Hennig-Kloska: rynek pelletu nie był gotowy na tak mroźną zimę
Rynek nie przygotował się na tak mroźną zimę, a import wymaga czasu – powiedziała w piątek minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, pytana o doniesienia nt. braku pelletu w całym kraju. Dodała, że kwestia problemów z tym paliwem to obszar odpowiedzialności ministra energii.
Silne i długotrwałe mrozy spowodowały gwałtowny wzrost popytu na pellet. W górę poszły też ceny. Obecnie pellet może kosztować nawet 2000–2500 zł za tonę – kilkaset do tysiąca złotych więcej niż jeszcze pod koniec ubiegłego roku.
- Mamy bardzo mroźną zimę i wydaje się, że rynek trochę się na nią nie przygotował. Warto, żeby Ministerstwo Energii, być może z UOKiK, przyjrzało się temu – powiedziała w piątek w Jeziorach (Wielkopolskie) minister klimatu i środowiska.
Hennig-Kloska dodała, że w ostatnich dniach miała spotkanie z branżą OZE, na którym poruszany był m.in. temat pelletu.
- Przedstawiciele branży mówili, że pellet jest dostępny, choć chwilę trzeba na niego poczekać. Jest problem z dostępnością pelletu krajowego, a import wymaga czasu. Widać też, że zaburzenie relacji popytu i podaży zostało przez rynek wykorzystane do podbicia cen. Warto, aby UOKiK się temu przyjrzał – dodała.
„Napięcia cenowe i lokalne niedobory wpisują się w cykl sezonowy”
Izba Gospodarcza Urządzeń OZE i Polskiego Przemysłu informowała w czwartek, że pellet nie zniknął z rynku, a łańcuch dostaw funkcjonuje mimo sezonowych wahań. „Sytuacje, w których poszczególne składy mają chwilowy brak paliwa, nie oznaczają pustki w całym systemie zaopatrzenia. Pellet nadal trafia do odbiorców, choć w ograniczonych ilościach. Te krótkookresowe napięcia cenowe i lokalne niedobory wpisują się w cykl sezonowy rynku paliw stałych i są znane branży od lat” – podała Izba w komunikacie.(PAP)
rpo/ pad/ know/