Hiszpania zaskoczona postawą Niemiec. Chodzi o groźby Trumpa
Rząd w Madrycie „jest zaskoczony” brakiem solidarności ze strony kanclerza Niemiec Friedricha Merza w obliczu gróźb prezydenta USA Donalda Trumpa podczas spotkania polityków w Waszyngtonie – powiedział w środę minister spraw zagranicznych Hiszpanii Jose Manuel Albares.
W odpowiedzi na krytykę Trumpa, który zarzucił Hiszpanii m.in. niskie wydatki na obronność, Merz powiedział, że rząd w Madrycie potrzebuje „przekonujących argumentów” w tej sprawie. Hiszpania jako jedyne państwo w NATO sprzeciwia się przekazywaniu na zbrojenia równowartości 5 proc. PKB, twierdząc, że do zrealizowania celów sojuszniczych wystarczą wydatki na poziomie 2,1 proc.
– Nie wyobrażam sobie, aby (była) kanclerka (Niemiec Angela) Merkel lub (były kanclerz Niemiec Olaf) Scholz wygłosili takie uwagi – powiedział Albares w wywiadzie dla państwowej stacji telewizyjnej TVE.
Niemcy pasywnie w stosunku do Hiszpanii
– Kiedy dzielimy z innym krajem wspólną walutę, politykę handlową, rynek, oczekujemy takiej samej solidarności, jaką Hiszpania wykazała się np. wobec Danii, gdy pojawiły się groźby nałożenia ceł w związku ze sprawą Grenlandii (do której roszczenia zgłaszał Trump - PAP). Albo solidarność, jaką Hiszpania okazuje krajom ze wschodniej flanki – dodał polityk.
Podczas spotkania z Merzem w Białym Domu we wtorek Trump oświadczył, że USA zrywają stosunki handlowe z Hiszpanią. Jak zaznaczył, Hiszpania nie zwiększyła wydatków na obronność do 5 proc. PKB, jak inne państwa NATO, a ostatnio odmówiła USA wykorzystania swoich baz wojskowych na południu kraju do działań na Bliskim Wschodzie.
Z Madrytu Marcin Furdyna (PAP)
mrf/ akl/ ppa/