Ekspertka: branża florystyczna potrzebuje jasnej i nowoczesnej ścieżki edukacyjnej
Branża florystyczna potrzebuje jasnej, nowoczesnej i uporządkowanej ścieżki edukacyjnej – powiedziała PAP Beata Wojciechowska ze Stowarzyszenia Florystów Polskich. Od września kształcenie w tym zawodzie zostanie przeniesione ze szkół policealnych do branżowych szkół I stopnia.
Florysta tworzy dekoracje roślinne – od niewielkich kompozycji do rozwiązań przestrzennych podnoszących estetykę otoczenia. Zajmuje się wizualną oprawą uroczystości i wydarzeń oraz kompleksową dekoracją wnętrz, stosując rośliny ozdobne cięte i doniczkowe; wykorzystuje w swojej pracy zasady kompozycji plastycznej oraz wiedzę dotyczącą sposobów zagospodarowania przestrzeni i dekoracji wnętrz.
Od roku szkolnego 2026/2027 kształcenie w tym zawodzie będzie przeniesione ze szkoły policealnej do branżowej szkoły I stopnia – zgodnie z nowelą rozporządzenia w sprawie ogólnych celów i zadań kształcenia w zawodach szkolnictwa branżowego oraz klasyfikacji zawodów szkolnictwa branżowego.
Floryści te zmiany oceniają pozytywnie. Jak powiedziała PAP Beata Wojciechowska, sekretarz Stowarzyszenia Florystów Polskich (SFP), branża od dłuższego czasu wskazuje na potrzebę stworzenia „jasnej, nowoczesnej i uporządkowanej ścieżki edukacyjnej”.
Zdaniem przedstawicieli środowiska florystycznego zawód ten wymaga odpowiedniego przygotowania praktycznego i merytorycznego.
Dlatego szkoły powinny kształcić przyszłych specjalistów na wysokim poziomie oraz przygotowywać ich do samodzielnej pracy od pierwszego dnia po ukończeniu nauki
– Branża potrzebuje osób kompetentnych, świadomych standardów zawodowych i gotowych do wejścia na rynek pracy – dodała.
Podkreśliła również, że florystyka jest zawodem rzemieślniczym, wymagającym wiedzy, umiejętności technicznych, estetyki oraz wysokiej jakości obsługi klienta. Zdaniem branży powinna być traktowana z „należytą rangą i rozwijana jako nowoczesne, profesjonalne rzemiosło”.
– Planowane zmiany dają szansę, by zawód florysty zyskał jeszcze większe znaczenie i był wykonywany zgodnie z najwyższymi standardami – zaznaczyła.
Zdaniem Wojciechowskiej szczególnie istotne jest otwarcie tej ścieżki zawodowej dla młodych ludzi.
Dotychczas edukacja florystyczna w Polsce była dostępna wyłącznie dla osób dorosłych mających już wykształcenie średnie – zarówno ogólne, jak i zawodowe w innym kierunku. Nauka odbywała się głównie w szkołach policealnych, na studiach podyplomowych, w ramach kwalifikacyjnych kursów zawodowych lub w szkołach prywatnych
Zaznaczyła, że w przypadku placówek prywatnych kształcenie wiązało się z bardzo wysokimi kosztami, sięgającymi nawet około 30 tys. zł.
Oznacza to, że młode osoby zainteresowane florystyką nie miały dotąd realnej możliwości wyboru tego zawodu już na etapie decyzji o dalszej nauce po szkole podstawowej
W ocenie środowiska florystycznego „planowane zmiany mogą stać się przełomem, ponieważ osoby zainteresowane zawodem zyskają czytelną ścieżkę rozwoju – od szkoły branżowej I stopnia po technika aranżacji florystycznych w szkole branżowej II stopnia”.
To rozwiązanie może realnie zwiększyć dostępność kształcenia, umożliwić młodzieży wcześniejsze wejście do zawodu i sprawić, że florystyka stanie się zawodem pierwszego wyboru, a nie jedynie alternatywą dla innych zawodów
Oceniła, że „obecny system spełnia ważną rolę i jest potrzebny, jednak wymaga uporządkowania oraz uzupełnienia o pełną ścieżkę kształcenia dla młodszych osób rozpoczynających edukację zawodową”.
Sekretarz SFP zwróciła uwagę, że poziom placówek działających w obecnym modelu jest bardzo zróżnicowany.
W Polsce funkcjonują szkoły policealne prowadzące nauczanie na wysokim poziomie, z zaangażowaną kadrą i dobrym przygotowaniem praktycznym. Są jednak również placówki, które zmagają się z problemami finansowymi, niewystarczającym zapleczem technicznym i materiałowym, ograniczoną liczbą zajęć praktycznych czy słabszym kontaktem z pracodawcami
Zaznaczyła jednocześnie, że nie chodzi o krytykę wszystkich szkół policealnych, bo wiele z nich wykonuje bardzo dobrą pracę.
– Potrzebne jest jednak wprowadzenie rozwiązań, które pozwolą ujednolicić standardy nauczania i zapewnić podobnie wysoki poziom kształcenia w całym kraju. Dotyczy to również jakości kadry dydaktycznej, która obecnie bywa bardzo nierówna, a w niektórych przypadkach jest skrajnie zróżnicowana – zaznaczyła Wojciechowska.
Wskazała, że w poprzednich latach część szkół policealnych, „szczególnie na kierunku florystycznym, była wykorzystywana przede wszystkim jako najprostsza droga do uzyskania zaświadczeń związanych ze znajomością języka polskiego”. Jak zaznaczyła, był to „istotny problem, który nie służył ani jakości kształcenia, ani randze zawodu florysty”.
Wiceminister edukacji Henryk Kiepura przekazał w odpowiedzi na interpelację, że analiza narodowości osób, które kształciły się w zawodzie florysty, wykazała, że około 30 proc. osób stanowili cudzoziemcy z 43 krajów, którzy dzięki temu zawodowi uzyskiwali przepustkę do pracy w Polsce. „Ukończenie szkoły policealnej dawało możliwość podjęcia pracy w Polsce bez koniecznego zezwolenia na pracę” – wyjaśnił.
Obecnie, dodał, „mimo tego że przepisy określające, kto może kształcić się w szkołach policealnych, zostały zmienione w taki sposób, że zachodzi konieczność wykazania się znajomością języka polskiego na poziomie co najmniej B1, ogólna liczba słuchaczy w szkołach prowadzących kształcenie w zawodzie florysty nadal utrzymuje się na poziomie ok. 20 tys. osób”.
„Wiele wskazuje na to, że w przypadku kształcenia w zawodzie florysty nie była istotna jakość tego kształcenia, a skutki prawne i migracyjne dla osób realizujących to kształcenie, tj. status słuchacza, który jest podstawą do uzyskania karty pobytu »w celu kształcenia« lub przedłużenia legalnego pobytu”
Wątpliwości wobec nowych przepisów wyraziła grupa posłów Koalicji Obywatelskiej.
„Z informacji przekazanych w toku konsultacji oraz ze środowiska edukacyjnego i branżowego wynika, że projektowana regulacja nie zawiera przekonującego uzasadnienia dla całkowitego wyeliminowania kształcenia w zawodzie florysty w szkołach policealnych, przy jednoczesnym wprowadzeniu tego zawodu do branżowej szkoły I stopnia” – napisali w interpelacji skierowanej do minister edukacji.
Argumentowali, że „obie formy kształcenia są adresowane do różnych grup odbiorców i pełnią odmienne funkcje w systemie oświaty – branżowa szkoła I stopnia skierowana jest do młodzieży, natomiast szkoły policealne umożliwiają zdobycie kwalifikacji osobom dorosłym, często już aktywnym zawodowo lub poszukującym możliwości przekwalifikowania”.
W odpowiedzi wiceminister Kiepura przekazał m.in., że konieczność wprowadzenia zmian w zawodzie florysta podnoszono podczas zorganizowanego w listopadzie 2024 r. spotkania branżowego z udziałem przedstawicieli organizacji branżowych, m.in. Polskiego Towarzystwa Nauk Ogrodniczych i Instytutu Ogrodnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego.
„Wskazywano na potrzebę dostosowania umiejętności osób kształcących się w zawodach związanych z branżą kwiatową do aktualnych potrzeb tej branży, wynikających m.in. ze wzrostu zapotrzebowania klientów na wysokiej jakości dekoracje roślinne, kompozycje florystyczne i aranżacje przestrzeni z wykorzystaniem kompozycji florystycznych” – poinformował wiceszef MEN.
Resort edukacji poinformował, że w roku szkolnym 2025/2026 w szkołach publicznych i niepublicznych w zawodzie tym kształci się łącznie ok. 19,5 tys. słuchaczy. (PAP)
pak/ mark/ joz/ kgr/