Kijów po rosyjskim ataku: wypalone centrum handlowe i wystraszeni ludzie
Wypalone centrum handlowe, sąsiedni bazar zniszczony przez ogień, fragmenty pocisków na asfalcie, szkło z powybijanych okien na chodnikach i wystraszeni ludzie – tak wyglądała w niedzielę Łukjaniwka, dzielnica Kijowa, po nocnych zmasowanych atakach Rosji.
- Słyszałem kilka serii silnych wybuchów, od których w mieszkaniu chodziły meble i dzwoniły szyby. Przeważnie nie uciekam podczas ataków do schronu, ale dziś się przestraszyłem i do niego zbiegłem – powiedział PAP Tolik, młody mężczyzna z bloku oddalonego o około 100 metrów od miejsca, w które trafiły rosyjskie rakiety.
Kilkanaście minut przed eksplozjami, mimo ogłoszonego alarmu bombowego, siedział jeszcze w domu przed telewizorem. - Chwilę wcześniej oglądałem walkę (ukraińskiego boksera Ołeksandra) Usyka i cieszyłem się z jego wygranej – dodał.
Ściana ognia
Według jego relacji po serii wybuchów od strony centrum handlowego widać było ścianę ognia, a powietrze wypełnił gęsty dym.
- Z ulicy było słychać krzyki ludzi. Nie mogłem zrozumieć słów. Nie wiedziałem nawet, czy krzyczą z bólu, czy ze strachu, ale nasilało to panikę. Od strony bazaru dosłownie stała cała ściana ognia, wszystko w płomieniach, wszędzie smród spalenizny i dym – opowiadał Tolik.
Dym unosił się nad bazarem, znanym jako Rynek Łukjanowski, jeszcze kilka godzin później. Sąsiednie ulice zostały zamknięte. Ze straganów ściekała woda z węży strażackich, którymi polewane były czarne, spopielone fragmenty hali targowej.
- Niech pan zgasi papierosa! – krzyknął młody policjant w masce na twarzy do przechodzącego obok mężczyzny. – Tu i tak nie ma czym oddychać, a palenie jest zabronione w miejscu publicznym – tłumaczył podniesionym głosem na zadymionej ulicy.
Strach przed ponownym atakiem
Ta nerwowość była zrozumiała - rosyjskie wojsko często nie ogranicza się do pojedynczych ataków na to samo miejsce i uderza ponownie, kiedy na miejscu pojawiają się ekipy ratunkowe.
Według najnowszych danych, które w niedzielę po południu przekazał mer Kijowa Witalij Kliczko, w następstwie rosyjskich ataków w mieście zginęły dwie, a rannych zostało prawie 70 osób. W nocnych atakach na Kijów i obwód kijowski wojska Kremla użyły 600 dronów i 90 rakiet. Łącznie w regionie zginęły co najmniej cztery osoby.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Rosja wykorzystała podczas ataków hipersoniczny pocisk balistyczny Oriesznik, zdolny do przenoszenia głowic jądrowych.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)
jjk/ akl/gn/