Gawkowski: całkowite wyeliminowanie fałszywych zgłoszeń jest niemożliwe
Około 10 proc. zgłoszeń wpływających codziennie do polskich służb ratunkowych i porządkowych stanowią fałszywe informacje - poinformował w poniedziałek wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Podkreślił, że całkowite wyeliminowanie tego zjawiska drogą systemową jest niemożliwe.
W sobotę wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Późnym wieczorem w MSWiA odbyła się pilna narada służb pod przewodnictwem szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego; w niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.
Wicepremier Gawkowski, który uczestniczył w Kongresie Bezpieczeństwo Polski w Jasionce, odniósł się do kwestii cyberzagrożeń oraz fałszywych zgłoszeń. Wskazał, że państwo podejmuje działania systemowe przeciwdziałające zjawiskom takim jak smishing czy spoofing.
Według przedstawionych danych, tylko w 2025 roku zablokowano ponad milion fałszywych wiadomości SMS, które mogły narazić obywateli na utratę danych.
Polskie państwo w wielu miejscach już systemowo działa, przeciwdziałając różnego rodzaju smishingowi, spoofingowi czy wielu innym atakom, które mają charakter nieuczciwych wiadomości.
Wicepremier podał, że w Polsce ze wszystkich zgłoszeń, które codziennie spływają do służb, około 10 proc. jest fałszywych. – Za takie fałszywe informacje każda osoba może być ukarana - o tym trzeba mówić i trzeba to powtarzać. Ale też wyłączenie możliwości sprawdzania, ratowania życia może skończyć się zawsze dla obywatela niebezpiecznie, bo jakiś przypadek zostanie pominięty – mówił.
Gawkowski odniósł się również do żądań opozycji, która domaga się dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego po incydencie z fałszywym zgłoszeniem dotyczącym rodzinnego domu prezydenta. – Łączenie tego z ministrem spraw wewnętrznych, który opiekuje się wszystkimi polskimi służbami, jest po prostu biciem politycznej piany i szukaniem awantury – stwierdził.
Jak zaznaczył, policja, państwowa straż pożarna oraz pogotowie ratunkowe mają prawny obowiązek reagować na każde zgłoszenie, aby nie pominąć sytuacji realnego zagrożenia życia. Zapewnił, że służby aktywnie pracują nad identyfikacją i pociąganiem do odpowiedzialności karnej osób, które wprowadzają formacje w błąd.
W poniedziałek politycy PiS, rozpoczynając interwencję poselską w MSWiA ocenili, że szef resortu Marcin Kierwiński powinien podać się do dymisji, bo „nie panuje nad służbami i nie jest w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwa”.
O interwencji w rodzinnym domu prezydenta w Gdańsku poinformował w sobotę wieczorem rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Jak podał, „służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania”. Napisał też, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Dodał, że „przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować”.
Państwowa Straż Pożarna podała, że w sobotę o godz. 19.30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze „wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”, drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia.
Poinformowano, że z uwagi na powagę przekazanych informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki PSP. „Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podali strażacy. (PAP)
huk/ agz/ know/