Irańskie władze żądają od rodzin wysokich opłat za wydanie ciał zabitych w protestach
Za wydanie ciał zabitych uczestników protestów irańskie władze żądają od osieroconych rodzin opłat sięgających nawet średnich rocznych zarobków - poinformowała w czwartek BBC, powołując się na informacje przekazane przez krewnych ofiar.
Zwłoki zabitych są przetrzymywane w kostnicach i szpitalach, a siły bezpieczeństwa nie wydają ich, póki krewni nie zapłacą. Rodzina z miasta Raszt na północy Iranu poinformowała BBC, że za wydanie ciała siły bezpieczeństwa zażądały 5 tys. dolarów (równowartość 10 średnich pensji). Od rodziny zabitego w Teheranie robotnika zażądano z kolei 7 tys. dolarów. Średnia pensja w Iranie w ub.r. wynosiła ok. 500 dolarów miesięcznie; robotnik może zarabiać zaledwie piątą część tej kwoty.
Rodzina, która usiłowała odzyskać zwłoki syna w Teheranie, powiedziała BBC, że nie miała czym zapłacić i musiała zrezygnować z odebrania ciała.
W niektórych przypadkach personel szpitala dzwonił do krewnych zmarłych, aby uprzedzić ich o konieczności zabrania ciał, zanim siły bezpieczeństwa zdążą wyłudzić jakiekolwiek pieniądze.
BBC przytoczyła przykład kobiety, która dzięki takiemu telefonowi dowiedziała się o śmierci męża. Pracownicy szpitala wezwali ją, by odebrała zwłoki, nim do szpitala dotrą siły bezpieczeństwa. Wdowa zabrała ciało i przewiozła je na pace pikapa do miasta na zachodzie kraju. - Przez siedem godzin jechałam na pace przy jego zwłokach i go opłakiwałam. Moje dzieci jechały na przednim siedzeniu – relacjonowała kobieta.
Do brytyjskiego nadawcy dotarła informacja, że pracownicy jednej z kostnic w Teheranie informują rodziny, że jeśli potwierdzą one, że ich dziecko było członkiem paramilitarnych sił Basidż i zostało zabite przez protestujących, ciało zostanie wydane bez postawienia zarzutów. Rodzinę poproszono o udział w prorządowym wiecu i przedstawienie zmarłego jako „męczennika”. - Nie zgodziliśmy się na to - powiedział krewny zabitego mężczyzny.
Niektórzy krewni w desperacji usiłują odzyskać zwłoki najbliższych siłą. BBC dowiedziała się, że kilka rodzin włamało się do kostnicy.- Kilka rodzin, obawiając się, że władze mogą zatrzymać ciała lub pochować je bez ich wiedzy, wyważyło drzwi kostnicy i wyciągnęło ciała – powiedziało źródło BBC. - Następnie przez kilka godzin pilnowały ciał na dziedzińcu szpitala, aby zapobiec ich zabraniu, dopóki nie znajdą prywatnych karetek, którymi mogliby je przetransportować – powiedział rozmówca stacji.
Zgodnie z nakazami religijnymi muzułmanie powinni pochować zmarłego jak najszybciej, najlepiej jeszcze w dniu śmierci.
Nie wiadomo, ile osób zginęło w fali protestów, która rozpoczęła się w ostatnich dniach grudnia po gwałtownym spadku wartości irańskiej waluty. Demonstracje rozlały się na wszystkie prowincje, nabierając antyrządowego charakteru i wymierzonego w duchownych rządzących Iranem od 45 lat. Władze zareagowały brutalnymi represjami. Zginęły tysiące ludzi: według organizacji HRANA, działającej z USA, ale opierającej się na informacjach od sieci aktywistów w Iranie, było co najmniej 2435 ofiar śmiertelnych; inne ośrodki oceniają, że zginęło od ponad 3 tys. do nawet 20 tys. ludzi. Liczbę aresztowanych ocenia się na ok. 20 tys.
os/ akl/ sma/