Kobus-Zawojska w Dniu Matki: dzieci nauczyły mnie cieszyć się każdą chwilą
Dzieci nauczyły mnie cieszyć się każdą chwilą - powiedziała w Studiu PAP Agnieszka Kobus-Zawojska, wicemistrzyni olimpijska w wioślarstwie, która pierwszy raz obchodzi Dzień Matki z dwójką pociech. Z mężem prowadzą klub, a rolę rodziców godzą z aktywnością zawodową i fizyczną.
- Pamiętam jak czymś niezwykle wyjątkowym był dla mnie Dzień Matki rok temu. Nigdy nie sądziłam, że taka chwila nastąpi, ale poszłam odebrać Ulę ze żłobka. Gdy dostałam dwie laurki, to automatycznie się popłakałam. Myślałam, że nigdy takie rzeczy nie będą mnie wzruszać, ale tak rzeczywiście jest - dodała Kobus-Zawojska w Studiu PAP.
Dwukrotna medalistka olimpijska w wioślarstwie podkreśliła, że zrobiła karton, do którego zbiera wszystkie prace i pamiątki z życia córeczki, a który chce jej kiedyś przekazać.
W tym roku Dzień Matki jest wyjątkowy, bo za trzy dni mój syn będzie miał cztery miesiące. Pierwszy raz obchodzę więc ten dzień jako podwójna mama. Powiedziałam więc mężowi, że gdy obierzemy Ulę ze żłobka, to idziemy na lody. Tak, aby pobyć razem, bo to nie muszą być wielkie rzeczy.
Obecnie razem z mężem, także utytułowanym byłym wioślarzem, prowadzą klub wioślarski w Warszawie.
- Mam dobre wsparcie męża, który się niczego nie boi. Sport nas nauczył działania i dostosowywania się do sytuacji. Nasze dzieci nie będą się nudzić, bo lubimy być aktywni na wielu polach. Wydaje mi się, że jeszcze zdążę się w tym życiu wyspać i jeszcze kiedyś powiem: "czemu w tym domu nie jest brudno, czemu w tym domu nie jest tłoczno, czemu nie ma krzyku i płaczu". Gdy jestem zdenerwowana i zła, to staram się wziąć głęboki wdech i pomyśleć, że kiedyś za tym zatęsknię - opowiadała Kobus-Zawojska.
Podkreśliła, że dzieci nauczyły ją jeszcze większej cierpliwości niż w trakcie kariery sportowej.
- Oczywiście, to taka szkoła życia, bo nie wszystko da się zaplanować. To dzieci jednak nauczyły mnie, że należy cieszyć się każdą chwilą. W sporcie ciągle pędziłam za celem, za medalem, a teraz mam ten cel obok siebie. Przy Lucjanie zauważyłam, że czas nam mija szybciej niż może się wydawać. Musimy go doceniać, bo go zaraz może nie być. Dzieci nauczyły mnie także tego, że kogoś można tak mocno kochać, bezwarunkowo. Myślę, że tego dzieci uczą wszystkich - dodała wicemistrzyni olimpijska z Tokio z 2021 roku.
- Największym dylematem sportu jest to, że często kobieta się budzi i okazuje się, że nie ma z kim mieć dzieci. Czym jest cieszyć się samemu z medali? Uważam, że jestem mega szczęściarą, bo poznałam męża w klubie sportowym mając 17 lat i jesteśmy razem do dzisiaj. Wiele razy słyszałam, że takie sytuacje nie mają już miejsca. My wszystko robimy razem. Ja to bardzo lubię, że działamy jak drużyna i tyle rzeczy robimy razem. Jeżeli ci na czymś naprawdę zależy, to zawsze zmieścisz to w swoim grafiku - oceniła była wioślarka.
Przyznała, że bywa zmęczona bardzo mocno.
- Nie będę mówiła, że tylko kobiety są zmęczone, bo mój mąż bardzo mnie wspiera i bywa mocno zmęczony. On jednak nigdy nie narzeka, a ja... czasami. Dla mnie niezwykle istotne jest to, że mogę się też spełniać zawodowo, mieć czas dla siebie, mieć wyzwania. Chcę i mam czas dla rodziny, przyjaciół, ale i dla siebie. Lubię pójść sama na masaż, do fryzjera, zrobić paznokcie. Też znajduję na to czas, a do tego codziennie z mężem ćwiczymy i znajdujemy na to czas - powiedziała Kobus-Zawojska.
Tomasz Więcławski (PAP)
twi/ pp/ know/