Sikorski o odtajnieniu donacji dla Ukrainy: dobre dla wspólnych relacji, pokaże jak dużo pomogliśmy
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że rozwiązanie polegające na odtajnieniu donacji dla Ukrainy z lat 2022-2026 „powinno wpłynąć bardzo dobrze na relacje Polski z Ukrainą, bo pokaże, jak dużo Ukrainie pomogliśmy”.
W niedzielę wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026.
Sikorski na poniedziałkowej konferencji w Warszawie został zapytany, czy jest to dobre rozwiązanie i jak ono wpłynie na „i tak już bardzo trudne relacje” obu krajów.
Zdaniem szefa MSZ rozwiązanie to „powinno wpłynąć bardzo dobrze na relacje Polski z Ukrainą, bo pokaże, jak dużo Ukrainie pomogliśmy”. – Wiem, że opozycja żądała tego ze złośliwości, ale skoro żądają, to pokażemy kilkadziesiąt donacji, których dokonał poprzedni rząd i przecież miał w tym wsparcie ówczesnej opozycji – powiedział Sikorski. Ocenił, że „niestety na taką mądrość nie stać dzisiejszej opozycji, gdy zmieniły się role”.
Szef dyplomacji podkreślił w tym kontekście, że mimo tego „polityka nie powinna się zmienić”, ponieważ Putin nadal jest groźny, a pokonanie Ukrainy nadal byłoby złe dla Polski.
Szef MSZ został też zapytany, czy Ukrainie przekazano rakiety do systemu Patriot. W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym.
Polski interes strategiczny - bez zmian
W odpowiedzi Sikorski wskazał, iż szef MON już zadeklarował, że donacje dla Ukrainy będą odtajnione. - Gdy będą odtajnione, będziemy o tym mówić – odparł Sikorski.
Podkreślił, że „rosyjskie rakiety nadal lecą na ukraińskie miasta, nadal zabijają ludzi, a polski interes strategiczny się nie zmienił”. – Kiedyś politycy PiS-u ścigali się na proukraińskość. Dzisiaj ścigają się na antyukraińskość. Jedna nieszczęsna decyzja prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego nie zmieniła faktu, że Putin jest zagrożeniem dla Ukrainy, dla NATO i dla Polski. Kierowanie się tylko emocjami jest geopolityką gówniarstwa – stwierdził szef MSZ.
Minister został też zapytany o zbliżający się Dzień Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, a dokładniej, czy „w tym roku nie ma szans na to, żeby były wspólne polsko-ukraińskie obchody” tego dnia.
W odpowiedzi Sikorski stwierdził, że „niestety różne wypowiedzi i też działania doprowadziły do tego, że Rosjanie mogą mieć satysfakcję z tego, jak napuścili Polaków i Ukraińców na siebie nawzajem”. - Oczywiście historii nie zmienimy, nie przywrócimy życia ani jednej ofierze (…). To co możemy zrobić, to wszyscy u siebie lepiej zrozumieć własną historię i się pojednać tak, aby mieć wspólną przyszłość, a nie się znowu wyrzynać – dodał szef MSZ.
O wypowiedziach Pieskowa: to samo mówili przed inwazją na Ukrainę
Sikorski został też zapytany o słowa rzecznika Kremla Dmitrija Pieskow, który stwierdził, że informacje o możliwym ataku Rosji na Polskę to „zachodnia propaganda i demonizowanie Rosji”.
Szef MSZ podkreślił, że Rosjanie „dokładnie to samo mówili w tygodniach przed inwazją na Ukrainę”. – Kategorycznie zaprzeczali, jakoby mieli jakiekolwiek intencje zaatakowania Ukrainy, tak jak przedtem zaprzeczali, że „zielone ludziki” na Krymie to ich wojska – mówił Sikorski.
– Nie wiemy, co się za tym kryje. Oczywiście dopóki Ukraina dzielnie się broni, zadaje straty Rosji, Rosja nie jest w stanie przeprowadzić generalnej ofensywy na Zachód, także na Polskę – mówił. Wskazał jednak, że Rosja jest zdolna do prowokacji. - Jeśli przedstawiciele władzy rosyjskiej mówią, że tego nie będzie, to mogą po pierwsze - kłamać, po drugie - mogli odstąpić od zamiarów w świetle naszych ostrzeżeń – ocenił Sikorski.
W ostatnich tygodniach polskie i zagraniczne media - często powołując się na ustalenia służb - przestrzegają przed możliwymi prowokacjami Rosji wymierzonymi w Polskę lub któreś z państw bałtyckich. Celem Rosjan, działających pod coraz większą presją ze strony Ukrainy atakującej ich infrastrukturę paliwową, ma być przede wszystkim sprawdzenie jedności NATO i gotowości do wsparcia sojuszników ze wschodniej flanki.
O planie odtajnienia donacji, które zostały przekazane Ukrainie w celu wsparcia jej obrony przed rosyjską inwazją, szef MON poinformował w niedzielę na portalu X. „Proces donacji sprzętu rozpoczął rząd PiS z ministrem Mariuszem Błaszczakiem na czele" - przypomniał.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że o każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, a poprzednio Andrzej Duda. Wskazał, że polecił także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”.
„Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwo Polek i Polaków - panie Mariuszu Błaszczaku już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na immunitety” - napisał Kosiniak-Kamysz. Zapewnił też, że we wszystkich swoich działaniach „zawsze kieruje się interesem bezpieczeństwa Polek i Polaków”. (PAP)
nl/ rbk/ dos/