Kamila Urzędowska o roli w "Lalce": to był najłatwiejszy casting w moim życiu, bo... go nie było [WYWIAD]
Nowa ekranizacja „Lalki” budzi ogromne emocje. Izabelę Łęcką gra Kamila Urzędowska. - Myślę, że casting do Izabeli był chyba najłatwiejszym w moim życiu, ponieważ… go nie było – mówi PAP Life. U jej boku, jako Kazimiera Wąsowska, pojawia się Maria Dębska. Obie aktorki musiały zmierzyć się nie tylko z psychologiczną głębią swoich postaci, ale i ciężarem... kostiumów. - Miałam takie momenty, kiedy marzyłam, żeby wskoczyć w dres - wspomina Dębska.
PAP Life: Z „Lalką” po raz pierwszy stykamy się w liceum, a wtedy mało kto potrafi docenić tę powieść. Czy dla was od początku „Lalka” była ciekawa? Czy może odkryłyście ją później?
Kamila Urzędowska: Jeżeli chodzi o mnie, to miałam znakomitą nauczycielkę w swoim liceum, która każdemu uczniowi wdrażała miłość do polskiej literatury, do wierszy, polskiej muzyki. To zderzenie z „Lalką” w liceum może nie było aż tak głębokie jak teraz, kiedy już jestem po studiach i jestem troszkę mądrzejszym człowiekiem niż wtedy i wyciągam nieco inne wnioski. Ale myślę, że za każdym razem "Lalka" jest takim materiałem, w którym odkrywam coś na nowo.
Maria Dębska: „Lalka” była jedną z moich ukochanych lektur, ale odczytałam ją teraz zupełnie inaczej. Porwała mnie oczywiście historia miłośna, ale mam poczucie, że dziś zrozumiałam zupełnie inne rzeczy. Chyba Marlon Brando powiedział kiedyś, że film, spektakl wydarza się, tak naprawdę, w widzu. I w różnych momentach życia, oglądając i czytając te same rzeczy, odbieramy je zupełnie inaczej. Teraz dużo bardziej doceniłam geniusz Prusa, jak on to napisał, jak to jest fascynujące, współczesne, uniwersalne, jak głęboko mówi o miłości, jak te postaci są skomplikowane. Dużo bardziej się śmiałam niż kiedyś, jak czytałam „Lalkę”. Więc mam poczucie, że trochę głębiej ją zrozumiałam.
PAP Life: Rola Izabeli Łęckiej to aktorskie marzenie. Pamiętam Kamilo, jak rozmawiałyśmy o twojej roli Jagny w „Chłopach”, do której startowało 400 aktorek. Czy casting do "Lalki" był równie trudny?
K.U.: Myślę, że casting do Izabeli Łęckiej był chyba najłatwiejszym castingiem w moim życiu, ponieważ… go nie było. Nasz producent Radek Drabik zadzwonił do mnie z prośbą o spotkanie i wtedy zaproponował mi tę rolę. Oczywiście wiązało się to z kwestią przemyślenia za i przeciw, czy my faktycznie będziemy w stanie się dogadać i czy w podobny sposób myślimy na temat tej postaci. To było dla mnie ogromne wyzwanie, podjąć taką decyzję. Szczególnie że, jak zauważyłaś, grałam już wcześniej w adaptacji lektury szkolnej. I to też takiej postaci, która, jak myślę, jest w sercach Polaków i każdy ma jakieś wyobrażenie na jej temat.
PAP Life: Nie bałaś się podjąć tego wyzwania?
K.U.: To, co się działo później, czyli cały proces opowiadania o tym filmie, wywiadów i mierzenia się z oczekiwaniami, nauczyło mnie - nawet może nie nauczyło - tylko pozbyło mnie jakiegoś większego strachu przed tą oceną. Bo uważam, że wrażliwość wszystkich twórców, którzy teraz pracowali przy „Lalce”, jest jedyna w tym czasie. Zebranie tych wszystkich ludzi pozwoliło stworzyć naprawdę wspaniały film. Właśnie wczoraj go obejrzałam i to jest naprawdę znakomicie opowiedziana historia.
PAP Life: Marysiu, a jaka jest twoja bohaterka?
M.D.: Życzyłabym sobie, żeby Kazimiera Wąsowska została moją koleżanką. Bo jest silna, interesująca, zagmatwana, inteligentna. Ale, przede wszystkim, urzekło mnie, jak przeczytałam jeszcze raz powieść i scenariusz, że ona jest niezwykle współczesną kobietą i wyprzedzającą czasy, w których żyła. Feministką, która jest bogatą wdową i może sobie żyć, jak chce, właściwie nic nie musi, wszystko ma pod kontrolą.
Ale w pewnym momencie widzimy, że ona traci głowę dla Wokulskiego, który, jak się wydaje, kocha inną. A do tego przecież Wąsowska przyjaźni się z Izabelą Łęcką. Ten trójkąt, który zbudowaliśmy, wydaje mi się bardzo ciekawy i skomplikowany emocjonalnie. Wąsowska bywa toksyczna w tej swojej miłości, zazdrosna, okropna, ale bywa też wzruszająca, krucha.
Jest pełna sprzeczności, wspaniała do grania, silna osobowość, ale gdyby była po prostu silna, to byłoby dla mniej interesujące. To, że mogłam też opowiedzieć o jej wrażliwości, było dla mnie wyzwaniem i też mam wdzięczność za to, że ona jest tak skomplikowana. Uwielbiam grać postaci, które są silniejsze ode mnie - czasem sobie od nich troszeczkę tej siły wezmę.
Jestem też szczęśliwa, że jako Wąsowska mogłam w filmie grać na fortepianie. Bo robiłam to przez 15 lat i w każdym projekcie, w którym brałam udział, zgłaszałam się, że mogę coś dograć. W „Lalce” gram pieśń rewolucyjną, a takiej nigdy wcześniej nie grałam, więc to było naprawdę wspaniałe. Uwielbiam, kiedy rola daje mi możliwość powrotu do mojej największej pasji, a do tego jeszcze nauczenia się czegoś nowego. W tym przypadku była to jazda konna, która na początku mnie przerażała, ale pokochałam to i będę kontynuować.
PAP Life: A jaka będzie twoja Izabela Łęcka?
K.U.: Moja Izabela będzie taka, jaką widz będzie chciał zobaczyć. Myślę, że o tym też jest książka „Lalka” - o różnych projekcjach, jakie wytwarzamy względem innych ludzi. I nie chciałabym narzucać widzom interpretacji. Ponieważ tak, jak już Marysia zauważyła, myślę, że film wydarza się w 50 procentach w sercach ludzi. Poprzez swoje wyobrażenia obserwujemy daną postać i wolałabym, żeby każdy zobaczył tę Izabelę taką, jaką chce ją zobaczyć.
PAP Life: Polubiłaś ją?
K.U.: Nie starałam się polubić Izabeli Łęckiej. Starałam się ją przede wszystkim zrozumieć, z czego wynikają pewne jej zachowania, dlaczego czasem staje się totalnie zimna jak lód, a czasami targają nią wielkie emocje. Izabela jest niejednoznaczna. Pod płaszczykiem chłodu na zewnątrz, jej emocjonalność, jej spojrzenie na to, co dookoła, jest całym wszechświatem i to starałam się jakoś przedstawić.
PAP Life: Gdybyśmy przenieśli „Lalkę” we współczesność, kim dzisiaj byłaby Kazimiera Wąsowska?
M.D.: Byłaby sobą. Byłaby tą samą osobą, tyle że inaczej ubraną. Może robiłaby karierę zawodową, bo wtedy kobiety nie mogły studiować, a może nie. Myślę, że okoliczności i anturaż byłyby inne, natomiast ja ją odbieram w 100 procentach jak współczesną kobietę.
PAP Life: A Izabela?
K.U.: Mogłabym powiedzieć, co chciałabym zobaczyć w Izabeli, gdyby żyła w dzisiejszych czasach. Przede wszystkim odwagę mówienia tego, czego się chce, czego się pragnie. Próbę walczenia o swoje marzenia. Zrozumienie, że warto jest dopuszczać do siebie te ukryte emocje. I że ludzie też są przychylni. Że można być też tym, kim się jest i nie bać się oceny innych.
PAP Life: Mam wrażenie, że Jagna z „Chłopów” i Izabela Łęcka mają ze sobą dużo wspólnego. Inni układali im życie, a mimo to, próbowały iść właśną drogą.
K.U.: Przede wszystkim, Jagna i Izabela Łęcka żyły w podobnych czasach, kiedy kobiety nie mogły nawet głosować. Nie mogły samostanowić o sobie, nie mogły decydować o swojej edukacji, antykoncepcji. Wszystkie marzenia artystyczne, które miała Izabela Łęcka, były traktowane jako wymysł. Więc tym wspólnym mianownikiem są na pewno czasy, w których żyły, i związane z tym ograniczenia kobiet.
PAP Life: W „Lalce” gracie w przepięknych kostiumach. To chyba była duża przyjemność?
M.D.: Ogromna, bo Tomek Ossoliński, pod czujnym okiem Kasi Lewińskiej, stworzył naprawdę coś cudownego. Można było się poczuć jak księżniczka. Z jednej strony te gorsety, buty, tkaniny, to jak się w tym poruszać. Bardzo nam pomagały w pracy, bo można było wejść w klimat. Ale to było też wyzwaniem. Miałam takie momenty, kiedy marzyłam, żeby wskoczyć w dres, bo te kostiumy były też bardzo wymagające i wszystko tam było prawdziwe. Dokładnie takie, jak w tamtych czasach. Podszewki, pończochy... W połączeniu ze scenografią, w obrazie wygląda to fantastycznie. Bardzo się wzruszyłam, oglądając wczoraj ten film.
K.U.: Granie w filmie kostiumowym to dla aktora jest spełnieniem marzeń. Chociaż, tak jak już Marysia powiedziała, po kilku godzinach noszenia gorsetu i butów na obcasie, marzy się o tym, żeby to zdjąć i złapać głęboki oddech. Na początku - sprawdzaliśmy to - ubieranie kostiumu trwało 20 pięć minut, a mniej więcej w połowie zdjęć doszliśmy do siedmiu minut, więc nabraliśmy wprawy. Zaskakujące było to, że za każdym razem, jak wchodziłam na plan, wszyscy się zachwycali i mówili mi mnóstwo komplementów. W pewnym momencie mnie to zaczynało peszyć i nie wiedziałam, jak mam się zachowywać z nadmiaru tych wspaniałych komplementów. Pomyślałam sobie: „Kurczę, trzeba zejść na ziemię, bo wrócę do domu i gdzie będą te wszystkie komplementy?” (śmiech). Ale oczywiście kostium tworzył tę epokę. On tworzył też Izabelę Łęcką. To też było jej życie i można myśleć o tych jej sukienkach prześmiewczo. Ale moim zdaniem to była jedna z nielicznych rzeczy, na które miała realny wpływ realny.
Z kostiumem wiąże się też piękne wspomnienie z mojego pierwszego spotkania na planie z panią Krystyną Jandą, która gra Hrabinę Karolową, ciotkę Izabeli Łęckiej. Byłam totalnie zestresowana. Wiadomo: jest legendą. I pierwsze słowa, jakie usłyszałam od pani Krystyny brzmiały: „Masz mój gorset”. Ziemia się pode mną zapadła i pomyślałam sobie: „Tomku Ossoliński, dlaczego mi to zrobiłeś? Co ja teraz mam zrobić?". Pani Krystyna wytłumaczyła mi, że po prostu przekazała mu ten gorset, w którym grała 20 lat wcześniej i to jakoś otworzyło mi serce przed byciem na planie. Dla mnie to był bardzo magiczny moment, cały czas też czułam ogromne wsparcie. Nie czuło się, że to są wielkie gwiazdy, wszyscy starali się być dla mnie partnerami i pomagać mi najlepiej, jak potrafili, jak najcieplej. Nie zapomnę tego nigdy. To była wielka lekcja. Chciałabym się od nich uczyć jak najwięcej.
PAP Life: Czy jest coś z czasów, w których rozgrywa się „Lalka”, za czym tęsknicie?
M.D.: Myślę, że tęsknotę czuć w powieści, ale i w scenariuszu i w naszym filmie. Ja mam ogromną tęsknotę za manierami, czasem nawet za pewnymi konwenansami, które były męczące. Za pewną dokładnością, za szacunkiem, który ludzie mieli do siebie, chociaż czasami to było aż przesadne. Oczywiście w tych czasach było dużo ograniczeń, zwłaszcza dla kobiet, ale tamte czasy mają w sobie pewien urok. Czasami się śmieję, że urodziłam się za późno. Wolałabym się urodzić wcześniej, chociaż, suma summarum, jednak nie. Jest mi tutaj dobrze. Natomiast tamta epoka ma niesamowity klimat i coś, co już się nie wydarzy. Nie wiem, czy można tęsknić za czymś, czego się nie doświadczyło, ale trochę tęsknię.
K.U.: Chyba najważniejszą rzeczą, o której zapominamy jest to, że ludzie wtedy byli bardziej spokojni. W takim znaczeniu, że nie było nadmiaru informacji ze świata, nie było mediów społecznościowych, internetu, itd. Relacje międzyludzkie - pomimo tego, że nawet w „Lalce” kobiety trzymają za sobą, nie mogą mówić na wiele tematów - jednak były głębsze. Można było się spotkać, zatrzymać i nie pędzić. Teraz cały czas dostaję informacje na telefon, ciągle sprawdzam i w ciągu sekundy wiem, co się wydarzyło w drugim końcu świata. I ta ilość informacji, która do nas napływa, nie pozwala nam na to, żeby dokładnie przeżyć daną rzecz. A w tamtym czasach można było się nad nią pochylić. (PAP Life)
Rozmawiała Iza Komendołowicz
ikl/ag/ep/
Kamila Urzędowska ma 32 lata. W 2020 roku ukończyła PWST we Wrocławiu. Debiutowała w epizodycznych rolach w serialach. Przełomem była rola Jagny w filmie „Chłopi”. Ostatnio zagrała w serialu „Przesmyk” oraz filmie „Ministranci”. W nowej kinowej ekranizacji „Lalki” w reż. Macieja Kawalskiego wciela się w Izabelę Łęcką. Premiera „Lalki” zaplanowana jest 30 września 2026.
Maria Dębska ukończyła aktorstwo na Łódzkiej Filmówce. Przez rok studiowała też na Wydziale Fortepianu Akademii Muzycznej w Łodzi. Za tytułową rolę w „Marii Stuart” w reż. Grzegorza Wiśniewskiego została nagrodzona Grand Prix za wybitną osobowość sceniczną. Na profesjonalnej scenie debiutowała w Teatrze Studio. Można ją oglądać na deskach Teatru Polskiego i Teatru 6.piętro w Warszawie. Na ekranie debiutowała w 2015 r. w filmie „Moje córki krowy” w reż. Kingi Dębskiej, swojej mamy. Zagrała główną rolę w biografii Kaliny Jędrusik, „Bo we mnie jest seks”, za którą otrzymała nagrodę w Gdyni. Ma też na koncie wiodące role w serialach: „Kiedy ślub?” (Canal+), „Śleboda” (SkyShowtime) oraz „Tylko jedno spojrzenie” (Netflix). W filmowej adaptacji „Lalki” wciela się w Kazimierę Wąsowską. Ma 34 lata.