większe ryzyko niewydolności serca, zaburzeń rytmu serca. Jak zaznaczyła ekspertka, system leczenia zawału serca w Polsce jest bardzo dobrze zorganizowany - niezależnie od miejsca zamieszkania każdy pacjent z zawałem serca może być leczony interwencyjnie o każdej porze dnia i nocy.
- Leczenie polega na natychmiastowym udrożnieniu zablokowanej tętnicy wieńcowej i przywróceniu w niej prawidłowego przepływu krwi. Stąd tak wielki nacisk kładzie się na edukację i jak najszybszy kontakt z pogotowiem. W kardiologii mówi się o tzw. złotej godzinie, w trakcie której szybka pomoc pozwala niekiedy nawet całkowicie uniknąć poważnych następstw zawału serca – powiedziała rozmówczyni PAP.
Po zawale serca konieczna zmiana nawyków
Według ekspertki, trudnymi do zmotywowania są ci pacjenci, którzy trafiają do szpitala tak szybko, że dzięki natychmiastowemu udrożnieniu tętnicy unikają uszkodzenia mięśnia sercowego. Choć nowoczesna medycyna ratuje im życie, to prawdziwym wyzwaniem okazuje się zmiana nawyków.
- Zamiast potraktować to jako poważne ostrzeżenie i wielkie szczęście, osoby te często bagatelizują zdarzenie, błędnie uznając, że „nic się nie stało”, po czym błyskawicznie wracają do pracy i dawnych, destrukcyjnych nawyków – podkreśliła.
Lekarka zauważyła, że rokowanie zależy nie tylko od odpowiedniego leczenia farmakologicznego, ale również od przestrzegania zaleceń dotyczących trybu życia. Prewencja wtórna polega na tym, by postępować zgodnie z zasadami w stosunku do każdego z czynników ryzyka. Jak podkreśliła specjalistka, każdy pacjent, który już przebył zawał serca jest pacjentem wysokiego ryzyka kolejnego zdarzenia zawału. Najważniejsza jest kontrola poziomu LDL, czyli złego cholesterolu, który po zawale serca powinien być bardzo niski (poniżej 50 mg).
Prof. Stępińska przypomniała o pilnowaniu wartości ciśnienia tętniczego, którego górna granica wynosi obecnie 130/80 mmHg. W przypadku cukrzycy istotna jest perfekcyjna kontrola glikemii. Jak zaznaczyła ekspertka, kluczowym elementem terapii jest również aktywność fizyczna.
Co to jest KOS-Zawał?
- Dzięki programowi KOS-Zawał bezpieczna rehabilitacja pod okiem ekspertów rozpoczyna się już w szpitalu. KOS-zawał, czyli roczny program opieki koordynowanej nad pacjentami po zawale serca polega na ułożeniu indywidualnego planu leczenia, rehabilitacji kardiologicznej i opiece ambulatoryjnej. Program ten przyczynił się do istotnej poprawy odległych wyników leczenia zawału serca – powiedziała.
Jak wyjaśniła, dopełnieniem tych działań musi być absolutne rzucenie palenia tytoniu, przejście na dietę śródziemnomorską oraz redukcja nadwagi, co pozwala na kompleksową ochronę serca przed kolejnym incydentem.
- Najtrudniej jest zalecić unikanie stresu. Radzenie sobie ze stresem po zawale serca to ogromne wyzwanie, ponieważ najczęściej wynika on z trudnych, osobistych sytuacji, które nie zawsze da się łatwo rozwiązać. Nie na wszystko mamy wpływ, ale możemy np. unikać sytuacji, które wywołują negatywne emocje – to choćby permanentny pośpiech – powiedziała prof. Stępińska. I dodała, że czasem niezbędne jest wsparcie psychologa.
KOS-zawał to program finansowany ze środków publicznych, wprowadzony w 2017 r., dzięki któremu pacjent po zawale, który jest leczony najczęściej angioplastyką wieńcową (PCI), ma szanse na dłuższe życie w zdrowiu.
- Choć program dedykowany jest niemal każdemu – z wyłączeniem osób z ciężkimi wadami zastawkowymi czy groźnymi zaburzeniami rytmu serca – wciąż wyzwaniem pozostaje przekonanie wszystkich chorych do podjęcia tej współpracy – zaznaczyła prof. Stępińska.
Jak podsumowała, sztuką jest uświadomienie nawet tym pacjentom, którzy przeszli zawał bez widocznego uszczerbku na zdrowiu, że ich dalsze życie zależy od bezwzględnego przestrzegania zasad profilaktyki wtórnej. (PAP)
kub/ agz/ est